EuroRaport #15: Przebłysk geniuszu

Wszyscy czekamy na mecz Anglików, ale zanim to nastąpi rzucimy okiem na poczynania kadry B i C Premier League na tych Mistrzostwach. W akcji bowiem Irlandczycy i Belgowie. 

  • Robbie Brady (bramka)
  • Bacary Sagna (asysta)
  • Olivier Giroud (asysta)

Kto po karnym Brady’ego łudził się, że Irlandczycy dowiozą to do końca? No chociażby ja…i w sumie te 56 minut dało mi podstawy do tego, aby uparcie wierzyć w tę ogromną sensację. Podopieczni O’Neila grali bowiem wyśmienicie. Nie ograniczali się wyłącznie do obrony Częstochowy, ale raz po raz zagrażali bramce Llorisa. Poza autorem bramki świetnie spisywał się Shane Long, tworząc na połowie rywala więcej zamieszania niż Grosik wczoraj. Do tego bardzo aktywny był James McClean. No i Darren Randolph. Gość bronił wszystko. Do czasu. W 58. minucie skończył się niestety piękny sen Irlandczyków. Wszystko za sprawą dwóch solidnych uszczypnięć Antoine’a Griezmanna. Francuz tak wybudził rywali, że Ci żwawo się na niego rzucili, czego efektem była czerwona kartka dla Duffy’ego i koniec marzeń o wyeliminowaniu gospodarzy. Wielka szkoda. A Anglicy pewnie już zacierali ręce 🙂

Jak się w tym spotkaniu spisywali zawodnicy z angielskich klubów? Może i Griezmann jest absolutnym bohaterem, ale to zawodnicy z Premier League wypracowali mu tak wyśmienite okazje. Po asyście zgarnęli Sagna i Giroud. Lloris i Koscielny raczej pewni, Payet jak zwykle aktywny i czarujący, a Sissoko ukradł tylko sekundy w doliczonym czasie. N’Golo Kante zaliczył natomiast dość głupi faul w środkowej strefie i nie zagra w ćwierćfinale. W Irlandii poza wymienionymi wyżej dżentelmenami wystąpili: Coleman i McCarthy (Everton), Keogh i Hendrick (Derby), Ward (Burnley), Murphy (Ipswich), Hoolahan (Norwich), O’Shea (Sunderland) i Walters (Stoke).

Niemcy 3 : 0 Słowacja

  • Mesut Özil (zmarnowany rzut karny)

Chyba nikt, prócz dziennikarzy Polsatu, muszących w jakiś zachęcający sposób zapowiedzieć dzisiejsze spotkanie, nie miał złudzeń, że starcie naszych zachodnich sąsiadów z południowymi będzie szybkim, bezbolesnym spacerkiem. Tak też się stało. Powolny rozbiór Słowaków rozpoczął Jerome Boateng. Obrońca Bayernu, którego występ stał pod znakiem zapytania, gdyż jeszcze niedawno leczył on kontuzję, już w ósmej minucie dopadł do odbitej po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłki i kropnął sprzed pola karnego nie do obrony dla Matusa Kozacika. Kilka minut później było jeszcze gorzej dla reprezentacji Słowacji. Jej kapitan, Martin Skrtel, w walce o piłkę doprowadził do upadku Mario Gomeza, a sędzia Szymon Marciniak nie zawahał się i wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł Mesut Özil, jednak był nieco zbyt rozhulany i jego uderzenie obronił Kozacik. Skrtel otrzymał natomiast żółtą kartkę, która eliminowała go z następnego meczu Słowacji, w który kibice naszych sąsiadów wciąż wierzyli. Te marzenia brutalnie zweryfikował jednak wcześniejszy poszkodowany przy rzucie karnym zawodnik Besiktasu. Gomez otrzymał podanie z lewej strony od Juliana Draxlera, którym podobno interesuje się Manchester United w razie niepowodzenia transferu Henrikha Mkhitaryana, i umieścił piłkę w górnym rogu bramki z bardzo bliskiej odległości.

Takim akcentem zakończyła się pierwsza połowa. Słowacy jednak wciąż mieli nadzieję na odwrócenie wyniku, czego dowód dał selekcjoner Jan Kozak, dokonując zmiany w przerwie. Niestety dla nich, drugie 45 minut również toczyło się pod dyktando Niemców. Na 3:0 w 63. minucie podwyższył Julian Draxler, który skorzystał z ogólnego zakotłowania w polu karnym i z bardzo ostrego kąta pokonał słowackiego golkipera. Dalej mecz toczył się według znanego z drugiej wojny światowej schematu – Niemcy strzelali, a ich przeciwnicy bronili się, jak umieli. Podawali, dośrodkowywali, strzelali, jednak ostatecznie do końca spotkania nic w sieci już się nie znalazło, a jedyną sensacją był fakt, że Toni Kroos w doliczonym czasie gry nie podwyższył przewagi Die Mannschaft do czterobramkowej.

W kadrze Niemiec zawodników związanych z Premier League wystąpiło dwóch – byli to Mesut Özil (Arsenal, 90 minut) oraz nieco ostatnio zapomniany Bastian Schweinsteiger (Manchester United, 14 minut). U Słowaków zagrał natomiast najprawdopodobniej odchodzący, choć wciąż aktualny zawodnik Liverpoolu, Martin Skrtel.

Belgia 4:0 Węgry

  • Kevin de Bruyne (asysta)
  • Toby Alderweireld (bramka)
  • Eden Hazard (bramka i asysta)

To nie tak się miało ułożyć. Nasi węgierscy bracia mieli stawiać opór, mieli pokazywać wolę walki i nigdy, ale to nigdy się nie poddawać. Mieli powtórzyć ten niezwykły mecz grupowy z Portugalią (3:3), gdzie wyprawiano istne cuda. I Węgrzy starali się. Węgrzy szarpali, Węgrzy stwarzali okazje, ale wykorzystywali je z taką skutecznością jak Chorwaci w starciu z Portugalią. Strzały mijały bramkę, a to co już leciało w jej światło bronił Courtois. Bramkarz Chelsea był niczym mur, ale i tak większość z nas oceni go niżej niż Gabora. Jego dresy stały się już symbolem lata temu, ale teraz dresomania ogarnęła całą Europę. Nie chodzi tu jednak tylko o sam strój 40-latka. Chodzi tu o jego umiejętności, które ponownie potwierdził. To w jaki sposób obronił strzał de Bruyne może konkurować z paradą Fabiańskiego w kategorii interwencji mistrzostw. Szkoda tylko, że tego wszystkiego starczyło tylko do 78 minuty. Najpierw na pustą bramkę trafił Michy, którego znowu zacznie łączyć się z największymi firmami Premier League, potem cios wyprowadził Hazard, który wreszcie dojechał do Francji, a na koniec dobił Madziarów Carrasco. Węgrzy na ten wynik nie zasługiwali, ale czy to dziwne? Czy jeszcze dziwi nas w tym wszystkim, że futbol nie zawsze jest sprawiedliwy? Nie było Puskasa, Lantosa, Czibora czy Groscisa. Byli Kiraly, Nagy, Kadar i Dzsudzsak. Złota jedenastka? Nie, skądże znowu. Po prostu pozytywna drużyna, która tym razem dostała lanie. 4:0 może sprawić, że będą jeszcze lepsi i oby tak właśnie się stało. Wierzę w tych chłopaków, nawet jeśli ich bramkarz jest nieco młodszy od… mojego ojca.

By | 2016-06-26T23:32:19+00:00 Czerwiec 26th, 2016|EURO2016|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel filozofii "kick&rush", cichy adorator Tony'ego Pulisa i miłośnik zimnych, deszczowych wieczorów w Stoke.

Zostaw komentarz