Mistrzostwa Europy są po to, żeby być spokojniejszym o byt Chelsea w przyszłym sezonie

EURO 2016 jest świętem i fantastycznym czasem niemal dla każdego fanatyka futbolu. Wśród nich jest jednak grupa przychylna pewnemu klubowi, która może być z nich wyjątkowo zadowolona. Mowa tutaj o kibicach Chelsea, dla których ta impreza to prawdziwe światełko w tunelu. A wszystko za sprawą Antonio Conte.

Włoch jest bezsprzecznie największa gwiazdą jeśli chodzi o trenerów na tegorocznym EURO. Jego ekspresja przy linii bocznej, z której od niedawna zasłynął w mediach (choć na ławce trenerskiej szaleje tak już od kilku lat), to tylko dodatek do warsztatu jaki posiada. Z każdym kolejnym meczem tylko to potwierdza.

Jeśli cofniemy się do czasu powołania 23-osobowej kadry przez Conte, zobaczymy wyjątkowo nieprzychylne komentarze. Przecież przyszły menedżer Chelsea nie zabrał do Francji Bonaventury, Pavolettiego, Jorginho, Giovinco, Vazqueza, a na ławce notorycznie stawia kreatywnych napastników w postaci Insigne czy El Shaarawy’ego. Zamiast dwóch ostatnich w pierwszym składzie wybiegają Eder oraz Pelle, co przed mistrzostwami budziło najwięcej wątpliwości. Teraz, w czasie EURO, nieco to ucichło, bo obaj panowie szybko zamknęli usta krytykom poprzez zdobywanie kolejnych bramek. Reprezentacja Conte często była nazywana kadrą Serie B.

To jest właśnie główna zasada Conte – brak jakiegokolwiek posłuchu mediów. To on ustala skład, to on nim zarządza, to on jest później rozliczany z wyników. Kiedy większość pukała się w głowę, co w kadrze robi Giaccherini, ten w trzech spotkaniach Squadra Azzurra nie tylko popisał się świetną grą, ale także zaliczył bramkę i asystę.

conte

Oczywiście większość zarzuca mu, że buduje drużynę na szkielecie defensywy Juventusu, która jak do tej pory, kiedy przebywała razem na boisku podczas EURO jeszcze nie straciła bramki. Osoby wyciągające ten argument zapominają jednak o bardzo dobrej grze w kontrataku i świetnym ułożeniu środka pola, choć w drużynie brakuje dwóch ważnych ogniw w postaci Marchisio oraz Verattiego.

Każdy kolejny mecz Włochów na francuskich boiskach może napawać optymizmem przed kolejną kampanią w wykonaniu The Blues. Spotkania z Belgią czy Hiszpanią okazały się istnym majstersztykiem taktycznym. Pierwsza połowa z ekipą Del Bosque została nazwana przez wielu perfekcją. Od meczu z Holandią na MŚ w 2014 roku, nikt tak bardzo nie upodlił Mistrzów Europy. W drugiej połowie zabrakło już sił na taką grę, ale to w żadnym stopniu nie przysłoniło pierwszej odsłony, tym bardziej, że ostatecznie mecz i tak udało się wygrać.

Włoski komentator, Fabio Caressa, jest przekonany, że w ciągu kolejnych dziesięciu lat Conte będzie najlepszym menedżerem na świecie. Mówi on o tym, że selekcjoner reprezentacji Italii to fanatyk i żyje futbolem niemal 24 godziny na dobę. A tacy ludzie, dodając do tego odpowiednią charyzmę, zawsze osiągają sukcesy.

Właśnie – charyzma. To chyba największy atut Antonio. Już nawet w czasie tego EURO mieliśmy do czynienia z kilkoma sytuacjami, które pokazują, że naplucie mu w twarz mogłoby się skończyć wielomiesięczną rehabilitacją w szpitalu. Okrzyki do swoich defensorów „zabiję was, zabiję!” po tym jak dopuścili do stuprocentowej sytuacji Lukaku czy szaleństwo na ławce rezerwowych podczas spotkania z Hiszpanami to tylko pojedyncze przykłady. Nie zapominajmy także o krwotoku z nosa, jaki go dopadł po uderzeniu (autor Simone Zaza co ciekawe ma się całkiem dobrze) w przypływie szaleństwa po bramce Giaccheriniego w starciu z Belgami. To wszystko kształtuje obraz trenera nieco szalonego, ale znającego się na swoim fachu.

Oprócz Conte nie należy zapominać także o dobrym turnieju w wykonaniu Edena Hazarda. Po fatalnym roku w Chelsea, gdzie nękały go kontuzje i nie mógł wrócić do optymalnej dyspozycji obawiano się o jego dyspozycję we Francji. Ten jednak szybko udowodnił, że nie zapomniał o swoich umiejętnościach, zdobywając w czterech spotkaniach trzy asysty oraz jedną bramkę.

Ostatnią kwestią dla fanów Chelsea może być czas trwania udziału ich przyszłego menedżera w turnieju. Jak wiemy mistrzostwa trwają do 10 lipca, a przecież wcale nie jest wykluczone, że to Włosi staną w szranki w Paryżu o złote medale. Conte natomiast planowo ma rozpocząć pracę w Londynie już kolejnego dnia, by za tydzień rozegrać pierwsze spotkanie towarzyskie. Z jednej strony dla klubu byłoby mieć zdecydowanie lepiej wypoczętego trenera, z drugiej zaś sam Włoch miałby o wiele bardziej ugruntowaną pozycję w szatni, gdyby odniósł sukces. To sytuacja, jak mawiają Anglicy, „win – win”. Czego Conte nie dokona, nikt nie będzie miał mu tego za złe. Już i tak wykonał coś, co można nazwać ponad stan. Wszystko inne wyrwane na mistrzostwach z rąk rywali będzie ogromnym sukcesem. O ile już pokonanie Hiszpanii nim nie jest.

By | 2016-11-12T22:51:03+00:00 Czerwiec 29th, 2016|Bez kategorii, Chelsea|2 komentarze

About the Author:

Wielbiciel Mourinho, sympatyk Chelsea, maniak filmowy. Kolejność przypadkowa.

2 komentarze

  1. Michał 29 czerwca 2016 w 18:45- Odpowiedz

    podpieranie się meczami turniejowymi i jaranie się tym co gościu osiągnął z kadrą, hmm chyba gdzieś to widziałem. Tak ze dwa lata temu, w Brazylii. Jakaś reprezentacja Holandii tam chyba nieźle zagrała, trener pokazał swoją klasę, też miało to być dla fanów jakiejś drużyny światełko w tunelu. Już się nie mogę doczekać tych czwartkowych emocji w kolejnym sezonie, które nam ten świetny menedżer załatwił.

    • Krzysztof Łukowski 29 czerwca 2016 w 20:21- Odpowiedz

      Masz trochę racji, ale nie da się przewidzieć jak pójdzie Conte. Na pewno będzie budował drużynę pod swoje dyktando i nie będą to Włosi- jak się dogada z zawodnikami Chelsea? Czas pokaże. Jeśli chodzi o moje zdanie, uważam że ani on, ani Guardiola nie zdobędą w swoich pierwszych sezonach trofeum.

Zostaw komentarz