Liga Mistrzów? Nie, dziękuję.

Liga Mistrzów to nadrzędny, futbolowy cel. Zdobycie trofeum jest spełnieniem marzeń, bo w piłce klubowej nie ma ważniejszych rozgrywek. Zawodnicy raz po raz deklarują, że zrobią wszystko, by wygrać. Wielu jednak zapomina, że kluby z Premier League to zwykłe firmy, które zatrudniają pracowników, a ich właściciele chcą czerpać zyski. W tym wszystkim powoli znika sportowy punkt widzenia.

Czy warto stawiać jeszcze na Ligę Mistrzów, skoro liga angielska generuje odpowiednie obroty?

Nie tak dawno skończyło się okno transferowe. Działo się wiele, bo kluby z Premier League kolejny raz pobiły rekord w wydawaniu, a przecież Zlatan Ibrahimović, Steve Mandanda czy Sofiane Feghouli nie kosztowali ani pensa. Z drugiej strony, mieliśmy też prawdziwą bombę w postaci Paula Pogby. Prawie 90 milionów funtów. Po co jednak o tym wspominać? Zakupił go Manchester United, który w Lidze Mistrzów nie występuje. Da się? Owszem.

United było stać na taki ruch? Jak widać, tak. Mogli pozwolić sobie na 150 milionów strat w końcowym rozrachunku (według transfermarkt). Powiecie, że to skrajny przykład, bo przecież Pogba robi całą robotę. Weźmy jednak rywala zza miedzy. Bilans City to… 150 mln straty. Tylko przecież City to petrodolary! Podaj Arsenal, bo oni zawsze liczą każdy grosz! Proszę, 85 mln na minusie.

Siadamy głęboko w fotelach…

Wracając do sedna tego wpisu, kluby muszą generować zyski. Skąd więc wziąć ponad 150mln funtów? Zacznijmy od praw telewizyjnych. Na start dla każdego po 55,5 mln funtów. Za co? Za grę w Premier League! Dalej bonus za miejsce w lidze. 1,2mln funtów za każde miejsce wyżej, co w skrócie dało takiemu Leicester prawie 25 milionów. Dalej mało. Oprócz stałego zysku, kluby dostają także bonus za pokazywanie ich meczu w telewizji wynoszący 875 tysięcy funtów za każde spotkanie. Kwota nie powala na kolana, ale jeśli taki Arsenal transmitowano 27 razy, to otrzymamy całkiem pokaźną sumkę. Podsumowując, ile dostały kluby? Aston Villa, która bardziej była w lidze, niż w niej grała, 66 milionów funtów. Poniżej cała tabela:

premier-league-tv

źródło: totalsportek

 

Może koszulka dla Pana? A może dla Pani?

Czy to koniec zysków? Oczywiście, że nie. W końcu trzeba jeszcze opłacić niemałe tygodniówki piłkarzy. Tutaj dochodzą wpływy z biletów, koszulek i akcesoriów (tzw. merchandise) oraz cały, szeroko pojęty marketing. O micie spłacenia się transferu ze sprzedaży koszulek pisaliśmy już nie raz. Wielu jednak zapomina, że oprócz takiego Adidasa, Manchester United ma też wielkie logo Chevroleta. Ile wpada z tytułu tego, że piłkarze ganiają z wielkim złotym krzyżem na piersi? 53 mln funtów. To oczywiście skrajny przypadek, bo patrząc na tabelę poniżej można zobaczyć, że mało klubów może sobie pozwolić na transfer z tych dochodów.

premier-league-sponsorzy-na-koszulkach

źródło: totalsportek

Liga Mistrzów? Nie, dziękuję.
Powiedzmy sobie szczerze. Angielskie kluby nie radzą sobie w Lidze Mistrzów. Czy to wina zaangażowania, braku umiejętności czy funduszy? Ciężko ocenić. Zajmiemy się jednak tym ostatnim. Ile daje Champions League? Za awans do fazy grupowej klub dostanie 10 mln funtów. Dodając do tego bonusy za wygrane (1,3 mln funtów) i remisy (0,4 mln funtów) można uzyskać maksymalnie 18mln funtów. Maksymalna wygrana w LM to 46 mln funtów (przy wygraniu wszystkich meczów). Do tego dochodzą oczywiście prawa telewizyjne, które w przypadku wygranej angielskiego klubu mogą wynieść nawet drugie tyle! Zaskakujące jest jednak ich przydzielanie, ponieważ każdy kraj ma ustaloną kwotę. W przypadku, gdyby taki Juventus był jedynym przedstawicielem ligi włoskiej, a hiszpańska miałaby czterech, to Stara Dama zgarnęłaby prawie cztery razy tyle co Real (choć prawa Realu są większe niż Juve, więc nie jest to równe cztery).

To co z tą Ligą Mistrzów? Bijemy się?

Oczywiście pomijając ten huraoptymistyczny przypadek, angielskie kluby mogą liczyć realnie na 40 mln funtów za dotarcie do ćwierćfinału. Gdy odpadną w 1/16, to będzie to ok. 30mln funtów. Przypomnijmy, że za samą grę w Premier League Aston Villa zgarnęła w poprzednim sezonie 66 mln funtów.

Czy kogoś dalej dziwi to, że właściciele wymuszają na menedżerach walkę o TOP4, zamiast stawiać jako cel np. półfinał Ligi Mistrzów? Mnie nie. Biznes to biznes. Za 2-3 lata będziemy świadkami tego, że wygranie LM będzie zyskiem na poziomie kilku miejsc w tabeli Premier League. Dla większości finansistów, gra nie warta świeczki.

A dla Ciebie, drogi kibicu?

By | 2016-11-12T22:50:14+00:00 Wrzesień 17th, 2016|BLOGI, Slider|1 komentarz

About the Author:

Jak Edgar Davids widzę pixele w photoshopie, a latam po nim jak Bergkamp po Europie.Zajmuję się techniczną i wizualną częścią AE. Czasem, w przypływie chwili, coś tam naskrobię.

1 komenarz

  1. Marcin 17 września 2016 w 17:13- Odpowiedz

    Pominięto w tekście wpływy w Lidze Mistrzów ze sprzedaży biletów na mecze, a te są pewnie większe niż w lidze krajowej. Poza tym koszulki graczy występujących z sukcesami w LM z pewnościa sprzedają sie lepiej niż tych co występują tylko w lidze krajowej. Także ta różnica wpływów tu i tu zaciera sie jeszcze bardziej.
    A czemu kluby angielskie nie daja sobie rady w LM? Bo po prostu kluby te nie mają najlepszych piłkarzy, najlepsi grają w Realu i Barcelonie oraz ostatnio w Bayernie.Taka prawda. Szczytem marzeń piłkarzy nie jest gra w Anglii, a w Realu i Barcelonie własnie.

Zostaw komentarz