Jankocentryzm: Liverpoolskie rozdwojenie jaźni

Dzisiaj do publicznej wiadomości została przekazana informacja, że Ragnar Klavan został nowym piłkarzem The Reds. I wiecie co? Nie spodziewałem się, że aż tylu tutaj malkontentów.

Liverpool wydał na byłego obrońcę Augsburga 4,2 miliona funtów. 5 milionów euro. W obecnych czasach, kiedy ktoś chce płacić 120 milionów za Pogbę, kwota przelana na konto drużyny z Niemiec jest naprawdę niewielka. Zdecydowanie wolę żeby klub wydawał pieniądze na solidnych, sprawdzonych obrońców mających ponad 120 spotkań w Bundeslidze. Takich, którzy pozwolą, by Emre Can mógł grać na swojej nominalnej pozycji i zabezpieczą zespół w razie plagi kontuzji. Ale nie, lepiej jest narzekać, zanim Estończyk postawił nogę na murawie Anfield, a gotówkę przeznaczyć na Bóg wie co.

Liczy się to, że Klavan nie jest gwiazdą tabloidów, że nie widać go w większości mediów, że zawsze trzymał się raczej w cieniu. Zupełne nieistotne jest natomiast to, iż podczas meczu z Augsburgiem w Lidze Europy schował do kieszeni Coutinho i upchał tam jeszcze kilku naszych zawodników. Ale kogo by to obchodziło.

Mam też takie niepokojące wrażenie, że jesteście rozdarci wewnętrznie. Dla Was powiedzenie, że tylko krowa nie zmienia poglądów, jest jakimś życiowym motto. Byliście przecież tak mocno przekonani do Mane, chociaż klub zapłacił za niego ogromne pieniądze, co było kolejną cegiełką w domku wartym ponad 200 milionów funtów, jaki fundujemy od 2010 roku Aston Villi, Sunderlandowi, Southampton i Newcastle. Liczyło się to, że Klopp chciał go ściągnąć już do Borussii Dortmund, że obserwował go już długo, że idealnie pasował do gegenpressingu… Zapomnieliście, że Klavana zna on tak samo, a może jeszcze lepiej. Nie kupuje kota w worku, a sprawdzonego obrońcę Bundesligi, kapitana i najlepszego obecnie gracza Estonii za jedyne 4,2 miliona funtów. Liga nie kończy się w styczniu, a rotowanie w Premier League jest po prostu konieczne.

Niektórzy z was boją się mu teraz zaufać, mimo że ten facet zaliczył 181 “wyczyszczeń” w poprzednim sezonie, ustępując w tej kwestii zaledwie 4 zawodnikom. Szkoda, że próbujcie Klavana zjeść zanim ten spojrzał na The Kop. Ragnarowi zdecydowanie bliżej do Marta Pooma niż jego innych rodaków i czuję, że już niedługo wszyscy będą zbierać szczeki z podłogi po jego występach.

By | 2016-11-12T22:50:59+00:00 Lipiec 20th, 2016|BLOGI, JANKOCENTRYZM, Liverpool|0 komentarzy

O autorze:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Dodaj komentarz