I like Mondays: 11. kolejka oczami Angoli

Trochę nas nie było. Szereg niesprzyjających okoliczności wymusił przerwę w cyklu, ale w końcu wracamy. Wtorkowy wieczór to najlepszy moment na wspomnienie poniedziałku.

Dan, kibic Chelsea: To, co w sobotę zrobiliśmy z Evertonem to było jak walka psów, w której jeden na chwilę stracił koncentrację, a drugi dopadł do gardła i zaciskał coraz mocniej. Niebiescy z Merseyside odgrażali się, że najwyższy czas udowodnić wysokie aspiracje. Odgrażali się, że przerwą tę passę bez zwycięstw na Stamford Bridge. Szybko jednak pokazaliśmy im, ile ich dzieli od czołówki. To są lata świetlne. Występ doskonały tak naprawdę. Wszystko w tym meczu ocierało się o perfekcję. Rozegranie, tempo, gra w obronie i ataku. Była masa finezji i improwizacji w ataku. Jedno co zauważają eksperci to świetna gra całego zespołu bez piłki. Gramy zdecydowanie szybciej niż za Mourinho. Conte świetnie połączył mało dynamicznych Maticia i Costę z Pedro, Mosesem i Hazardem. Jest zachowana równowaga i Włoch wyciąga z nich co mają najlepszego. Nie próbuje ich na siłę zmieniać i to pokazuje jego inteligencję. Świetnie wygląda gra trójką z tyłu. Każdy mówi o grze wahadłowych, ale tak naprawdę Kante i Matic robią różnicę i ta trójka przechodzi bardzo płynnie w piątkę. Moim zdaniem gramy najlepszą piłkę jaką pamiętam, ale sezon jest długi. Jeszcze nie tak dawno prasa zwalniała Conte, a teraz piszą o jego geniuszu. Szkoda mi Fabregasa, bo przy tak grającym Maticu i Kante jego szanse na grę są niewielkie. Prasa pisze, że odejdzie, ale modlę się, żeby został. Z takim gościem na ławce byłbym spokojniejszy, jeżeli za kartki ktoś z podstawowych graczy wyląduje na trybunach.

***

Rob, kibic Liverpool: Kapitalnie ogląda się drużynę Kloppa. Człowiek ani przez chwilę się nie nudzi. Widziałem fajny filmik na YT gdzie ekran był przedzielony na pół. Po jednej stronie skrzydłowi Rodgersa, po drugiej Kloppa. Porównanie – jak formula 1 z fordem T. Wielu zawodników mówi o zaangażowaniu, walce i tak dalej. Nasi zawodnicy nie muszą o tym mówić. To widać na boisku i widać w statystykach. Dodatkowo grają ze straszną pewnością się, którą zbudowały dwie rzeczy. Po pierwsze oni ufają Kloppowi i jego filozofii. Pressing gra cała drużyna i każdy ma świadomość tego, że nie może odpuścić, bo reszta będzie robiła to bezsensu. Po drugie – zawodnicy w tej cholernej dyscyplinie taktycznej znajdują też pole do zabawy i improwizacji. Po ludzku – cieszą się grą jak dzieciaki. To wszystko daje świetną atmosferę i wyniki. Nie widzę w tej chwili drużyny, która gra lepiej nie tylko w Anglii, ale i Europie. Firminio, Lallana, Can, Coutinho genialnie do siebie pasują. Czy nam potrzebny jest napastnik? Po sześciu bramkach widać, że jest kilku zawodników, którzy mogą strzelać, a ich statystki asyst i bramek są imponujące. Takie drużyny powinny wygrywać tytuły. Nudna gra Mourinhio w tym sezonie polegnie poza top 4.

***

James, kibic Manchesteru United: Dopieprzyliście się do tego Mourinho jak te cholerne pismaki. Od 3 lat nie gramy totalnie nic. Zwolniliśmy Moyesa i Van Gaala i teraz każdy, kto ma kilka szarych komórek, i komu dobro klubu leży na sercu zanim zacznie jechać po Jose, to dwa razy się zastanowi. Problem polega na tym, że latem nie było obrońców do pozyskania. Brakowało nam kreatywności w środku pola i przyszedł Pogba. Cały czas słucham tego pieprzenia o rekordowym transferze. Każdy zakup zawodnika przez angielskie kluby będzie ocierał się o rekord, bo w tej lidze kluby śpią na kasie i cała Europa o tym wie. Osobiście nie za bardzo potrafię powiedzieć na jakiej pozycji Pogba powinien grać. (mam dokładnie takie samo zdanie) Nie jest typowym rozgrywającym, nie jest też box-to-box, nie jest na pewno defensywnym. Ustawianie go jako wolny elektron chyba mu nie pasuje. Mam nadzieję, że Jose wie, co robi. Z drugiej strony wkurzają mnie jego braki w grze obronnej. Nie myślałem, że przejdzie to u Jose. U niego każdy ma bronić i poświęcić się taktyce. Pogba bardziej udaje niż broni. Nie za bardzo też rozumiem ten skład na Ligę Europy. Zamiast wysłać do Turcji młodzież to w tym meczu grało kilku podstawowych zawodników. Koniec końców łatwo wygraliśmy ze Swansea i pozytywnie wypadli Ibra, Pogba i Wazza, który powraca do formy. Prasa pisała o Chinach, ale ja chcę, żeby Roo skończył na Old Trafford swoją karierę. Cały czas wierzę w top 4, ale jest masa silnych drużyn i nie wierzę, że to wszystko rozstrzygnie się do połowy marca, jak przeczytałem w Daily Mail.

***
Następnie pojawiła się reszta ekipy, a to było tylko pretekstem do rozmowy o derbach…

Aymen, kibic Arsenalu: Derby to nie był nasz najlepszy mecz, ale Tottenham nie wyglądał jak Kogut, a kotek schowany za zasłonką. Asekuracja i duży respekt, co akurat rozumiem.

Graham, kibic Spurs: Myślałem, że nie pijesz alkoholu. Dzisiaj wyraźnie coś ci się pomieszało.  To my na waszym stadionie prowadziliśmy grę, a Arsenal wyglądał, jakby przede wszystkim nie przegrać.

Aymen: Prowadziliście? Dobrze zaczęliście i tyle. Co z tego wynikało? Nic. Jedynie co wam wychodziło to długie zagrania. Bez Alliego było was jedynie na to stać. Poche powrócił do starej angielskiej piłki.

Graham: Mówisz o rozegraniu? Gdzie się podziało wasze? Totalny chaos. Tottenham grał wysoko i rozegranie od tyłu w ogóle wam nie wychodziło. Taktycznie Wenger może sporo się uczyć od Poche. Dodatkowo bramka po spalonym?

Aymen: Spalonym? Przecież to był bramka samobójcza! Śmieszą mnie te komentarze o absorbowaniu uwagi bramkarza. Nikt z naszych zawodników nie dotknął piłki, więc nie rozumiem tego twojego spalonego.

Graham: Przecież Lloris miał ich trzech naprzeciwko siebie, więc wpływali na jego ustawienie. I jeszcze ten cholerny klaun Walcott. Kład się przy każdym kontakcie. Nie rozumiem dlaczego ref nie dał mu żółtej za ten cyrk?

Aymen: Cyrk to był ten pieprzony karny dla was. Szkoda gadać. Dla mnie to był zwykły „dive”.

Graham, kibic Spurs: Przecież Koscielny nawet nie protestował!

Aymen: Bo dał się nabrać. Wasz zawodnik go oszukał i tyle.

Tego nawijania słuchaliśmy przez cały poniedziałek. Prawda jest tak, że remis zasłużony, mecz bardzo przeciętny. Trochę takie szachy, tylko z zegarem.

***

Wszyscy pytają mnie, co z QPR kiedy wyleciał Jimmy Floyd. W ogóle to niezła historia. Byliśmy z młodym na urodzinach jego kumpla z drużyny. Okazało się, że cała rodzina to kibice Queens Park Rangers. Nawet tort był z herbem the R’s. Andy, ojciec solenizanta, był zdania, że JFH powinien dostać jeszcze kilka miesięcy. Że największym hamulcowym nie jest menedżer, a Les Ferdinand, który nie potrafi ściągnąć konkretnych zawodników. Co do zwolnienia to prawda jest tak, że pod wodzą Holendra grali powtarzalnie, cały czas słabo i nie widać było postępów. Poza tym trener trzymał się cały czas tych samych ludzi i z naszych rzadko korzystał. Nowy manager ma styczniowe i letnie okienko do wykorzystania, żeby powalczyć o Premier League w przyszłym sezonie. Sherwood i Big Sam to nie wymarzeni kandydaci. Marzy mi się trochę taki wariat, jak ten Niemiec z Huddersfield.

I jeszcze nasza Fantasy. Jest tak, że gramy w firmie, gdzie każdy z 20 uczestników rzucił na stół 20 funtów. Dodatkowo gramy w naszą małą ligę, gdzie każdy dorzucił 50 funtów. Jest też kilka zakładów prywatnych. Ja na przykład mam z Grahamem o 100 funtów, że skończę wyżej niż on. W obu rozgrywkach 2. pozycja, ale walka trwa. W

capturefan

By | 2016-11-12T22:49:08+00:00 Listopad 8th, 2016|I LIKE MONDAYS|0 komentarzy

About the Author:

Kawa i angielska piłka. Tak zaczynam każdy dzień na Wyspach.

Zostaw komentarz