EuroRaport #20: Czas wybudzić się z pięknego snu

Miało być pięknie. Czarny koń i zarazem największa niespodzianka tych mistrzostw miała po raz kolejny zszokować świat. Tymczasem to gospodarze sprawili większą sensację, pokazując, że wcale nie mają takich problemów, jakie im przypisywano. Francja się rozstrzelała i pewnie kroczy w kierunku finału!

Francja 5 : 2 Islandia

  • Olivier Giroud (dwie bramki i asysta)
  • Dimitri Payet (bramka)
  • Gylfi Sigurdsson (asysta)

Griezmann i spółka brutalnie zweryfikowali rzeczywistość Islandczyków. W dzisiejszym meczu byli lepsi w każdym aspekcie gry i od początku do końca nie dali rywalom najmniejszych szans. Na nic była ofiarność i walka (których zresztą momentami dzisiaj brakowało).  Czysto piłkarsko Trójkolorowi bili ich o kilka klas. Już od samego początku meczu indywidualności w postaci Payeta czy Matuidiego robiły różnicę na boisku. Islandczycy nie wiedzieli jak radzić sobie z pressingiem przez co mieli ogromne problemy, żeby przenieść grę na połowę rywala w płynny i zorganizowany sposób. Zabrakło dziś po prostu umiejętności.

Cieszyć może fakt, że Wyspiarze sprawili nieco problemów Francuzom. Wykorzystali momenty dekoncentracji piłkarzy Deschampsa i aż dwukrotnie uradowali tych fantastycznych kibiców. Możemy teraz tylko gdybać, co by było, gdyby nie dali sobie wcisnąć tych dwóch bramek przed przerwą.

Tak pewne zwycięstwo Francuzów jest też kamyczkiem w ogródku Roya Hodgsona. Okazało się bowiem, że można było ograć Islandczyków. Oczywiście nie odbierając im tego, co osiągnęli, ale jednak wystarczyło trochę organizacji i skupienia, aby wykorzystać dominację na boisku. Widocznie nawet na to nie było stać byłego już selekcjonera Anglików.

Aż dziesięciu zawodników z angielskich boisk mogliśmy oglądać w tym spotkaniu. Spora różnica w porównaniu z tym, co zaoferował nam wczorajszy hit. Po stronie francuskiej byli to Lloris (Tottenham), Sagna i Mangala (City), Koscielny i Giroud (Arsenal),  Payet (West Ham) i nieoczekiwanie w podstawowym składzie Moussa Sissoko (Newcastle). U Islandczyków byli to natomiast Gunnarsson (Cardiff), G. Sigurdsson (Swansea) i Gudmundsson (Charlton). Warto jeszcze nadmienić, że w końcówce na boisku pojawił się Eidur Gudjohnsen. Były zawodnik m.in. Chelsea czy Fulham prawdopodobnie zakończył tym samym reprezentacyjną karierę.

By | 2016-07-04T00:09:47+00:00 Lipiec 4th, 2016|EURO2016|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel filozofii "kick&rush", cichy adorator Tony'ego Pulisa i miłośnik zimnych, deszczowych wieczorów w Stoke.

Zostaw komentarz