5 powodów, dla których warto oglądać 7. kolejkę Premier League

Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tych meczów Premier League w piątek. Ale to całkiem miłe zaskoczenie, bo ta kolejka angielskiej ekstraklasy zapowiada się, zresztą jak zawsze, po prostu wyśmienicie.

Co ciekawego może przydarzyć nam się w piątkowy wieczór? Ano wszystko, ale tak naprawdę to dzisiejsze spotkanie zapowiada się równie smakowicie, a może nawet nieco lepiej niż ostatni piątkowy mecz pomiędzy Chelsea a Liverpoolem. Dzisiaj bowiem o dwudziestej pierwszej polskiego czasu do walki stanie Everton i Crystal Palace. Co jest jednak ciekawego w tym spotkaniu? Jakim prawem może ono inspirować do miana równie interesującego, co mecz The Reds The Blues?  Ot, bardzo prosto. Spójrzcie tylko na tabelę Premier League – podopieczni Koemana są na piątej lokacie, a Orły zaledwie dwa miejsca za nimi. To dystans na tyle mały, że można nadrobić go już w tym spotkaniu.

Interesująco wygląda też samo starcie Pardew z Holendrem. Nie, panowie nie toczą ze sobą swojej prywatnej wojny, ale dochodzą do nas liczne głosy mówiące o tym, że Anglik jest zamieszany w sprawę Big Sama. Może się zatem okazać, że Pardew wyfrunie od Orłów szybciej, niż ci wznieśli się ku wysokiemu miejscu w tabeli.

Jedni rozpędzeni pną się w górę tabeli, drudzy lecą w kierunku całkowicie przeciwnym. Dlaczego więc warto czekać na spotkanie Liverpoolu ze Swansea? Jednego z powodów dostarczył nam ostatni mecz Łabędzi. Mecz ten był co prawda meczem przegranym, ale pokazał, że na Liberty Stadium wcale nie jest tak źle, jakby się mogło zdawać. Sigurdsson i spółka udowodnili, że potrafią grać w piłkę i pewnie z każdym innym rywalem w tym dniu wywieźliby chociażby jeden punkt. Ale musieli trafić akurat na City.

Jest jeszcze jeden powód, który nie pozwala skreślać Swansealony już na starcie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że szykuje się tam zmiana na stanowisku menedżera. Nazwisko jest póki co nieznane, ale sam ten fakt z pewnością dodatkowo zmotywuje chłopaków do lepszej gry. Bo przecież potencjalny nowy trener może już oglądać drużynę.

Lubię takie mecze jak ten Sunderlandu z WBA. Lubię je, bo mimo, że to nie jest najlepsza technicznie piłka, to czuję tutaj tę brytyjskość. Czuję te wślizgi, nie odstawianie nogi i determinację. Czuję tę walkę do ostatniego gwizdka. Czuję to, czego tak często mi brakuje w dzisiejszej piłce. Jest to więc nieco paradoksalne, że starcia takich przecinaków jak Lee Cattermole z Claudio Yacobem dają mi tyle radości.

Nie spodziewam się gradu bramek, chociaż ostatnie mecze tych drużyn w nie obfitowały. Nie spodziewam się akcji za akcją, wirtuozerii Pienaara czy innego Chadliego. Spodziewam się najlepszej angielskiej piłki, a najlepiej w wydaniu kick and rush. I wiem, że wy też na to czekacie, bo każdemu z nas czasami brakuje takich spotkań. Takiego przerywnika między tymi wszystkimi Manchesterami, Bayernami i Barcelonami.

Obrońcy tytułu nie zachwycają w tym sezonie. 12. miejsce w tabeli z pewnością nie jest miejscem, w które celuje Claudio Ranieri. Wypadałoby zdobyć kilka punktów i poszybować w górę, ale w tej kolejce łatwo o to nie będzie. Rywalem Lisów będzie Southampton, który ostatnio jest w wyśmienitej formie. Wiadomo, że takie gładkie 3-0 z West Hamem należy brać z przymrużeniem oka, ale nie można też tego rezultatu całkowicie zignorować. Święci są w formie i w niedzielne popołudnie z pewnością będą chcieli tę formę podtrzymać.

To spotkanie będzie miało też dodatkowy smaczek w postaci pojedynku dwóch snajperów. Jeszcze przed sezonem pomyślelibyśmy: „Vardy vs Long”, ale nie, nie. Tu chodzi o Slimaniego i Austina. Obaj dopasowali się do drużyny i obaj ostatnio nie zawodzą, jeśli chodzi o skuteczność. Tylko który z nich podtrzyma ją w tej kolejce?

Teoretycznie to najlepszy mecz najbliższej kolejki. Teoretycznie powinno być w nim najwięcej ładnej gry i akcji bramkowych. Teoretycznie na ławce zasiadają jedni z najlepszych trenerów w angielskiej ekstraklasie. Praktycznie to wszystko jest prawdą. Manchester City i Tottenham nie powinni nas zawieść. Jak wspominałem już wyżej. WBA z Sunderlandem dadzą nam angielski futbol, tutaj natomiast piłka będzie dużo bardziej europejska, dużo bardziej wyrafinowana. Dla niektórych to gorzej, dla mnie też, ale nie w przypadku Spurs i The Citizens.

W angielskiej prasie mówi się, że jedynie Klopp i Pochettino mogą zatrzymać Guardiolę w Premier League. Nie ma co się dziwić temu poglądowi, wszak cała trójka jest zaliczana do ścisłego światowego topu. I o ile na starcie z Niemcem musimy jeszcze trochę poczekać, to Argentyńczyk już teraz wytacza swoje najcięższe działa. To ma być pierwszy poważny sprawdzian dla Katalończyka. Skończyła się era Stoke City i West Hamu, teraz pora na nieco wyższą półkę. Wyższą nawet niż Celtic i Brendan Rodgers, którzy będą chyba się co niektórym śnić po nocach. Tak, do pana mówimy, panie Kolarov.

By | 2016-11-12T22:49:53+00:00 Wrzesień 30th, 2016|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Zostaw komentarz