EuroRaport #11: …kto się śmieje ostatni

Taka była feta po pokonaniu Walii. Tak się cieszyli, tak się śmiali. A tu się okazuje, że to właśnie Walia śmieje się ostatnia. Smoki, w przeciwieństwie do Anglików, wykonały bowiem swoje zadanie perfekcyjnie i wyjdą z grupy z pierwszego miejsca. Jak w tym wszystkim odnaleźli się zawodnicy z angielskich boisk? Standardowo zapraszamy do EuroRaportu:

Rosja 0 : 3 Walia

  • Aaron Ramsey (bramka, asysta)
  • Joe Allen (asysta)
  • Neil Taylor (bramka)

Walijczycy musieli przynajmniej zremisować żeby zapewnić sobie awans do dalszej rundy. Trzecie miejsce wyraźnie ich jednak nie satysfakcjonowało. Postanowili roznieść w pył rosyjską kadrę i tak też zrobili. Już w 11 minucie Joe „Welsh Xavi” Allen obsłużył Ramseya doskonałym podaniem, a pomocnik Arsenalu dał Smokom prowadzenie. Nie popisała się przy tym obrona Sbornej. Prawdziwe apogeum miało jednak nadejść. Bramka na 2-0 Taylora to istny kabaret i zarazem idealny argument na pytanie „dlaczego Rosja odpada z turnieju”. Mimo pewnego prowadzenia obraz gry nie ulegał zmianie. Walijczycy kontrolowali przebieg gry, swoje dorzucił oczywiście Bale i okazałe zwycięstwo stało się faktem.

Jeśli chodzi o „naszych” zawodników, to w ekipie Walii byli to wszyscy poza Balem i jego zmiennikiem – Churchem. W Rosji oczywiście próżno szukać zawodników z angielskich boisk. Skończyły się czasy Arshavinów i Zhirkovów.

Słowacja 0 : 0 Anglia

Walia pokazała nam jak skutecznie wykorzystać błędy rywala. Anglia natomiast zademonstrowała nam prawdziwy pokaz bezradności. Kolejny raz gra wygląda dobrze. Zawodnicy płynnie wymieniają między sobą podania, tworzą wolne przestrzenie i stwarzają sobie okazje do strzelania bramek. Kiedy jednak dochodzi do momentu, w którym zazwyczaj pozostaje już tylko wpakować piłkę do siatki, to Anglicy zachowują się tak jak małolaty podczas szkolnych bójek – zamykają oczy i kopią przed siebie. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że oni serio oczekują po tym pozytywnych efektów. Na papierze niby wygląda to świetnie. Mamy Kane’a, Vardy’ego, Sturridge’a. Ma kto kończyć te akcje. A mimo to wszyscy są jakby sparaliżowani. Rosjanie zablokowali aż 14 strzałów Rooneya i spółki. Dorzućmy do tego strzały niecelne i te obronione przez bramkarza, a wyjdzie nam całkiem spora sumka. Ciekawi mnie jedno – po ilu minutach tego meczu Anglicy w końcu strzelili by bramkę?

Z Premier League oglądać mogliśmy oczywiście cały garnitur Synów Albionu. Po stronie Słowackiej natomiast honoru bronił Skrtel. I trzeba przyznać, że bronił go dość skutecznie. To właśnie łysy z (jeszcze) Liverpoolu wybił piłkę z linii bramkowej.

By | 2016-06-20T23:48:20+00:00 Czerwiec 20th, 2016|EURO2016|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel filozofii „kick&rush”, cichy adorator Tony’ego Pulisa i miłośnik zimnych, deszczowych wieczorów w Stoke.

Zostaw komentarz