Gabriel Jesus – przyszła gwiazda Premier League?

Spośród letnich nabytków Manchesteru City – Johna Stonesa, Ilkaya Gundogana czy Leroya Sane, niektórym mógł umknąć transfer młodego, piekielnie zdolnego talentu z Brazylii, Gabriela Jesusa. Przyczyna jest prosta – dziewiętnastolatek zasili pierwszy skład Obywateli dopiero w styczniu 2017 roku.

W obecnych czasach już chyba mało kogo zdziwi fakt, że za nieznanego szerszej widowni piłkarza klub z niebieskiej części Manchesteru wydał aż 32 miliony euro, mimo że jego wartość rynkowa jest szacowana jako dwa razy mniejsza. Palmeiras, w którym Jesus zostanie do końca bieżącego roku, uzgodnił z włodarzami City, że Brazylijczyk pomoże swojego ojczystemu zespołowi w zdobyciu mistrzostwa. Według mnie, naprawdę fajny pomysł – Gabriel zyskuje w ten sposób cenne minuty gry, których na pewno nie dostałby na Wyspach, Palmeiras zatrzymuje na dłużej kluczowego piłkarza, a Obywatele dostaną bardziej oszlifowany diament. Dla każdego coś miłego.

Spójrzmy na liczby Brazylijczyka w tym sezonie. Dla klubu w 19 meczach strzelił aż 15 goli, a dla reprezentacji Canarinhos, w której zadebiutował w tym roku – 4 bramki w 4 meczach. Wygląda to naprawdę nieźle, zważywszy na jego młody wiek i dość mikre warunki fizyczne – ledwie 175 centymetrów wzrostu. Zapewne nie jest to warte 32 milionów euro, ale City raczej nie kupuje kota w worku. Obywatelom na pewno przyda się dodatkowa konkurencja na szpicy, tym bardziej wobec częstych kontuzji Kuna Aguero i jednego tylko Kelechiego Iheanacho na ewentualne zastępstwo.

Dobra gra Gabriela Jesusa nie przechodzi bez echa w Brazylii. Piękną laurkę wystawił mu kolega reprezentacyjny, Philippe Coutinho, będący przecież graczem jednego z konkurentów do tytułu mistrza Anglii. “Nie powinien mieć większych kłopotów z przystosowaniem się do gry na Wyspach. Jest zwinny, szybki i silny, po prostu świetny w tym, co robi. Ma wszystko, czego potrzebuje do gry w Premier League.” – tak podsumował go piłkarz Liverpoolu. Sam Gabriel przyznaje, że zapewne będzie miał początkowe trudności z adaptacją do nowej dla niego rzeczywistości, ale na jego szczęście znalazł się w reprezentacji Brazylii gracz, który z chęcią zaoferował mu pomoc. Fernandinho, bo o nim mowa, zaproponował nawet wspólny posiłek przyrządzony przez jego mamę, gdy nastolatek będzie już w Manchesterze. Od razu przypominają się miłe gesty Marcina Wasilewskiego wobec Bartka Kapustki, gdy ten przybył do Leicester.

Jesus traktuje transfer do Manchesteru City jako wielką szansę, ale wie, że wymaga to od niego wielkiego nakładu pracy, dlatego przygotowuje się do wyjazdu już teraz. “Chcę poznać klub, miasto, całe środowisko związane z życiem w Anglii. Pewnie to wszystko będzie dla mnie nowe i szokujące, ale na szczęście Fernandinho będzie mi pomagał w adaptacji. Nawet moja mama przeprowadza się ze mną, będzie robiła mi jedzenie!”

Z szansami na grę na Wyspach, szczególnie w klubie pretendującym do mistrzostwa, może być naprawdę ciężko. Niejednemu młodemu i chętnemu podboju świata talentowi zostały podcięte skrzydła. Można z całą pewnością jednak powiedzieć, że Brazylijczyk trafi pod dobrą opiekę. Będzie miał się od kogo uczyć i z kim konkurować o pozycję w składzie. Jak wiele w nim jest samozaparcia, dyscypliny i talentu – mam nadzieję, że przekonamy się już niebawem!

By | 2017-04-13T19:59:48+00:00 Październik 13th, 2016|Bez kategorii, Manchester City|0 komentarzy

About the Author:

Jedyny fan City w promieniu stu kilometrów. I to dłużej niż od roku!

Zostaw komentarz