I like Mondays: 6. kolejka oczami Angoli

No i się zaczęło, ale nie mogło być inaczej. Od wejścia Aymen (kibic Arsenalu) wypalił do Dana (kibica Chelsea) – Co za piękny poniedziałek po skopaniu tyłków zawodnikom Chelsea! Masz moje 10 funtów? Albo wiesz co, kup sobie kilka piwek, to na pewno poprawi ci humor.

(poleciało kilka fucków, ale przyjaznych)

Dan, kibic Chelsea: Nie mieliśmy w zasadzie żadnych argumentów. Cahill spieprzył w dziecinnej sytuacji. Cała obrona grała tragicznie i tu w zasadzie mógłbym skończyć. Wenger powiedział po meczu, że zagrali perfekcyjny mecz. Wiesz Aymen, Arsenal zagrał perfekcyjnie, my tragicznie. Ile takich meczów zagramy w tym sezonie? Zapewne oba mecze w takim stylu nie przytrafią się już żadnej z drużyn. Ciesz się, ale to my zagraliśmy na żenującym poziomie. Widać jak na dłoni i to od dłuższego czasu, że w tej drużynie nie ma lidera. Nie ma faceta, który krzyknąłby na kolegów, opieprzył ich wtedy kiedy trzeba. Hazard jest najlepszym zawodnikiem, ale to cichy gość. Nie angażuje się w sferę mentalną. Z drugiej strony naturalnym liderem jest Terry, ale teraz go nie było. Najbardziej śmieszy mnie to pieprzenie naszych rywali, że Conte od 3 lat nie przegrał meczu u siebie, że ostatni raz dwa mecze z rzędu przegrał ileśtam lat temu. Porównywanie Juventusu i ich rywali w Serie A, to tak jakby Chelsea grała z drużynami w Championship. Żadnej konkurencji, więc możesz śrubować rekordy.

Gra obronna wygląda tragicznie, Kante to inny gracz niż ten z Leicester. Luiz potrzebuje czasu. Belg w bramce to cień gracza sprzed kilku lat. Jedynym zawodnikiem, który walczył był Costa, ale on ma to zakodowane w DNA. Po pierwszych meczach pomyślałem, że kto wie, brak pucharów to dobra szansa, żeby wygrać ligę. Arsenal i Liverpool sprowadziły nas na ziemię brutalnie. Świetną rzecz powiedział Conte i strasznie go za to szanuję – Wielką drużyną jesteśmy tylko na papierze – powinno to dać naszym gwiazdom do myślenia.

Aymen, kibic Arsenalu: Znęcaliśmy się nad wami tak, jak wtedy kiedy Mourinho zmiażdżył nas na Stamford Bridge. Pokazaliśmy kawał dobrej piłki. Robimy to rzadko, ale zwycięstwo w takim meczu smakuje prawie tak samo jak to nad Spurs. Nie jestem pesymistą, ale w tej drużynie nie ma tyle jakości, żeby grać tak co tydzień, czyli włączyć się do walki o tytuł. Jako drużyna nie potrafimy brzydko wygrywać. Są mecze, gdzie trzeba się kopać z rywalem. Nam tego brakuje. W sobotę Chelsea dała nam grać, nie broniła i mecz był prestiżowy tylko z nazwy. Robiliśmy co chcieliśmy, a zespół Conte niespecjalnie nam przeszkadzał. Tak naprawdę trudno powiedzieć, czy my byliśmy tak dobrzy czy oni tacy słabi. To tylko trzy punkty, ale już jesteśmy w top 4 i teraz patrzymy tylko w górę. Ozil i Sanchez zagrali genialnie, no i ten nowy obrońca Mustafi. W ogóle to jestem typowym kibicem Arsenalu. Najpierw chcę, żeby Wenger już odpuścił i przeszedł na emeryturę, a teraz myślę, że może da radę na koniec kariery jeszcze coś wygrać i utrzeć nosa Mourinho.

James, kibic Manchesteru United: Nosa to raczej może utrzeć Pepowi, bo to co ten facet wyprawia to magia. On wygrał 10 meczów z rzędu z kilkoma transferami i wydał chyba mniej niż my. Jestem ciekaw czy w ogóle staraliśmy się przekonać Guardiolę do pracy na Old Trafford? Wiem, że on podpisał kontrakt wcześniej, ale przecież właściciele musieli wiedzieć, że nie zostanie w Monachium. Oczywiście wierzę, że z Jose wygramy tytuł.

Zachwycamy się meczem z Leicester, ale początek nie był jakiś porywający. Od jakiejś 15. minuty już do samego końca to była pełna dominacja. Pogba zdecydowanie graczem meczu. To, że Rooney usiadł na ławce spowodowało, że nie było tego bezsensownego podawania do naszego kapitana. Pogba jest naturalnym pomocnikiem i jest zawodnikiem bardziej kreatywnym, zaskakującym przeciwnika niekonwencjonalnym zagraniem. Rooney tego nie ma i ta pozycja jest trochę na siłę. Wydaje mi się, że Rashford i Martial mogliby grać na skrzydłach, Ibra z przodu, a tuż za nim Rooney. Pogba musi rozgrywać i mieć więcej swobody. Cały czas uważam, że Roo ma wystarczająco dużo jakości. Wkurwia mnie jak jadą po nim, że stary, że wolny. Więcej szacunku do gracza, który już jest naszą legendą. Największym absurdem był idiotyczny komentarz na naszym fp, gdzie jakiś skończony idiota napisał, że przez Rooneya przegraliśmy z Feyenoordem. Przecież on w tym meczu nie grał.

***

Rob, kibic Liverpoolu: Jestem zachwycony, tak jak mój chrześniak, który był pierwszy raz na Anfield. Szczerze i bez żadnej asekuracji, jeżeli nie będziemy w top 4, to uznam sezon za przegrany. Ten cholerny pressing Kloppa jest znakomity. Dynamika gry na świetnym poziomie. Od początku do końca jest napór na rywala. Jedyną rzeczą, o którą się martwię, może na zapas, to grudzień i styczeń, kiedy natężenie gier będzie olbrzymie. Czy można grać na tak wysokim tempie i takim pressingiem przez cały sezon? Gra ofensywna jest jak w tym sezonie gdzie Suarez i Sturridge byli blisko, żaby dać nam tytuł. Teraz wygląda to podobnie, ale ciężar rozkłada się na kilku zawodników. Teraz rozumiem słowa Kloppa, który powiedział, że  żeby grać dobry futbol nie trzeba kupować gwiazd. Wystarczy aby dobrzy gracze zrozumieli filozofię. Zobaczcie my mamy chyba o dwa gole strzelone mniej niż City. W przegranym meczu z Burnley oddaliśmy 30 strzałów, z Hull kilka więcej. Posiadanie piłki na poziomie 70%. Lallana grał znakomicie. Znowu nie udało się zachować czystego konta, ale nie wiem czy zauważyliście, że niewielu czołowym drużynom  udało się to w tym sezonie.

***

Graham, kibic Tottenham: Wszyscy zadowolenie oprócz kibica Chelsea. Epic fail. Jestem pod wrażeniem wyników i gry. Tak właśnie grają najlepsi. Jedziesz do beniaminka, wygrywasz, kasujesz punkty i zapominasz o meczu. Nie zdarzają nam się głupie porażki czy straty punktów. Lamela nie jest w formie, Kane też, zresztą jest kontuzjowany. Nie widać ich braku. Wchodzą ludzie tacy jak Son i biorą na siebie odpowiedzialność za wynik. Kolejni młodzi zawodnicy wchodzą do drużyny, wszyscy oprócz Kane’a podpisali nowe kontrakty. Stabilizacja, rozwój i wszystko wygląda kapitalnie. Start bardzo dobry, dużo lepszy niż rok temu. Brakuje nam trochę skuteczności bo w pierwszej połowie powinniśmy strzelić może ze trzy bramki więcej, ale są trzy punkty i nie marudzę. Teraz czeka nas wielki test z City, chyba idealny mecz na sprawdzenie się.

By | 2016-11-12T22:49:59+00:00 Wrzesień 26th, 2016|Bez kategorii, I LIKE MONDAYS|0 komentarzy

About the Author:

Kawa i angielska piłka. Tak zaczynam każdy dzień na Wyspach.

Zostaw komentarz