Jak wiele może zmienić jeden telefon

Marouane Fellaini z pewnością nie zaliczy ostatnich trzech sezonów do udanych. Co prawda potrafił zyskać uznanie dwóch kolejnych menedżerów, ale Ci nie potrafili odpowiednio skorzystać z jego potencjału. A wystarczyło tak niewiele.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że Belg jest specyficznym typem piłkarza, mocno ograniczonym, a jego rola powinna się ograniczać do gry w destrukcji, pomocy przy stałych fragmentach gry i ewentualnej „ladze na Fellainiego”, która nie powinna być jednak praktykowana w takim klubie jak Manchester United. Tego typu piłkarzy zazwyczaj się kocha, albo nienawidzi, przy czym zwykle da się odczuć zależność, że kochają go fani jednej drużyny, nienawidzą pozostali. W tym przypadku było jednak inaczej.

Po każdym meczu, każdej wzmiance na portalach społecznościowych pojawiała się fala hejtu i to właśnie z tej najmniej oczekiwanej strony – fanów Czerwonych Diabłów. Fellaini miał przejść na emeryturę, umrzeć, zmienić klub, wszystko byle nie występował już z diabłem na piersi. Zawsze miałem jednak poczucie, że krytyka ta jest w dużej części przesadzona. Nie od dziś wiadomo, że ludzie lubią obierać sobie kozły ofiarne i nie dostrzegają żadnych pozytywnych aspektów gry, a takie rzecz jasna były. Ciężko było je jednak dostrzec, kiedy wszyscy oczekiwali nie wiadomo jakich fajerwerków.

Nigdy nie zapomnę studia w trakcie jednego z meczów Ligi Mistrzów bądź Ligi Europy w Canal+, kiedy jeden z ekspertów wyrażał ubolewanie, że Fellaini nie oferuje przebojowości i nie kreuje żadnych akcji dla United. Wspominałem o ograniczeniach? Widzieli je wszyscy poza panem ekspertem, no i rzecz jasna Louisem van Gaalem. Belg był dla niego ósemką, dziesiątką, czasami nawet dziewiątką, jednak praktycznie za każdym razem jego rola na boisku była nietrafiona. Nawet gdy był wystawiany w zestawieniu podobnym do tego u Mourinho, kiedy jego partnerem był Morgan Schneiderlin. Tutaj pojawia się jednak najważniejsza różnica, to Fellaini miał wtedy za zadanie wyprowadzać piłkę ze środka pola, a do tego zwyczajnie się nie nadawał. To właśnie sprawiło, że przed przyjściem Mourinho Marouane był już niemal spakowany i gotowy do odejścia. Wymaganie rzeczy, których zwyczajnie nie potrafi.

Piłkarz nie czuł się potrzebny. Kiedy tylko skończył się sezon, wszyscy mówili, że odchodzi i nie jest zawodnikiem dla mnie – mówił Mourinho po meczu z Southampton. – Może wszystko zmienił telefon, dzień po mojej prezentacji, kiedy powiedziałem mu, że ma zapomnieć o wszystkim co piszą i mówią, bo dla mnie nigdzie nie obchodzi.

Telefon zmienił z pewnością bardzo wiele, ale nie był główną zmianą, jaką zaprowadził Portugalczyk. Przede wszystkim zorganizował grę drużyny w taki sposób, żeby Fellaini mógł zaprezentować swoje atuty. Jego instrukcje były bardzo proste: Sprawiaj problemy w środku pola, wspieraj drużynę przy stałych fragmentach gry, a piłkę oddawaj komuś, kto poradzi sobie z nią lepiej. Efekt? Dwa znakomite mecze, pierwszy ze skutecznością 98.7 procent celnych podań, lepiej niż którykolwiek zawodnik United z podstawowej jedenastki.

cats

Mourinho zapowiedział też, że fani całkowicie zmienią swoje podejście do Belga i można zaobserwować to już po dwóch ligowych spotkaniach. Część z Was dalej powie pewnie, że skoro jest ograniczony i nie potrafi kiwnąć pięciu zawodników to nie nadaje się do United. Ja przypomnę jednak, że to nie jest FIFA i nie jest najważniejsze, aby każdy piłkarz miał pięć gwiazdek sztuczek. Tutaj wszystko musi się uzupełniać, a Fellaini? Ma jeszcze wiele do zaoferowania i mówi to osoba, która zaciekle broniła go przez ostatnie dwa lata.

By | 2016-11-12T22:50:35+00:00 Sierpień 20th, 2016|Manchester United, PIĄTA TRYBUNA|1 komentarz

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

1 komenarz

  1. Kuba 20 sierpnia 2016 w 13:31- Odpowiedz

    w zupełności zgadzam się z twoją wypowiedzią ale z racji że przeczytałem całe znalazłem błąd „Belg był dla niego ósemka, dziesiątka , czasami nawet dziesiątka ” ale wiadomo o co chodzi 🙂

Zostaw komentarz