Jankocentryzm: Spieszmy się kochać faworytów. Tak szybko odchodzą

Najlepsi? Francja, Belgia, Niemcy. Dalej Anglia, Hiszpania, Włochy czy Portugalia. Jest też jeszcze Polska ze Szwajcarami, Islandczykami, Rosjanami i Chorwatami. Masa dobrych ekip, masa świetnych zawodników, masa faworytów do wygrania Mistrzostw Europy. Problem jednak leży gdzie indziej – ci faworyci to najczęściej wydmuszka. Balonik, który napompowali dziennikarze. 2016. rok coraz mocniej utwierdza mnie w tym przekonaniu.

Sprawa najprostsza i najbardziej oczywista – Anglia i Belgia. Reprezentacje wypełnione zawodnikami z Premier League. Cała reprezentacja Synów Albionu i koleni przedstawiciele w drużynie Wilmotsa. Te wszystkie Hazardy, Courtoisy, Kane’y, Sterlingi i inne de Bruyne’y. Cała śmietanka angielskiej ekstraklasy. Nie mogło więc dziwić, że obydwie te kadry był stawiane w roli faworyta w swoich pierwszych grupowych meczach. Anglicy mierzyli się z równie nieprzewidywalną, co niezorganizowaną Rosją, a sąsiedzi Holandii spotkali się z Włochami. Włochami, którzy mieli najsłabszy skład od 16 lat. Bez Marchisio, bez Pirlo, bez napastnika światowej klasy. Skończył się del Piero, skończył się Totti, Toni czy już nawet Balotelli. Został zaledwie Pelle. Nic dziwnego, że stawiając na Czerwone Diabły w tym meczu nie można było zarobić zbyt wiele.

Rzeczywistość okazała się jednak dużo mniej oczywista. Belgowie prezentowali się w tym meczu jak ekipa Premier League, która ma identyczny przydomek co oni. Cóż za zbieg okoliczności… Przerażała mnie pasywność tej reprezentacji. Przerażał mnie środek pola, przerażał mnie Fellaini grający na dziesiątce, mimo tego, że był on jednym z najlepszych w belgijskiej kadrze. Właśnie. Właśnie on. To wielkie drzewo, które zmieniło kolor swych liści. Wprost niepojęte, że wykreował on swoim kolegom aż 7 bramkowych sytuacji. Więcej niż Hazard, który nadal jest cieniem swojego cienia, więcej niż Kevin de Bruyne, będący wyraźnie poirytowany grą swoich kolegów z reprezentacji. Z jednej strony defensorzy Belgów nieudolnie próbowali naśladować włoską maszynę. Ruszali się jak oni, zmieniali ustawienie całego zespołu zgodnie z ruchem akcji i wszystko wyglądało niemal idealnie. Problem jednak w tym, że zapomnieli o najważniejszej kwestii. O cholernym kryciu. Najpierw dali uciec facetowi, który nie sprostał wymaganiom Sunderlandu, a następnie zamiast kryć Pelle, postanowili skupić się na swoim bramkarzu. Jak dzieci we mgle. I tak pokazali się z lepszej strony, niż napastnik Romelu Lukaku. Snajper Evertonu był wprost fatalny. Jasne, to pierwszy mecz na tym turnieju i wszystko może się jeszcze zmienić, ale mam wrażenie, że każdy siedzący w studiu BBC zagrałby lepiej niż on. Łącznie z operatorem kamery. Były zawodnik Chelsea jest jednak regularny. Regularnie gra źle…

No i wreszcie oni. Nasza wisienka na torcie, Anglicy. Wreszcie zerwali z tym przeklętym złotym pokoleniem, wreszcie mają realne szanse, wreszcie można spojrzeć na nich z uznaniem. Chociaż jednak nie, przepraszam. Umówmy się, Hodgson nie chciał tego meczu wygrać. Dowody? Kane wykonujący rzuty rożne. Sterling i ten sam napastnik Tottenhamu zostający na boisku mimo fatalnej wręcz dyspozycji. Vardy przez cały mecz na ławce. Wpuszczenie Wilshere za Rooney’a, który prezentował się naprawdę porządnie. Nie żebym się spodziewał czegoś innego. To przecież Hodgson, mający chyba jakieś olbrzymie haki na wszystkich zatrudnionych w FA. Innego wytłumaczenia tej sytuacji nie widzę. Choć czasami o tym zapominam. Gdy Wheelchair do spółki z Rose zawalili gola w końcówce meczu, pomyślałem, że może sięgnie po rozum do głowy i w najbliższym meczu z Walią deleguje inny skład, a już na pewno nie wpuści zawodnika Arsenalu na plac boju. Potem jednak spojrzałem na tę sówkę. Nie mamy w co wierzyć. To wciąż ta sama śmieszna Liverpool Anglia. Każdy następny wielki turniej ma być ich, a kończy się jak zwykle.

By | 2016-06-14T12:35:26+00:00 Czerwiec 14th, 2016|BLOGI, JANKOCENTRYZM, Slider|0 komentarzy

O autorze:

Mało znam się na piłce. Ale umiem naciskać klawisze żeby wyskakiwały zabawne wyrazy. Egzegeza na przykład.

Dodaj komentarz