EuroRaport #5: Liderzy w cieniu

Kolejny dzień i kolejne drużyny odsłaniają swoje karty. Dzisiaj mieliśmy przyjemność oglądać tylko dwa spotkania. Wpłynęło to niestety na liczbę zawodników z angielskich klubów. Nie oznacza to jednak, że nie mamy czego skomentować. Zapraszamy na kolejny już EuroRaport.

Austria 0:2 Węgry

Wielkich oczekiwań przed tym meczem nie było. Ekipy do najsilniejszych nie należą, a i zawodników z angielskich boisk jak na lekarstwo. Całych dwóch dane nam było w tym starciu oglądać. O ile do Fuchsa nie można mieć większych zastrzeżeń, tak Arnautović w swoim stylu przeszedł koło meczu. Zawodnik Stoke nie dał drużynie choćby namiastki tego, czego się od niego oczekuje. Jeśli Austria myśli o awansie z grupy, to Marko musi wskoczyć na wyższe obroty lub po prostu znaleźć chęci do gry. Z zawodników występujących na Wyspach to tyle, ale warto jeszcze wspomnieć o historycznym momencie byłego zawodnika m.in. Fulham czy Aston Villi. Węgierski bramkarz Gabor Kiraly miał dzisiaj dokładnie 40 lat i 74 dni i tym samym stał się najstarszym piłkarzem grającym na Euro. Legendarny goalkeeper w dresie ewidentnie się nie starzeje.

Portugalia 1:1 Islandia

  • Johann Gudmundsson (asysta)

Wielu kibiców zacierało sobie przed tym spotkaniem ręce. Z jednej strony wiecznie aspirująca o “coś więcej” Portugalia, a z drugiej Islandia stawiana przez ekspertów w roli “czarnego konia” turnieju. Jak to wyglądało od angielskiej strony? Islandię reprezentowali Aron Gunnarsson (Cardiff), Johann Gudmundsson (Charlton) i oczywiście Gylfi Sigurdsson (Swansea). Ten pierwszy popisał się rewelacyjną asystą, natomiast dwaj pozostali nie odcisnęli większego piętna na grze swojej reprezentacji. Szczególnie po Gylfim oczekujemy więcej, bo choć miał obiecujący początek, to później już nieco przygasł. 11 podań w całym meczu mówi samo za siebie. A jak sytuacja u Portugalczyków? A no tak, że Portugalia nie oferowała nam żadnego zawodnika grającego na co dzień na Wyspach. Możemy więc tylko czysto teoretycznie skomentować grę Naniego, któremu podobno po drodze ostatnio z Manchesterem United. Zdobył bramkę, ale nie był to występ idealny. Zmarnowana setka plus kilka strat na pewno nie poprawiło jego wizerunku w oczach Mourinho. Jak natomiast ocenić możemy to spotkanie jako całość? Dla oka przyjemnie, choć razić mogły liczne błędy w obronie po obu stronach. Jeżeli ta tendencja będzie się dalej powtarzać to żadna z tych ekip daleko nie zajedzie.

By | 2016-06-14T23:59:45+00:00 Czerwiec 14th, 2016|EURO2016|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel filozofii "kick&rush", cichy adorator Tony'ego Pulisa i miłośnik zimnych, deszczowych wieczorów w Stoke.

Zostaw komentarz