Futbolowy rollercoaster, czyli 7. kolejka Championship

Ciągnie swój do swego, dlatego też Championship swoją ostatnią kolejkę rozegrało w tym samym czasie co Champions League. Możecie być jednak pewni, takich emocji jak na zapleczu angielskie ekstraklasy, nie zagwarantują Wam na europejskich salonach.

Czy to Legia? Nie, to tylko Queens Park

Piąte zwycięstwo z rzędu i tylko kwestią wydaje się, kiedy Newcastle obejmie prowadzenie w ligowej tabeli. Zwłaszcza, że rozmiary zwycięstwa z Queens Park Rangers robią wielkie wrażenie i straszą kolejnych rywali. Zwłaszcza, że w weekend pojedynek z Wolverhampton, który w tej kolejce przyjął cztery bramki od jednej z rewelacji tego sezonu Barnsley. Wracając już jednak do podopiecznych Rafy Beniteza, zwyciężyli aż 6:0, a taki wynik jest o tyle zaskakujący, że przecież piłkarze Hasselbainka zaliczyli niezły start sezonu i wydawało się, że są w lepszej dyspozycji niż przed rokiem. Nic jednak bardziej mylnego. Dwie bramki zdobył Jonjo Shelvey, w tym jedna z nich może kandydować do miana bramki kolejki… Problem jedynie w tym, że konkurencja tym razem była bardzo wysoka. Co jeszcze warto odnotować? Debiut Pawła Wszołka, o którym sam zainteresowany chciałby pewnie jak najszybciej zapomnieć.

Lider w końcu pokonany

Dziennikarze ledwo co zaczęli robić z Huddersfield nowe Leicester czy Bournemouth, a Ci już przerwali swoją znakomitą serię i ponieśli pierwszą porażkę w tym sezonie. Na drodze stanęło im Brighton, które chciało wrócić na zwycięską ścieżkę i zdecydowanie było stroną przeważającą w tym spotkaniu. W końcu udało się przełamać defensywę The Terriers, za sprawą niezawodnego Anthony’ego Knockaerta, chociaż większe zasługi należą się golkiperowi gości Danny’emu Wardowi, który wpuścił piłkę pod rękawem. Huddersfield co prawda utrzymali pozycję lidera, ale Newcastle zbliżyło się już na jeden punkt!

Powrót do świata żywych

Spotkanie Leeds United z Blackburn można było określić jako wyścig do League One. Dzięki zwycięstwu mogli jednak wrócić do gry i nieco podskoczyć w ligowej stawce. Rozpoczęli podopieczni Monka, którzy za sprawą dołożonej nogi Wooda wyszli na prowadzenie, ale stracili je kilka minut później po trafieniu Marvina Emnesa. Blackburn mogło zresztą ten mecz wygrać, gdyby nie kapitalna podwójna interwencja Roberta Greena. To pozostawiło ich w grze i sprawiło, że na kilka minut przed końcem byli w stanie wyjść na prowadzenie i zgarnąć drugi komplet punktów w tym sezonie. Gary Monk może odetchnąć…

2:0 to najgorszy wynik

Przekonali się o tym piłkarze Bristol City. Nie pomogły nawet dwie bramki strzelone przez Tammy’ego Abrahama wypożyczonego z Chelsea, bowiem podopieczni Lee Johnsona wyszli z tego meczu bez dorobku punktowego. Swoją drogą, Johnson ma świetne oko do wypożyczeń. Pamiętamy jakim wzmocnieniem dla Barnsley był rok temu Ashley Fletcher, a tym razem świetnie trafił z młodym Abrahamem, który z sześcioma bramkami plasuje się na pozycji lidera klasyfikacji strzelców. Wracając już jednak do samego spotkania z Sheffield, to po przerwie Bristol mogło zamknąć sprawę, bowiem za faul w polu karnym z boiska wyleciał Hutchinson, ale rzut karny nie został zamieniony na bramkę. The Owls ruszyli do kontrataku, który faulem przerywał Gary O’Neil, za co także został wyrzucony z boiska! Ten moment okazał się być przełomowy, bowiem kilkanaście minut później Barry Bannan posłał torpedę w stronę bramki, a piłka przełamała ręce bramkarzowi i wpadła do siatki. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, Kieran Lee wpakował piłkę do siatki i wprawił Hillsborough w ekstazę. W efekcie tego Sheffield ma już 11 punktów w tabeli i plasuje się 11. miejscu w ligowej stawce.

Jak strzelać to efektownie

Zastanawiacie się jakim cudem nie uznałem bramki Shelveya za najładniejsze trafienie tej kolejki? Wystarczy jednak spojrzeć na to, co w meczu Nottingham Forest z Rotherhamem zrobił Apostolos Vellios. Już w poprzedniej kolejce zdobył bardzo ładną bramkę, ale tym razem przeszedł samego siebie i wysłał solidnego kandydata do najpiękniejszej bramki całego sezonu. Z innych ciekawostek, w barwach Forest zadebiutował Nicklas Bendtner, który trafił nawet w słupek, ale ostatecznie nie dał rady wpisać się na listę strzelców. Poniżej trafienie Velliosa.

Znowu bez zwycięstwa kolejkę kończy Aston Villa, dla której sezon to bolesne zderzenie z rzeczywistością. Wystarczy jednak poczekać, aż w końcu poukładają sobie wszystko i jakoś to pójdzie. Derby County niemal na dnie, po tym jak w siedmiu kolejkach zdobyli zaledwie jedną bramkę, która pozwoliła na jedyne zwycięstwo. Coś jest nie tak Panie Pearson. Na koniec pozwolę sobie zamieścić jedną z ciekawszych sytuacji minionej kolejki. Pisałem o niepowodzeniach Danny’ego Warda, ale inny bramkarz wypożyczony z Liverpoolu, Adam Bogdan również nie może zaliczyć poprzedniego meczu do udanych, bowiem podarował Norwich trzy punkty.

A tutaj jeszcze komplet wyników siódmej kolejki.

csybeu3waaanmtk

By | 2016-11-12T22:50:20+00:00 Wrzesień 15th, 2016|Bez kategorii|0 komentarzy

Udostępnij ten wpis znajomym!

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Zostaw komentarz