Który West Ham jest prawdziwy?

Po siedmiu rundach West Ham United jest dość mocno obity i ma rozcięty lewy łuk brwiowy, ale cały czas trzyma się na nogach. Tak pokrótce można opisać aktualną sytuację drużyny Slavena Bilicia, która zdobyła na razie tylko 4 punkty. Na tym etapie, w ubiegłej kampanii, Młoty miały na swoim koncie o 9 oczek więcej. Poza tym zdążyły już pokonać Arsenal, Liverpool i City. Pozostaje zadać sobie jedno, ale bardzo ważne pytanie: Który West Ham jest prawdziwy? Ten z zeszłego czy z początku tego sezonu? 

West Ham przed startem sezonu typowany był na pewniaka do pierwszej ósemki Premier League. Co więcej, wielu twierdziło, że po świetnym okienku transferowym The Hammers włączą się do walki o Ligę Mistrzów. Jeszcze dalej poszedł nasz redakcyjny kolega, który obstawił, że Młoty powtórzą wyczyn Leicester i wygrają całą ligę. Tymczasem zespół ze wschodniego Londynu zawodzi na całej linii i po siedmiu kolejkach, nieoczekiwanie znajduje się w strefie spadkowej

Na początku wróćmy jednak do ubiegłej kampanii. Była ona dla West Hamu najlepszą od rozgrywek w latach 2001/2002, w których również zajęli 7. miejsce. Analogii między tymi sezonami jest jednak trochę więcej. Aktualnie największą gwiazdą zespołu Bilicia jest niewątpliwie Dimitri Payet. Wtedy prym drużynie wiódł Paolo Di Canio. Co łączy tych zawodników? A mianowicie to, że byli oni w tych sezonach jedynymi piłkarzami Młotów, których zazdrościł ich menedżerom cały piłkarski świat. Dodatkowo zarówno Francuz jak i Włoch w wyżej wspomnianych kampaniach zdobyli po 9 bramek. Przejdźmy jednak do meritum porównania tych dwóch przygód.  Sezon 2002/2003 nie był dla West Hamu już tak dobry i podopieczni Glenna Goardera… spadli z ligi! Myślę, że raczej nie ma szans na powtórzenie tego „wyczynu”, ale gdyby takie coś się przydarzyło, okazałoby się to niemałym deja vu.

paulo-di-canio-dimitri-payet

Latem tego roku Slaven Bilić solidnie rozszerzył swoją kadrę. Do drużyny dołączyli m.in. Andre Ayew, Sofiane Feghouli, Arthur Masuaku, Alvaro Arbeola czy Simone Zaza. Na nieszczęście chorwackiego szkoleniowca ten pierwszy doznał poważnego urazu uda już po 34 minutach ligowego debiutu w barwach The Hammers, a drugi i trzeci także zdążyli odwiedzić już gabinety lekarskie. To właśnie kontuzje są największą zmorą West Hamu. Na dłuższy okres z gry zostali wyłączeni również podstawowi napastnicy – Andy Carroll i Diafra Sakho oraz jeden z najlepszych lewych obrońców w całej lidze – Aaron Cresswell. Na początku sezonu pauzował też Dimitri Payet. Lecz nawet takie straty nie usprawiedliwiają Bilicia i jego drużyny.

Raczej słabą wymówką tak mizernej dyspozycji jest również fakt zmiany stadionu w przerwie między sezonami. Podopieczni Bilicia po 112 latach zamienili Boleyn Ground na Stadion Olimpijski. Wiadomą sprawą jest, że główna arena londyńskich igrzysk atmosferą nigdy nie dorówna tej z Upton Park. Mogłoby to minimalnie wpłynąć na przebieg spotkań domowych, ale po tym jak grają Młoty na wyjazdach widzimy, że nie ma to żadnego znaczenia. Moim zdaniem wina przede wszystkim leży w chorwackim trenerze.

Slaven Bilić od początku tego sezonu sprawia wrażenie zagubionego. Nie potrafi on dobrze zbilansować drużyny, a to co wyprawia obrona młotów woła o pomstę do nieba. W siedmiu ligowych występach zdążyli oni stracić już 17 goli. Chluby na pewno nie przynosi m.in. strata czterech bramek w meczach z takimi „tuzami” jak Watford czy West Brom, który raczej nie słynie ze zbyt częstego trafiania do siatki rywala. W całym zeszłym sezonie przeciwnicy wpakowali im piłkę do siatki tylko 51 razy, czyli zaledwie trzy razy więcej niż ma się to po 7 rundach tegorocznych rozgrywek. Jeśli chodzi o przednie formacje, większość goli drużyna Bilicia zawdzięcza indywidualnym popisom Antonio i Payeta. Tam też jest jeszcze wiele do poprawy.

A więc, który West Ham jest prawdziwy? Moim zdaniem ten z ubiegłego z sezonu. W obecnej kadrze Młotów drzemie ogromny potencjał i nie ma takiej opcji by nagle większość zapomniała jak się gra w piłkę. Bilić dostanie jeszcze kilka meczy szansy, ale gdy wyniki się nie polepszą zostanie najprawdopodobniej zwolniony, nawet mimo sporego kredytu zaufania władz klubu. Uwielbiam chorwackiego szkoleniowca, ale wątpię, że wygrzebie się z tego. Przyjście nowego menedżera wniesie dużo świeżości, a powoli wracający rekonwalescenci sprawią, że The Hammers zyskają dodatkową siłę rażenia. WHU raczej stracił już szansę na Champions League, ale górna połówka tabeli i europejskie puchary są jak najbardziej realne. W końcu zostało jeszcze 31 kolejek sezonu.

By | 2016-11-12T22:49:51+00:00 Październik 5th, 2016|Bez kategorii, West Ham United|0 komentarzy

About the Author:

Redakcyjny ekspert od FPL, a także fan Chelsea jak i całej Premier League. W wolnych chwilach wkładam kostium Kurta Zoumy i wycinam lokalnych snajperów na orliku.

Zostaw komentarz