Kartka z kalendarza: Lukaku w Chelsea

Dokładnie 5 lat temu, 18. sierpnia 2011 roku, pewien 18-letni Belg zasilił szeregi niebieskiej części Londynu. Kwota transferu nie została ujawniona, ale według prezydenta Anderlechtu „suma była zbyt korzystna, by odmówić”. Mówiło się wówczas o kilkunastu milionach funtów.

Lukaku przychodził do Londynu w glorii chwały, jako tzw. „wonderkid”. Kiedy debiutujesz w Anderlechcie w wieku 16 lat, w spotkaniu decydującym o mistrzostwie kraju, musisz być dobry. Kiedy w tym samym wieku debiutujesz w Lidze Europy i strzelasz dwie bramki Ajaxowi Amsterdam, musisz być naprawdę świetny. Tym wyczynem zapisał się w historii jako trzeci najmłodszy strzelec bramki w rozgrywkach UEFA. W reprezentacji zawitał zaledwie rok później i zagrał 77 minut z Chorwacją.

W sierpniu 2011 roku Andre Villas-Boas stwierdził, że chce tego chłopaka. Niestety dla Lukaku, konkurencja w składzie Chelsea była wówczas ogromna. Anelka, Sturridge, Drogba, Kalou, Torres – to nie miało szans powodzenia. Gdy dostał szansę w Superpucharze Europy z Bayernem – przestrzelił decydującego karnego i Chelsea straciła szanse na trofeum. Ciułał się po wypożyczeniach w West Bromie i Evertonie. Dopiero tam mógł pokazać, na co go stać. W wieku 19-20 lat strzelał bramkę średnio w co drugim meczu. Na Goodison Park nie mogli uwierzyć we własne szczęście, gdy zobaczyli, jaki talent trafił im się pod skrzydła. Zaproponowali włodarzom Chelsea możliwość kupna Lukaku – i Londyńczycy propozycję przyjęli. Everton zapłacił 28 milionów funtów. Tak dużo, a jednocześnie tak mało.

Dalsza część historii jest już dobrze znana. Lukaku mimo wciąż młodego wieku stał się firmową dziewiątką na Goodison, strzela bramkę za bramką, mimo że poprzedni sezon miał trochę słabszy niż zazwyczaj. A w Londynie za nim płaczą, tak samo jak w Manchesterze płakali za Pogbą. Włodarze Evertonu mogą zacierać ręce, bo sprzedawać to oni potrafią , co pokazali kilka dni temu przy okazji transferu Johna Stonesa. Stać ich na odrzucanie ofert nawet dwa razy wyższych niż ta, dzięki której kupili Lukaku.

Patrząc na to, ile Belg gra już sezonów na najwyższym poziomie, aż ciężko mi uwierzyć, że on ma wciąż 23 lata i dobre 10 lat gry przed sobą. Imponuje spokojem i doświadczeniem, tak jakby robił to od zawsze. Jak się okazuje, nie zawsze trzeba iść do giganta, żeby zrobić karierę. A nawet jeśli Chelsea go znów kupi, to będzie się za nimi ciągnąć sprawa niewykorzystanego potencjału Belga i straconych dziesiątek milionów funtów, bo Everton nie puści go za czapkę śliwek.

By | 2016-08-18T12:52:19+00:00 Sierpień 18th, 2016|Bez kategorii|0 komentarzy

About the Author:

Jedyny fan City w promieniu stu kilometrów. I to dłużej niż od roku!

Zostaw komentarz