Niedaleko pada Wagner od Kloppa, czyli 14. kolejka Championship

Czternaście kolejek za nami. Wiemy coraz więcej, a zarazem coraz mniej. W tym tygodniu aż w jedenastu meczach jedna z drużyn zachowywała czyste konto. Dodatkowo osiem spotkań zakończyło się wynikiem 1:0. Mimo to, działo się naprawdę wiele.

Under 1.5 i czysta dwójka

Przed kolejką na redakcyjnej konferencji rozmawialiśmy o przedmeczowych typach. Wyszedł temat Championship i meczu Brighton z Wigan Athletic. Bez namyślenia odparłem, że podopieczni Chrisa Hughtona zwyciężą 1:0. Szkoda tylko, że sam nie postawiłem zakładu, bo jeszcze kilka typów na tę kolejkę się sprawdziło. Kolejny raz fantastycznie spisała się defensywa Seagulls, a Shane Duffy, o którym wspominałem już w zeszłym tygodniu, zaliczył szóste czyste konto w dziesięciu meczach dla nowej drużyny. Z przodu także po swojemu, bowiem tylko jedna bramka, ale za to jaka. Dale Stephens uderzył zza pola karnego, nie do obrony dla bramkarza. Dzięki tej wygranej Brighton awansowało na pozycję wicelidera tabeli, tuż za Newcastle, które pewnie kroczy po powrót do elity.

Niedaleko pada Wagner od Kloppa

Huddersfield wciąż nie przestaje zachwycać, a w ostatniej kolejce podopieczni Davida Wagnera udowodnili, że dwie wcześniejsze porażki były tylko wypadkiem przy pracy. Co prawda mecz z Derby County należał do mocno wyrównanych, ale w końcu to The Terriers przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, a wszystko to za sprawą trafienia Kachungi w doliczonym czasie gry. Trener gospodarzy nie był w stanie pohamować swojej radości i przez to trafił na trybuny. Na szczęście dla niego, liga nie wyciągnie z tego dalszych konsekwencji. Jeżeli chodzi z kolei o Derby, to Steve McClaren nie panikował i stwierdził, że potrzeba jeszcze wiele pracy i nie da się naprawić wszystkiego na już. The Rams nadal balansują na granicy strefy spadkowej.

Show Zlatana Wilbrahimovicia

Aaron Wilbraham skończył w piątek 37 lat. Aaron Wilbraham wszedł z ławki w drugiej połowie meczu Bristol City z Blackburn i na dwie minuty przed końcem dał The Robins zwycięstwo. Trener Lee Johnson docenił wkład doświadczonego zawodnika i przyznał, że ksywkę Wilbrahimović ukradł z Twittera i do dzisiaj bawi go do łez. Na łzy nie ma jednak miejsca, szczególnie, gdy młody szkoleniowiec spojrzy na ligową tabelę, bowiem Bristol, które rok temu z trudem utrzymało się na zapleczu angielskiej ekstraklasy, zajmuje obecnie szóste miejsce i coraz bardziej prawdopodobne jest, że na dobre włączy się do walki o awans. Nie przeszkadza w tym nawet słabsza dyspozycja strzelecka Tammy’ego Abrahama. Pisałem o tym kilka tygodni temu, napiszę i teraz. Lee Johnson to zdecydowanie przyszłość trenerska i jeszcze nie raz usłyszymy to nazwisko.

Powrót z zaświatów

Garry Monk był wyrzucany z Leeds United na tysiąc różnych sposobów i wszystko wskazywało na to, że pożegna się z posadą jeszcze przed Roberto di Matteo czy Nigelem Pearsonem. Tymczasem ten o dziwo otrzymał czas i teraz decyzja ta zaczyna procentować, bowiem po czternastu kolejkach Leeds traci zaledwie trzy oczka do strefy Play Off i nikt nie może wykluczyć walki o baraże. Co prawda gra nie jest może specjalnie porywająca, ale liczą się przede wszystkim punkty, a te są ostatnio cyklicznie dodawane do dorobku The Peacocks. W 14. kolejce Wolverhampton naciskał, kilkukrotnie zagroził bramce Roberta Greena, ale ostatecznie to Leeds zdołało zwyciężyć 1:0. Czekamy na więcej, Panie Monk.

Ani słowa o awansie

Neil Warnock to jeden z najbardziej charakterystycznych menedżerów w świecie angielskiej piłki nożnej, a start przygody z Cardiff City jest po prostu wymarzony. Cardiff wydostało się ze strefy spadkowej i po dobrych wynikach, część obserwatorów już typuje ich do walki o awans, ale Warnock ucina te spekulacje. W trzech meczach ani razu nie zaznali porażki, wygrali dwa mecze i zremisowali jeden. Ten drugi, 2:1 z Nottingham Forest przyszedł dodatkowo po fantastycznym meczu, który powinien zakończyć się znacznie wyższym rezultatem. Niestety Anthony Pilkington zmarnował kilka sytuacji, w tym jedną, która będzie śniła mu się po nocach i spokojnie może kandydować do miana pudła sezonu. Muszę przyznać, że jeżeli pomeczowe pogadanki Neila Warnocka są chociaż w połowie tak ostre jak kilka lat temu, to serdecznie współczuje temu facetowi.

Problemów ze skutecznością nie ma na pewno Jonathan Kodija, którego trafienie dało Aston Villa zwycięstwo 1:0 z Fulham. Gol ten został uznany bramką kolejki, chociaż ja miałem pewne wątpliwości, czy nie nagrodzić w tym przypadku bramki Dale’a Stephensa. Tak czy inaczej, oba gole przedniej urody.

Na koniec tradycyjnie komplet wyników 14. kolejki Championship.

cvb1gsmwiaa-h7h

By | 2017-04-13T19:58:18+00:00 Październik 24th, 2016|Bez kategorii, Niższe Ligi|0 komentarzy

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Zostaw komentarz