Twitterowe wykopaliska Graya, czyli FA w natarciu

Nasza kochana Football Association nieraz pokazywała już, że żyje w prawdziwych oparach absurdu, jednak tym razem działacze przeszli samych siebie. To dziwne, bo wydaje mi się, że piszę tak za każdym razem, kiedy poruszam temat tej organizacji.

O co właściwie chodzi? Być może część z Was przegapiła fakt, że napastnik Burnley Andre Gray został przez federację zawieszony na cztery spotkania i ukarany 25. tysiącami funtów grzywny. Nie, nie przegapiliście żadnego brutalnego zagrania Andre w jednym z ostatnich meczów. Wystarczyło jednak, że po jego świetnym występie z Liverpoolem, szerszemu gronu odbiorców ukazały się jego tweety z 2012 roku, kiedy lekko mówiąc, Anglikowi było bardzo daleko do ideału.

21-letni wówczas piłkarz używał Twittera do dzielenia się ze światem swoimi, często głębokimi, przemyśleniami. I tak próbował się dowiedzieć „czy to z nim jest coś nie tak, czy wszyscy dookoła są po prostu pedałami?”, a także „dlaczego wszystkie kobiety to dziwki?”. Wspominał także o lekcjach wyniesionych ze swojego życia, które nauczyły go, aby nigdy nie wykonywać obowiązków przeznaczonych dla kobiet. A kontrowersyjnych wpisów było znacznie więcej.

376f9ea800000578-3750622-image-m-19_1471714156503

I nie, nie próbuję nikomu wmówić, że w tego typu wpisach nie ma niczego złego, bowiem wiemy jak angielska federacja przykłada się do tworzenia z piłkarzy wzorów do naśladowania. Piłkarz to w Anglii zawód z ogromną odpowiedzialnością społeczną, ale zapominamy chyba o pewnym znaczącym fakcie, że w tamtym czasie Andre grał gdzieś w odmętach futbolowej piramidy, a konkretnie na szóstym poziomie rozgrywkowym, reprezentując Hinckley United. Teraz FA będzie karała zawodników za to co mówili na apelach w szkole?

Czytaj więcej: ‘Still I rise’ – czyli myśl przewodnia kariery Graya

Mało kto pamięta także, jak daleką drogę przeszedł piłkarz i jak bardzo zmieniły się jego życiowe wartości. O trudnych czasach Graya możecie przeczytać w jednym z tekstów na naszej stronie. Andre sam podkreślił zresztą, że kilka lat temu był całkowicie innym człowiekiem, kiedy już po wyjściu tweetów na światło dzienne, opublikował specjalne przeprosiny, w których możemy przeczytać, że na szczęście nie jest już tą osobą, którą był kiedyś i codziennie stara się pracować ciężko zarówno na boisku, jak i poza nim.

Czy nie można było stworzyć przykładu dla innych, opowiadając jego historię, zamiast zabraniać mu grać w piłkę? Niestety najwidoczniej nie.

Internauci już żartują, że wszyscy piłkarze nerwowo przeglądają swoje profile w poszukiwaniu kontrowersyjnych wpisów sprzed lat. Można żartować, ale jestem pewien, że znalazło się kilku takich, którzy faktycznie przejrzeli historię swojej aktywności w internecie. Uważajcie, co tam zamieszczacie na społecznościówkach. To nigdy nie ginie.

By | 2016-11-12T22:50:06+00:00 Wrzesień 23rd, 2016|Bez kategorii, Slider|0 komentarzy

O autorze:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Dodaj komentarz