Co przyniosła przerwa reprezentacyjna w Premier League?

Pierwsza przerwa reprezentacyjna dobiega końca. Dwa tygodnie bez angielskiej ligi to dla zagorzałego fana wieczność, ale pozorna cisza na morzu zdaje się zwiastować burzę. Kiedy oczy piłkarskiego świata zwrócone były na mecze międzynarodowe, Premier League żyło swoim odrębnym życiem. W tym okresie wydarzyło się sporo, a owoce zaczniemy zbierać już w najbliższy weekend. Pytanie brzmi: kto zasłużył na najlepsze plony?

Aktywność na rynku transferowym sprawiła, że Premier League miała w ostatnich dniach aż 164 przedstawicieli reprezentujących swoje narodowe barwy. Najwięcej, bo aż 16(!) graczy odesłał Tottenham. Na drugim biegunie znalazł się Sunderland reprezentowany przez trójkę O’Shea, Khazri i van Aanholt. Sytuacja ta sprawia, że część zawodników mogła pozwolić sobie na krótką przerwę od poważnego futbolu, podczas gdy inni ciężko pracowali. Która z tych grup jest w korzystniejszej sytuacji? Pierwsi mogli pozwolić sobie na chwilę oddechu od poważnego futbolu. Drudzy jednak zachowali rytm meczowy. Patrząc z perspektywy początku sezonu, kiedy w nogach jest dopiero kilka spotkań, stawiam na tych drugich. To oni zebrali kolejne minuty doświadczenia, coraz pewniej kroczą przez nowy sezon i, o ile nie nabawili się urazów, są gotowi na dalsze wyzwania.

Dla wielu z nich była to okazja do udowodnienia klubowych menadżerom, że warto na nich stawiać. Taką rękawicą podjął  Victor Fischer. Grający (a raczej siedzący na ławce) w Middlesbrough sprawił Aitorowi Karance niemały ból głowy aplikując w meczu towarzyskim bramkę i dokładając asystę, przy zwycięskim golu, w meczu o punkty. Dobrym przykładem jest także nasz Bartosz Kapustka. 83 minuty i gol na pewno nie umknęły uwadze Ranieriego. Być może dobra postawa w meczach reprezentacyjnych przyniesie im wymierne korzyści w postaci minut w lidze.

Jednak nie wszyscy wrócą do macierzystych klubów w dobrych humorach. Każdy mecz, każdy trening niesie ze sobą ryzyko kontuzji. W czasie gry dla reprezentacji dodatkowo dochodzi do tego chęć pokazania się z jak najlepszej strony selekcjonerowi, świadomość wartości każdego eliminacyjnego punktu i  wzmożona determinacja wynikająca z noszenia narodowych barw – nikt nie odstawia nogi. Tym razem padło na Heinricha Mkhitaryana, który doznał kontuzji kolana i prawdopodobnie opuści derby Manchesteru.

Okres ten niesie ze sobą także jeden niezaprzeczalny problem. Gracze zmuszeni są do długich podróży, czasami nawet międzykontynentalnych, przez co narasta ich zmęczenie. W najgorszej sytuacji znajdują się reprezentanci z Ameryki Południowej. Oni wrócą do Europy dopiero w ostatniej chwili, część z nich w piątek, i nie wiadomo czy będą w pełnej dyspozycji. Pod znakiem zapytania stoją występy Antonio Valencii, Alexisa Sancheza czy Salomona Rondona.

Kontuzje, późne powroty, wzmożona eksploatacja. Ze składów wypadnie kilku graczy – kto ich zastąpi? Być może bohaterowie ostatnich dni transferowego szaleństwa. Dopiero co zamknięte okno transferowe, w którym Wyspiarze wydali absurdalną kwotę 1,38 miliarda euro, doprowadziło do solidnych przetasowań w wielu klubach. Nowe nabytki, które już za kilka dni wybiegną na angielskie murawy, będą stanowić o sile swoich nowych pracodawców. Wśród dopiętych na ostatnią chwilę transferów na wyróżnienie zasługują przede wszystkim powrót na stare śmieci Davida Luiza, przenosiny Ismaila Slimaniego do drużyny aktualnego mistrza oraz walka o przyszłość  w wykonaniu Jacka Wilshere’a, który zamienił Londyn na Bournemouth. Wielkie nazwiska, wielkie pieniądze, ale o efektach będziemy mogli porozmawiać dopiero za jakiś czas, gdy na dobre wpasują się w nowe zespoły. Każdy z nich może okazać się zarówno wartością dodaną, jak i stratą pieniędzy.

Z tego ostatniego rozliczać będziemy przede wszystkim menadżerów klubowych, którzy raz po raz naciągają włodarzy swoich klubów na kolejne wydatki. Dla nich to także był gorący okres. Dostali wspomnianego bólu głowy związanego z formą zawodników, zmianami personalnymi, ale także dodatkowy tydzień na dopracowanie planów taktycznych na zbliżającą się kolejkę. A doskonałych umysłów  taktycznych z Anglii nie brakuje. Dwóch z nich w najbliższy weekend stanie nawet naprzeciw siebie. Guardiola i Mourinho na pewno uknuli coś godnego uwagi. Który z nich lepiej wykorzystał ten czas? Z niecierpliwością czekamy na rozstrzygnięcie kolejnej części pojedynku tych dwóch panów.

Przerwa reprezentacyjna niesie ze sobą wiele czynników, zarówno plusów i minusów, które znacząco wpływają na obraz angielskiej piłki klubowej, jednak jaki będzie to obraz, dowiemy się już w sobotę. Miejmy nadzieję, że warto było czekać.

 

 

By | 2016-11-12T22:50:24+00:00 Wrzesień 9th, 2016|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Zostaw komentarz