EuroRaport #13: Znamy 16 najlepszych drużyn!

Koniec fazy grupowej i koniec marzeń dla ośmiu zespołów, które żegnają się z turniejem. Ciekawie było do ostatnich minut dzisiejszych spotkań, w których jak zawsze sporą rolę odgrywali piłkarze z Premier League. Kto spisał się najlepiej?

Węgry 3 : 3 Portugalia

W tym meczu nie brakowało niczego… No ewentualnie udziału zawodników z Premier League. Cóż to było za spotkanie! Fantastyczna piłkarska uczta obfitująca w grad goli. Worek z bramkami otworzył pięknym wolejem były skrzydłowy West Bromu – Zoltán Gera. Węgrzy mieli bardzo wyraźną przewagę i to oni wyglądali, jakby walczyli o awans do następnej rundy, jednak jeszcze przed przerwą  stan rywalizacji wyrównał Nani. Chociaż pierwsza połowa i tak była dobrym widowiskiem, to okazała się być zaledwie aperitifem przed prawdziwym głównym daniem. Druga odsłona meczu i pojedynek Dzsudzsáka Ronaldo – palce lizać. Obaj skrzydłowi trafili do siatki dwukrotnie. Co ciekawe, Węgrowi przy obu bramkach pomagał rykoszet. CR7 w tym meczu stał się pierwszym piłkarzem w historii, który strzelał gole w czterech kolejnych Mistrzostwach Europy. Natomiast końcowy rezultat spotkania zapewnił awans do fazy pucharowej obu zespołom. Chociaż nie zobaczyliśmy w nim żadnego przedstawiciela Premier League, to bramki zdobywali trzej byli zawodnicy Angielskiej Ekstraklasy.

Obstawiłem przed meczem wygraną Naszych bratanków, ale przez pazerność nie zamknąłem zakładu, mimo trzykrotnej okazji. No cóż, zagrałem all in, jak to mam w zwyczaju. Dyskutowaliśmy sobie rano na naszej redakcyjnej konwersacji z Krzyśkiem o tym spotkaniu, no i wyszło na jaw, kto jest lepszym ekspertem… Przewidziałem znakomitą grę Dzsudzsáka!

Islandia 2:1 Austria

Marko Arnautović musiał poprowadzić reprezentację Austrii do zwycięstwa, aby awansować do dalszej fazy turnieju. Po przeciwnej stronie Gylfi Sigurdsson, którego satysfakcjonował remis, ale było pewne, że Islandczycy zagrają o pełną pulę, aby wywalczyć sobie jak najlepsze rozstawienie w dalszej części rozgrywek. Piłkarz Swansea zagrał zresztą jak prawdziwy profesor, harując na całej szerokości boiska. Islandczycy objęli prowadzenie po strzale Jona Dadi Bodvarssona, ale Alessandro Schoepf wyrównał niedługo po rozpoczęci drugiej połowy. Warto dodać, że w między czasie Alexandar Dragović, łączony dawniej z Manchesterem United, nie wykorzystał rzutu karnego. Austriacy naciskali, ale ich próby nie kończyły się powodzeniem. Wyspiarze zdołali z kolei wyprowadzić jeden, skuteczny kontratak i w doliczonym czasie gry Arnor Ingvi Traustason zapewnił im trzy punkty i drugie miejsce w grupie.

Sprawia to, że o awans do ćwierćfinału powalczą z drużyną Roya Hodgsona, a my już zacieramy ręce na to spotkanie! Oprócz wspomnianych już Sigurdssona oraz Arnautovicia na boisku pojawili się Aron Gunnarsson (Cardiff) i Johann Gudmundsson (Charlton) po stronie Islandii oraz Christian Fuchs (Leicester City) i Sebastian Prodl (Watford) po stronie Austrii.

Irlandia 1 : 0 Włochy

  • Robbie Brady – 1 gol
  • Wes Hoolahan – 1 asysta

Przed tym spotkaniem przewidywałem wygraną Squadra Azzura mimo tego, że to Irlandczykom miało zależeć na wygranej. Wiedziałem także o planach Antonio Conte, który miał wystawić drugi garnitur przeciwko Zielonym. Niestety tym razem okazało się, że słaby ze mnie Nostradamus i to zawodnicy Irlandii wyszli zwycięsko z tego pojedynku. Szczerze mówiąc, 1:0 to najmniejszy wymiar kary, jaką mogli otrzymać Włosi. Praktycznie przez całe spotkanie Irlandczycy mieli wyraźną przewagę i dopiero w końcowej fazie spotkania duet z Norwich poprowadził ich do zwycięstwa. Ostatecznie Wyspiarze mogą cieszyć się ze zwycięstwa i awansu, ale w następnej fazie przyjdzie im się mierzyć z Francją.

Oczywiście cała jedenastka oraz zmiennicy Irlandczyków grają na co dzień w Premier League i Championship : Randolph (West Ham), Coleman i McCarthy (Everton), Brady i Hoolahan (Norwich), Keogh i Hendrick (Derby), Long (So’ton), Ward (Burnley), Duffy (Blackburn), Murphy (Ipswich), McGeady (Sheffield Wednesday) oraz Quinn (Reading). Natomiast po włoskiej stronie na boisku pojawił się Ogbonna (West Ham), a po przerwie na placu gry zameldował się Darmian (United).

Szwecja 0:1 Belgia

  • Eden Hazard (1 asysta)

Nadal nie mogę uwierzyć, że w tak dobrym i otwartym spotkaniu, tak długo nie było bramek. Nie mógł także uwierzyć mój portfel, bowiem zakład obie strzelą potwierdził starą jak świat zasadę, że zawsze nie wchodzi jeden. Na boisku czarowali piłkarze z Premier League, a także Ci, którzy lada chwila mogą do niego dołączyć. Jeżeli Zlatan Ibrahimović wejdzie w podobnej formie do Manchesteru United, to Czerwone Diabły mogą mieć z niego naprawdę wielką pociechę. Szwed zresztą trafił do siatki, ale sędzia nie uznał – prawidłowego moim zdaniem – trafienia. Ibra próbował niemal z każdej pozycji i niemal każdą częścią ciała, ale Belgowie za każdym razem wychodzili z opresji, samemu zresztą nie odpuszczając. Romelu Lukaku zmarnował fantastyczną sytuację sam na sam, a w drugiej bardzo podobnej trafił do siatki, ale był na spalonym. Udało się dopiero w 84. minucie, kiedy to Radja Nainggolan kropnął z dystansu, wykorzystując zresztą podanie Edena Hazarda. Ostatecznie Szwecja kończy swoją przygodę z Euro, a Zlatan z reprezentacją. Podopieczni Wilmotsa szykują się już z kolei do następnego starcia, a ich rywalem Węgry.

Na boisku cała masa piłkarzy z BPL, głównie po stronie belgijskiej, a mianowicie Thibaut Courtois oraz Eden Hazard (Chelsea), Jan Vertonghen i Alderweireld (Tottenham), Kevin De Bruyne (Manchester City), Romelu Lukaku (Everton) i dwójka rezerwowych z Liverpoolu – Christian Benteke i Divock Origi. W barwach Szwecji zagrali Martin Olsson (Norwich) oraz Sebastian Larsson (Sunderland).

Czas teraz na kilka dni oddechu od Euro, a my wciąż z utęsknieniem wyczekujemy startu ligi angielskiej. Przecież takie Stoke z West Bromem siadłoby dzisiaj jak nic innego.

Tekst pisałem we współpracy z Krzyśkiem Bieleckim.

By | 2016-06-23T00:02:38+00:00 Czerwiec 23rd, 2016|EURO2016|0 komentarzy

About the Author:

Lokalne wcielenie Petera Croucha. Podatny na kontuzje niczym Daniel Sturridge postrach orlikowych bramkarzy. Wiecznie zaspany przez NBA i zajęty co weekend przez Premier League student, zapatrzony w Stevena Gerrarda, tego grubego Ronaldo, Kevina Garnetta, Allena Iversona i Joe Allena, przede wszystkim Joe Allena.

Zostaw komentarz