Największe gwiazdy wśród zbiorowiska pozorantów

Powiedzieć, że pozycja Davida Moyes’a w Sunderlandzie jest niestabilna, to równie dobrze jak stwierdzić, że Górnik Zabrze ma drobne problemy z pieniędzmi. Tymczasem rzeczywistość dla Szkota jest druzgocąca. Z dwoma punktami na koncie jego drużyna zasłużenie okupuje ostatnią pozycję w tabeli, a jakichkolwiek sygnałów świadczących o poprawie sytuacji w ogóle nie widać.

Czy wina leży przede wszystkim po stronie sponiewieranego przez ostatnie lata szkoleniowca? Takie wytłumaczenie byłoby na pewno najłatwiejsze. Z drugiej strony, przez ostatnie lata w lidze Sunderland tak dobrze zaznajomił się z klimatem strefy spadkowej, że dzisiejsza lokata Czarnych Kotów już nikogo nie dziwi.

Wskazanie wśród przyczyn takiego kilkuletniego stanu rzeczy kiepskich szkoleniowców raz jeszcze byłoby pójściem na łatwiznę. Idąc więc na przekór takim stereotypom, sprawdziliśmy, czy główną bolączką tego zespołu zamiast krawca, nie jest po prostu dostarczony mu materiał. I rzeczywiście, przyglądając się dokładniej obecnej kadrze outsidera ligi angielskiej, przyszło nam do głowy tylko jedno logiczne wyjaśnienie. Zabrzmi to brutalnie, ale fakty są takie, że Sunderland to dziś zwykła zbieranina pozorantów, która nawet na poziomie Championship z trudem walczyłaby o ligowy byt. Nie jesteśmy zresztą osamotnieni w tym temacie, gdyż podobne zdanie niie tak dawno na łamach angielskiej prasy wyraził Jamie Carragher.

Czy to oznacza, że piłkarze ze Stadium of Light powinni już pakować walizki w poszukiwaniu nowych miejsc pracy? A może jeszcze Sunderland mógłby do tego wszystkiego ogłosić wycofanie się z rozgrywek? Takie rozwiązanie oszczędziłoby niektórym upokorzeń, to fakt. Z drugiej strony, nie jest tak, że wszyscy przedstawiciele drużyny zasługują na tak surową ocenę, co mimo wszystko widać w niektórych spotkaniach. Problem w tym, że suchy dorobek punktowy łatwo sobie wytłumaczyć, wrzucając wszystkich do jednego worka. Z tego oto powodu, niejako z uporem maniaka, ale jednak postanowiliśmy znaleźć w tym zespole kilka pozytywów, dzięki którym warto jeszcze spoglądać na drużynę Moyes’a. Zawodników, którzy mogą być delikatnym światełkiem w tunelu dla całego zespołu, wytypowaliśmy kilku.

Jordan Pickford

22-letni Anglik pod koniec sierpnia wskoczył do składu w miejsce kontuzjowanego Mannone i dziś mało kto sobie wyobraża, by miał oddać Włochowi miejsce w składzie, gdy ten będzie zdolny do gry. Mimo iż drużyna z młodym golkiperem w składzie okupuje ostatnie miejsce w tabeli, nie ulega wątpliwości, że akurat sam Pickford to największe, pozytywne zaskoczenie zespołu. A także spora niespodzianka w całej lidze. O świetnym wejściu bramkarza Czarnych Kotów w sezon, najdobitniej mogą świadczyć jego liczby. Według kilku portali to piłkarz z najlepszą średnią ocen, który wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą większej liczby goli. I nawet dwukrotnie zdołał otrzymać tytuł MVP meczu.

Patrick van Aanholt

Jedyny pozytyw spośród koszmarnej linii defensywy. Jasne, Holender nie jest niewiniątkiem, swoje błędy również popełnia, lecz na tle całego zespołu to i tak solidny gracz. Oddajmy zasłużenie, jak na bocznego obrońcę, operującego na lewej stronie boiska, jego dorobek dwóch goli robi dość przyzwoite wrażenie (choć nie jest ono oszałamiające, pełna zgoda). Do tego ten ciąg na bramkę, a także niezła skuteczność podań, sprawiają, że o ewentualne zatrudnienie w jakimkolwiek ligowym średniaku, van Aanholt nie musiałby się martwić.

Jermaine Defoe

Lata lecą, a były reprezentant Anglii nie tylko wciąż strzela, lecz nadal pozostaje jednym z kluczowych ogniw swojego zespołu. Złośliwy powie, że to świadczy przede wszystkim o słabości klubowej kadry. Naszym jednak zdaniem, to bardziej konsekwencja tego, że Defoe jest po prostu klasycznym ligowcem. Gościem, który z powodzeniem mógłby jeszcze pograć w lidze przez najbliższe lata, kimś jak Łukasz Surma, czy Tomasz Frankowski w naszych ekstraklasowych realiach. Śmiejecie się? Ciekawe, ilu szkoleniowców z Premier League z chęcią zakontraktowałoby u siebie Jermaine’a. Sami natomiast, oczyma naszej wyobraźni widzimy go np. w roli eksperta Match of the Day.

Reszta? Jedna, wielka mizeria

Dużo tego nie ma, przyznajemy. Oczywiście być może przesadziliśmy, wszak taki Januzaj, Borini, czy Kone, to piłkarze z niezłym potencjałem. Tylko co z tego, skoro nie potrafią go w żadnym stopniu pokazać, przekładając na ligowe boiska? Ten pierwszy obrywa przede wszystkim jako ofiara internetu, dziecko, któremu kiedyś zrobiono krzywdę, oferując bajeczny kontrakt. Ostatni zaś po spotkaniu z Arsenalem został surowo skrytykowany przez grono ekspertów. Jak wspomniał przytaczany już Carragher: „przeszedł obok meczu”.

Specjalnie nie daliśmy do tego zestawienia również takich zawodników jak O’Shea czy Pienaar. Irlandczykowi daleko do formy z czasów świetności w Manchesterze. Nie radzi sobie jako lider totalnie pogubionej obrony. Z kolei reprezentant RPA swoją posturą i poruszaniem się na boisku przypomina członka Partii Emerytów i Rencistów. Rozumiemy ten sentyment, którym Moyes może obdarzać swojego podopiecznego z Evertonu, ale litości. Naprawdę nie ma lepszych kandydatów do pierwszego składu?

Uprzedzając odpowiedzi innych, no raczej nie ma. Smutne, ale prawdziwe.

Dwudziesta lokata Sunderlandu w lidze to żadne zaskoczenie, lecz kwintesencja beznadziejnego składu. Ten zespół jest po prostu taki, jaka jego kadra – słaby, zardzewiały, stary, rozklekotany, bez perspektyw. I nawet opłakiwany na Stadium of Light, Sam Allardyce nie byłby w stanie stworzyć tu na dłuższą metę czegoś sensownego.

Wojtek Kowalski

By | 2016-11-12T22:49:12+00:00 Listopad 5th, 2016|Sunderland|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz