Adieu, Panie Sakho


Tak, tak Panie Sakho, tam są drzwi. Pora spakować walizki i poszukać nowego klubu. Twój czas na Anfield dobiegł końca…

Mamadou popełnił bardzo złą decyzję, nie godząc się na odejście na wypożyczenie z Liverpoolu podczas letniego okna transferowego. Już w poprzednim sezonie, w kluczowym momencie zawiódł, kiedy zawieszono go za domniemany doping. I choć ostatecznie okazało się, że środek który stosował nie był niedozwolony, to parafrazując klasyk, niesmak pozostał. Po stracie prawdopodobnie dwóch najważniejszych meczów w karierze, Francuz obiecał zakasać rękawy, wziąć się do roboty i być ważną częścią nowego Liverpoolu Jürgena Kloppa.

Niestety zaraz po zakończeniu sezonu Sakho odniósł kontuzję, a potem, podczas okresu przygotowawczego, zawiódł niemieckiego szkoleniowca. Nie raz, nie dwa, a trzy – a jak powiedział Klopp, to już zbyt wiele. Najpierw Mama spóźnił się na samolot wylatujący na tourneé do USA. Następnie opuścił wspólny posiłek drużyny podczas zgrupowania, a na sam koniec przerwał wywiad rozzłoszczonego szkoleniowca. Żart kompletnie się nie udał i Francuz został odesłany z powrotem do Liverpoolu. Po tym wszystkim Klopp poinformował Mamadou, że nie ma przyszłości na Anfield. Francuz pozostał jednak nieugięty i postanowił walczyć o miejsce w składzie. Niestety nieskutecznie. Dla menedżera to było jednak zbyt wiele. Niemiec postawił na swoim i stoper do dziś trenuje z drużyną U23 The Reds. W międzyczasie Sakho poinformował swoich fanów na snapchacie, że jest w dobrej dyspozycji i nie wie, dlaczego nie gra, czym tylko zaognił i tak gorący już konflikt.

Takich obrazków, jak ten powyżej już nie zobaczymy. Nic dziwnego, że selekcjoner reprezentacji Francji, Didier Deschamps, nakłania obrońcę do transferu. W tej sytuacji pozostało jedno wyjście. Na szczęście, mimo tylu problemów, Sakho cieszy się dość dużym zainteresowaniem i nie powinien mieć problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy. Pytało już o niego Stoke, czy nawet mistrzowie z Leicester, ale West Brom wydaje się być najbardziej zdeterminowany. Do tego Mario Balotelli zachęca byłego kolegę z zespołu, by podążył jego śladem i wrócił do Francji. Patrząc na dyspozycję Super Mario w Nicei, wydaje się to być dobrym pomysłem.

Z jednej strony szkoda mi Mamadou, bo całe pasmo niefortunnych zdarzeń rozpoczęło niesłuszne zawieszenie. Wydawało się, że dobrze wtopił się w scouserskie środowisko i był lubiany przez fanów The Reds. Z drugiej strony, ostatni sezon był dla niego nieudany. Po świetnej dyspozycji pod wodzą Brendana Rodgersa nie było już śladu i mimo sympatii fanów był słabym punktem wyjściowej jedenastki. Kiedy przez pozaboiskowe wybryki stracił uwielbienie kibiców i przede wszystkim zaufanie trenera, stało się jasne, że nadszedł czas pożegnania. Do tego chyba nikt na Anfield za nim nie płacze, po tym jak nowym liderem defensywy został sprowadzony za darmo z Schalke, Joël Matip.

O autorze:

Lokalne wcielenie Petera Croucha. Podatny na kontuzje niczym Daniel Sturridge postrach orlikowych bramkarzy. Wiecznie zaspany przez NBA i zajęty co weekend przez Premier League student, zapatrzony w Stevena Gerrarda, teog grubego Ronaldo , Kevina Garnetta, Allena Iversona i Joe Allena, przede wszystkim Joe Allena.

Dodaj komentarz