EuroRaport #9: Derby Premier League dla Belgii

Dziewiąty dzień zmagań za nami i ja osobiście odczuwam już przesyt tym mistrzostwami. Na szczęście dzisiaj tylko dwa spotkania wieczorem, zanim to jednak nastąpi podsumujemy sobotę we Francji, a działo się sporo rozpoczynając od derbów Premier League.

Belgia 3:0 Irlandia

  • Romelu Lukaku (2 bramki)
  • Kevin De Bruyne (1 asysta)
  • Eden Hazard (1 asysta)

Kiedy tylko zobaczyłem rozkład jazdy, wiedziałem, że to tak naprawdę jedyne spotkanie na którym będzie mi dzisiaj zależało. Obie drużyny złożone w większości z zawodników Premier League mogły lekko zaspokoić głód ligowych rozgrywek i codzienne fantazjowanie o West Bromie. Nie powiem, że się zawiodłem. Trochę solidnego, twardego grania, kilka dobrych, długich piłek czy szybkie kontrataki, to coś co w futbolu lubię najbardziej i czego oczekiwałem po wczorajszych derbach. Zaskoczył mnie tylko i wyłącznie wynik, bowiem po bezbarwnych Belgach nie spodziewałem się niczego, a przecież Irlandia spisała się nieźle w starciu z jak się okazuje jeszcze bardziej nijaką Szwecją. Tymczasem po pierwszej słabej połowie w końcu przypomniał o sobie Romelu Lukaku, który najpierw zamienił na gola podanie De Bruyne, a następnie Hazarda. To co Panie Romelu, City czy Chelsea?

Na boisku cała plejada gwiazd Premier League. W kadrze Marca Wilmotsa zagrali Thibaut Courtois i Eden Hazard (obaj Chelsea), Toby Alderweireld, Jan Vertonghen i Moussa Dembele (wszyscy Tottenham), Kevin De Bruyne (Manchester City), Romelu Lukaku (Everton), a z ławki na boisku pojawił się Christian Benteke (Liverpool). Z kolei w kadrze Martina O’Neilla zobaczyliśmy Darrena Randolpha (West Ham), Seamusa Colemana i Jamesa McCarthy’ego (obaj Everton), Ciarana Clarka (Aston Villa), Johna O’Shea (Sunderland), Stephena Warda (Burnley), Jeffa Hendricka (Derby), Glenna Whelana (Stoke), Robbiego Brady’ego i Wesa Hoolahana (Norwich) i Shane’a Longa (Southampton), z ławki pojawili się natomiast Aiden McGeady (Sheffield Wednesday) oraz James McClean (West Brom).

Swoją drogą, współczuję piłkarzom Irlandii. Z Royem Keanem w szatni po takim meczu nie mogło być przyjemnie.

Islandia 1:1 Węgry

  • Gylfi Sigurdsson (1 bramka)

Generał Sigurdsson miał poprowadzić wyspiarzy do pierwszego zwycięstwa na Euro i było naprawdę bardzo blisko, bowiem piłkarz Swansea wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Jak? Oczywiście z rzutu karnego, co nie może dziwić, bowiem 5 z jego ostatnich 7. bramek dla Islandii padło właśnie po strzałach z jedenastu metrów. I wydawało się, że wszystko zakończy się po ich myśli, ale w samej końcówce Nemanja Nikolić wypracował samobójczego gola, który doprowadził do podziału punktów. Wciąż nic jednak straconego, a Islandczycy z dwoma punktami mają wszystko we własnych nogach. Wygrana z Austrią daje im awans. Na boisku tyle samo piłkarzy z ligi polskiej co z lig angielskich. Ci tylko w drużynie Islandii, a mianowicie Gylfi Sigurdssion (Swansea), Aron Gunnarsson (Cardiff) oraz Johann Gudmundsson (Charlton).

Portugalia 0:0 Austria

Cristiano Ronaldo wciąż zmaga się z samym sobą i nie jest w stanie dać swojej Reprezentacji tyle ile powinien. Wczoraj nie był w stanie pokonać bramkarza Austrii, a miał nawet okazję z rzutu karnego. Wiele o Cristiano można powiedzieć, ale po meczu udowodnił swoją klasę, taką pozaboiskową (LINK). Jestem ciekaw czy jest w stanie udowodnić także tą piłkarską… Odchodząc już od tematu byłego piłkarza Manchesteru United, mecz nie należał do porywających. Z dobrej strony zaprezentował się na pewno mistrz Anglii Christian Fuchs, ale poza tym ciężko o jakieś pozytywy. W drużynie portugalskiej nie zobaczyliśmy duetu Soares – Fonte z Southampton, natomiast w zespole austriackim na placu gry pojawili się Christian Fuchs (Leicester City), Sebastian Prodl (Watford),  Marko Arnautović (Stoke City), a w końcówce wszedł Kevin Wimmer (Tottenham)

By | 2016-06-19T12:02:59+00:00 Czerwiec 19th, 2016|EURO2016|0 komentarzy

O autorze:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Dodaj komentarz