EuroRaport #2: W tej bajce były Smoki

Już na starcie wyjaśnię – w bajce pt. Euro 2016 pojawiły się Smoki z Walii. Zachwyciły, postraszyły, ale przede wszystkim ocaliły honor królestwa Wielkiej Brytanii. Anglicy ponownie bowiem zbłaźnili się na arenie międzynarodowej i w iście frajerski sposób oddali cenne punkty. 

Albania 0:1 Szwajcaria

  • Xherdan Shaqiri – asysta

Zacznijmy jednak od początku. Spotkanie kończące pierwszą kolejkę grupy A nie przyniosło nam rekordowej liczby graczy z angielskich lig. Dokładna liczba to dwa. Całość w wyjściowym składzie Szwajcarów. A byli to Valon Behrami z Watfordu i Xherdan Shaqiri ze Stoke. Można jednak wspomnieć dodatkowo o Granicie Xhace – nowym nabytku Arsenalu. I to w sumie od niego powinienem zacząć. Świeżo upieczony Kanonier dzielił i rządził w środku pola. Skutecznie i inteligentnie rozgrywał piłkę, wygrywał sporo pojedynków główkowych, ale też stworzył najwięcej szans swoim partnerom. Mniej widoczny był Behrami, natomiast Shaqiri zaliczył asystę przy jedynym trafieniu. Na koniec jeszcze jeden „brytyjski” akcent. W 36. minucie z boiska wyleciał Lorik Cana, a więc były zawodnik Sunderlandu.

Co do ogólnego przebiegu meczu, to cieszy, że Albańczycy, podobnie jak Rumuni, stawili opór i momentami nieźle sobie radzili na boisku.

Walia 2:1 Słowacja

  • Hal Robson-Kanu – bramka
  • Aaron Ramsey – asysta

Jeśli chodzi o zawodników z angielskich lig, to podczepia się pod to cały walijski skład łącznie ze zmiennikami. Dodam więc tylko do tego Słowaków, a właściwie to jednego – Martina Skrtela. To zabawne, bo gdyby nie akcja bramkowa na 2-1, to właśnie łysy z Liverpoolu najmocniej z graczy z Premier League odhaczyłby swoją obecność na boisku. Kolejny raz dał o sobie znać w iście skrtelowski sposób, „głaszcząc” łokciem, tudzież barkiem, rywala we własnym polu karnym. Wszystko to na oczach sędziego liniowego i Bóg jeden wie czemu Walijczycy nie otrzymali za to rzutu karnego. Istnieje jednak na tym świecie sprawiedliwość, a nosi ona imię Hal. To właśnie Robson-Kanu odmienił oblicze tego spotkania. Najpierw wypracował „setkę” Ramsey’owi, a później sam dość szczęśliwie wykorzystał tę, którą Ramsey mu się odwdzięczył. Obecnie Kanu jest bez klubu po tym, jak nie nie przedłużył kontraktu z Reading. Po tym Euro z pewnością znajdzie jednak nowego pracodawcę.

Anglia 1:1 Rosja

  • Eric Dier – bramka

No i przechodzimy do dania głównego. Reprezentacja Anglii to ciekawa drużyna. Momentami bardzo przypomina mi Polskę. Turniej w turniej zawodzą po całości. Mimo sporych oczekiwań szybko odpadają. A mimo to co dwa/cztery lata wszyscy w kraju konsekwentnie pompują balonik. A to dlatego, że nowy lider zespołu, a to dlatego, że tym razem losowanie było łaskawsze, a to dlatego, że w tym młodym zespole drzemie wielki potencjał. No i przychodzi wreszcie ten pierwszy mecz, który tak brutalnie sprowadza wszystko do parteru. Nagle ta reprezentacja, która przecież w końcu miała zabłysnąć, obnaża przed całym światem swoje największe słabości i kolejny raz, ku oczywistym zdziwieniu kibiców, zawodzi. Anglicy nie zawiedli może na całej linii. Większość meczu wyglądała przyzwoicie w ich wykonaniu. Brakowało trochę skuteczności, ale sama gra mogła się podobać. Wtedy to jednak do akcji wkroczył nasz ulubiony selekcjoner na świecie! Roy Hodgson ponownie uraczył świat swoim geniuszem taktycznym, desygnując na boisko swojego wieloletniego partnera życiowego – Jacka Wishere’a. Samo powołanie go to było za mało. Trzeba było go jeszcze wpuścić na boisko w najważniejszym momencie. I gdyby on jeszcze wszedł za najsłabsze tego wieczoru ogniwo… Raheem Sterling nie dał drużynie absolutnie nic poza znikomym pressingiem, a zszedł dopiero w 87. minucie. To o 87 minut za późno. W dodatku w jego miejsce pojawił się James Milner, a więc ostatnia osoba, którą wyznaczyłbym na obronę wyniku. Chwali mu się zaangażowanie i umiejętności, ale jest to zawodnik, który nie „usiedzi” minuty na jednej pozycji. Chaos był natomiast ostatnią rzeczą, jakiej potrzeba było Synom Albionu w tej końcówce. W taki oto sposób czcigodny Woy podarował Rosji punkcik i będzie musiał teraz wiele NIE zrobić, aby pomóc Anglikom w awansie.

By | 2016-06-12T00:32:39+00:00 Czerwiec 12th, 2016|EURO2016|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel filozofii "kick&rush", cichy adorator Tony'ego Pulisa i miłośnik zimnych, deszczowych wieczorów w Stoke.

Zostaw komentarz