Trudno zdobyć mistrzostwo, trudniej je obronić

To nie będzie kolejny tekst rozpływający się nad Leicester. O zeszłym magicznym sezonie zostało powiedziane już wszystko i to po wielokroć. Trzeba skupić się na tym, co jest tu i teraz.

A teraz sprawa wygląda tak, że Lisy w 4 meczach zdobyły ledwie 4 punkty i dryfują gdzieś nad strefą spadkową. Jasne, że to początek sezonu, nikt nie skazuje Leicester na pożarcie i niebyt. Trzeba zdać sobie jednak sprawę, jak wiele zależy od psychiki; od tego co siedzi w głowie piłkarzy i trenera. Zeszły rok nauczył nas, że Lisy nie lubią grać w roli faworyta, o wiele lepiej czują się jako underdog. W meczach z Wielką Szóstką radzili sobie po prostu świetnie. Natomiast z Bournemouth Lisy uciułały ledwie dwa remisy, stracili punkty z West Bromem czy beznadziejną Aston Villą. Aktualni mistrzowie Anglii lubią być traktowani jak najmłodszy braciszek w rodzinie – skromny i niegroźny. Wtedy Mahrez i spółka pokazują rywalom, jak bardzo ci są w błędzie. Mam też wrażenie, że wszystkie drużyny bez szans na tytuł podświadomie kibicowały Leicester (a na pewno Chelsea). Żelazny i zgrany skład, odpowiednia taktyka i myśl szkoleniowa Ranieriego plus geniusz gwiazd pozwoliły Lisom wkroczyć na salony, ale o wiele łatwiej wejść na szczyt niż się na nim utrzymać.

Premier League nauczyła nas, że co sezon sytuacja się zmienia jak w kalejdoskopie. Dość powiedzieć, że ostatnią drużyną, która obroniła tytuł mistrza Anglii (zresztą dwukrotnie) jest Manchester United… w 2009 roku. Od siedmiu lat tron zmienia swojego właściciela. Która z innych topowych lig może się tym pochwalić? Ligue 1 czy Bayernliga wypadają w tym porównaniu zabawnie.

Przechodząc do sedna – mistrza kraju zawsze traktuje się poważnie, niezależnie od tego, czy to gigant, czy “tylko” Leicester. Nikt już ich nie zlekceważy, wszyscy znają ich siłę i słabości. Oczekiwania wobec króla zawsze są królewskie – sezon temu Lisy mogły coś osiągnąć, teraz już muszą, bo tego powinno się wymagać od mistrza Anglii. Presja jest ogromna, a z nią radzą sobie na ogół tylko starzy wyjadacze, co widać po pierwszych czterech kolejkach. Zwłaszcza inauguracyjny mecz z Hull pokazał, jak trudny będzie to sezon dla drużyny Ranieriego. Vardy, który przyzwyczaił nas do świetnych występów, tego popołudnia kopał się po czole. Mahrez zapisał się w protokole meczowym tylko tym, że strzelił karnego. I wcale nie chodzi tu o to, że nagle piłkarze zapomnieli, jak się gra w piłkę. To wszystko siedzi w ich głowach. I mimo, że Ranieri nie jest w ciemię bity, bo po stracie Kante dokonał kilku naprawdę fajnych transferów, to wszystko wskazuje na to, że będzie musiał oddać tron gigantom, żądnych władzy.

By | 2016-09-15T13:33:34+00:00 Wrzesień 15th, 2016|Leicester City|0 komentarzy

About the Author:

Jedyny fan City w promieniu stu kilometrów. I to dłużej niż od roku!

Zostaw komentarz