Najpierw masa, potem masa

W sporcie takim jak piłka nożna jest kilka rzeczy, które mogą Ci zrujnować karierę. Jedni łapią koszmarne kontuzje, inni gubią się zupełnie w nowej lidze. Ale są też piłkarze tacy jak Saido Berahino. Piłkarze, którzy po prostu przytyli i nie za bardzo chcą z tym walczyć.

Regularne występy na wszystkich szczeblach młodzieżowej kadry Anglii, 14 bramek w sezonie ligowym i oferty transferowe przekraczające 20 mln funtów. I to wszystko jeszcze dwa lata temu dotyczyło Saido Berahino. Dzisiaj nie usłyszymy już raczej o kolejnych powołaniach do reprezentacji, nie zobaczymy kilkunastu goli na jego koncie i z pewnością nie doczekamy się siedmiocyfrowej kwoty proponowanej za jego usługi. Będziemy mogli sobie jednak poczytać o regularnym oglądaniu przez niego spotkań z wysokości trybun czy artykułach na jego temat, gdzie co drugie zdanie kończy się puentą „jego kariera wisi na włosku”.

Ta drastyczna zmiana nie jest spowodowana tym, że Berahino nagle zatracił talent. Wszystko to dzieje się z przyczyny jego podejścia i charakteru. Po wielu kłótniach z właścicielem klubu, który kategorycznie zabronił mu odejścia z klubu, Anglik wyraźnie stracił motywację do dalszej pracy. Wizja kontynuacji pracy na The Hawthorns, gdy na stole leżała oferta od Tottenhamu, musiała go mocno zdołować. Momentalnie przybrał na wadze, co nie dało wyjścia jego menedżerowi. Tony Pulis automatycznie odsunął go od składu, nie zważając nawet na to, czy da on zespołowi więcej niż Rondon czy Robson-Kanu. A podsumował to dość ostrymi słowami: Saido jest po prostu za gruby, nawet dla rezerw klubu. Nie oznacza to jednak zamknięcia przed nim furtki na dobre. Walijski menedżer już wdrożył plan przywrócenia swojego napastnika na odpowiednie tory.

Klub nałożył już na zawodnika obowiązek uczestnictwa w indywidualnych zajęciach mających na celu przywrócenie mu odpowiedniej sprawności. Berahino ma jak najszybciej zrzucić kilka kilo, aby móc w ogóle myśleć o powrocie do podstawowego składu. Liczy na to Pulis, ale jeszcze bardziej pragnie tego John Williams, właściciel klubu. Angielskiemu napastnikowi pozostał bowiem rok do końca kontraktu i jeśli klub chce jeszcze na nim zarobić, to ma dwie opcje: albo sprzedać go w zimowym okienku transferowym, albo podpisać z nim nowy kontrakt. Wątpliwym jest jednak chęć podpisania tego kontraktu przez samego zawodnika w obliczu tego, że nie mieści się on nawet na ławkę rezerwowych.

Stworzyliśmy dla niego specjalny program sprawnościowy i żywimy głęboką nadzieję, że pomoże mu to w powrocie na boisko

Strach przed utratą zawodnika jest o tyle większy, gdyż jeszcze niedawno The Baggies zmagali się z podobnym problemem, kiedy to daleki od odpowiedniej sprawności był Peter Odemwingie. Nigeryjczyk nie wygrzebał się już z tego kryzysu i odszedł z klubu za grosze. Zarząd West Bromu z pewnością nie życzy sobie powtórki z rozrywki. Tym bardziej, że jeszcze niedawno pachniało tu zarobkiem rzędu 20 mln funtów. Jak na klub, którego rekord transferowy jest prawie dwa razy mniejszy, to dość spora kwota.

Saido Berahino czekają więc ciężkie tygodnie. Znając metody treningowe Tony’ego Pulisa, wiemy doskonale, że ten specjalny plan przywrócenia odpowiedniej sprawności nie ograniczy się wyłącznie do dłuższej przebieżki czy dodatkowej godzinki na siłowni. Klub z pewnością woli bowiem powrót bramkostrzelnego napastnika z sezonu 14/15, aniżeli obecnego Rooneya vol.2.

By | 2017-04-13T19:57:38+00:00 Październik 28th, 2016|Bez kategorii, Manchester United, Tottenham Hotspur, West Bromwich Albion|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel filozofii "kick&rush", cichy adorator Tony'ego Pulisa i miłośnik zimnych, deszczowych wieczorów w Stoke.

Zostaw komentarz