Jankocentryzm: Umarł król, niech żyje… no właśnie, kto?

Manchester United zdecydowanie nie jest jak bohater piosenki Thrift Shop. W jego kieszeni jest nieco więcej niż dwadzieścia dolarów, a także nie buszuje po żadnych second-handach. Kupują zawodników z samego topu – Bailly, Mkhitaryan… Wcześniej również nie oszczędzano, o czym świadczyć mogą przenosiny Martiala i Di Marii. Paradoksem jest więc fakt, że największe emocje wzbudza darmowy transfer – Zlatan Ibrahimović. Człowiek pełen sprzeczności.

Od 1997 roku kiedy to karierę zakończył Eric Cantona, Old Trafford nie miało swojego króla. Kogoś, kogo uwielbiali praktycznie wszyscy fani futbolu na świecie. Ryan Giggs i Paul Scholes? Wątpię żeby kibice Manchesteru City czy Liverpoolu pałali do nich jakąkolwiek sympatią. Roy Keane? Dość przypomnieć Vieirę. Keane był ceniony, ale wielu nie potrafiło przejść obojętnie wobec jego chamskiej gry. Wayne Rooney i Cristiano Ronaldo? Nie mogę ich chyba w ogóle porównać do wcześniejszej trójki. Dość powiedzieć, że wielu fanów Czerwonych Diabłów wolałoby ujrzeć wychowanka Evertonu na ławce, a zamiast powrotu CR7, wybraliby comeback rudowłosego pomocnika, co to młotek w nodze miał.

Cantona był natomiast kimś ponad to. Facetem, któremu wybaczano wiele, a cios kung-fu wymierzony podczas meczu z Crystal Palace stał się symbolem całej angielskiej ligi. Co więcej, zebrał on za tego kopniaka sporo głosów uznania od innych sportowych świrów, takich jak John McEnroe. Pełne szaleństwo i uwielbienie.

Teraz do Manchesteru United trafił ktoś, kto naprawdę ma szansę dorównać królowi Ericowi. Zlatan Ibrahimović, facet, który wyniósł futbol w Szwecji na jeszcze wyższy poziom. Facet, który wciągnął francuską Ligue 1 nosem, nie biorąc nawet głębszego wdechu. Facet, który sprawił, że Joe Hart już nigdy nie zabawi się w Neuera. I wreszcie facet, który swoim ego przebija samego Króla Manchesteru. Były piłkarz Barcelony czy Milanu stwierdził niedawno, że będzie bogiem Czerwonych Diabłów. Prawdę mówiąc, mam co do słuszności tych słów spore wątpliwości.

Pod względem sportowym nie mam co Szwedowi zarzucić. W końcu nie każdy strzela bramki Metz, Lorient, Guingamp, Bastii czy innemu potentatowi ligi francuskiej. Ale mówiąc zupełnie poważnie – Ibra strzelał też gole Marsylii, Lyonowi, Monaco i Lille… ale to tyle. Jego umiejętności przygasały kiedy PSG wychodziło na boiska Ligi Mistrzów. Karabin zacinał się, Zlatan przechodził obok meczów, nie czarował niczym rodowity Brazylijczyk, a nie grano przecież w czwartki. Był nieswój. A może wręcz przeciwnie, może właśnie taki jest prawdziwy Zlatan Ibrahimović? W każdym razie właśnie to odróżnia najnowszy nabytek Mourinho od legendarnego króla Old Trafford. Cantona dawał z siebie wszystko, ciągnął Manchester United do przodu. Strzelał gole, ale jego drużyna nie potrafiła skorzystać z prezentów. On sam jednak nie miał sobie nic do zarzucenia mimo, że z Czerwonymi Diabłami najdalej zaszedł do półfinału Ligi Mistrzów.

Nieco podobnie sprawa ma się z reprezentacjami obu gwiazdorów. Lider Szwecji lubi powtarzać, że mistrzostwa bez niego nie mają najmniejszego sensu. Szkoda tylko, że nie zauważa dość istotnego faktu. Od czasów gdy Zlatan gra w kadrze, nie zdarzyło im się jeszcze wyjść dalej niż 1/8 Mistrzostw Świata. Nie wiem czy lepszej postawy nie prezentował Francuz, który od Trójkolorowych po incydencie na stadionie Crystal Palace praktycznie się odciął. Cóż, przynajmniej nie twierdził, że przez to mistrzostwa będą gorsze. Kibicował za to Anglikom. Co oczywiście większość mu wybaczyła.

Jasne, możecie twierdzić, że przesadzam. Że uparcie trzymam się “starych, dobrych czasów”, idealizuję Erica Cantonę i choćby nie wiem co się działo, to nie zaufam Zlatanowi. Otóż… Mylicie się. Ja po prostu sądzę, że szwedzki napastnik nie strzeli w angielskiej ekstraklasie więcej niż 17 bramek. Uważam też, że póki Ibrahimović nie wyjdzie na murawę jakiegokolwiek stadionu w Premier League, nie powinien twierdzić, że będzie bogiem Manchesteru United, bo póki co mamy do tego takie same podstawy, jak do stwierdzenia, że Ragnar Klavan to będzie drugi Sami Hyypiä. Poza tym – czy ktoś z was widział Boga na własne oczy? Tylko tak szczerze.

By | 2016-08-10T00:56:00+00:00 Lipiec 23rd, 2016|BLOGI, JANKOCENTRYZM, Manchester United|0 komentarzy

About the Author:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Zostaw komentarz