Copa Anglia: 2. kolejka zmagań za oceanem

Kolejna nocna kolejka Copa America Centenario przyniosła kolejne emocje, kolejne gole, wielkie wygrane – innymi słowy, to co tygrysy lubią najbardziej. Czy udział w tym wszystkim brali zawodnicy Premier League i Championship, a jeśli tak to jak duży? Zobaczcie sami.

Stany Zjednoczone 4:0 Kostaryka

Ten mecz jednoznacznie utwierdził wszystkich w przekonaniu, że na tegorocznym turnieju nie występuje ta sama Kostaryka brylująca dwa lata temu na parkietach brazylijskich Mistrzostw Świata. Drużyna prowadzona przez Jurgena Klinsmanna nie robiła ze swoim rywalem czego chciała, ba miała mniejsze posiadanie piłki, jednak Kostarykanów pogrążyły szybkie kontrataki gospodarzy. W podstawowym składzie USA pojawili się, tak jak w poprzedniej kolejce, Geoff Cameron (Stoke), DeAndre Yedlin (wyp. z Tottenhamu do Sunderlandu) i Brad Guzan (Aston Villa). Niegdysiejszy bohater narodowy The Yanks Tim Howard musi chyba przyzwyczaić się do podgrzewania ławy. W drużynie Kostaryki za słaby występ oberwali najbardziej piłkarze występujący na angielskich boiskach. Cristian Gamboa (West Bromwich Albion) i Joel Campbell (Arsenal) zostali zmienieni przez selekcjonera Ramireza już w przerwie. Gracz Evertonu, Bryan Oviedo nie zagrał w tym meczu ani minuty.

Kolumbia 2:1 Paragwaj

To był zdecydowanie mecz Jamesa Rodrigueza. Gracz Realu Madryt, jak na kapitana zresztą przystało, strzelił gola, a wcześniej zaliczył asystę przy trafieniu Carlosa Bakki. Nie był to, tak jak zresztą w wyżej opisywanym spotkaniu, mecz pod dyktando zwycięskiego zespołu. Liczą się jednak strzelone bramki, a nie posiadanie czy ilość interwencji bramkarzy, i w tym Kolumbijczycy byli lepsi. Cały mecz, bez zbędnych fajerwerków, rozegrał bramkarz Arsenalu David Ospina, a 87 minut na murawie przebywał wypożyczony z Chelsea do Juventusu Juan Cuadrado. Cały mecz na ławkach przesiedzieli: Kolumbijczyk Carlos Sanchez (Aston Villa), a u Paragwajczyków Juan Iturbe (Roma/Bournemouth). Podopieczni Jose Pekermana tym zwycięstwem zapewnili sobie awans do 1/8 finału.

Brazylia 7:1 Haiti

Ten wynik chyba się z czymś kojarzy, prawda? No właśnie. Dokładnie takim stosunkiem bramek reprezentacja Niemiec rozgromiła Canarinhos w półfinale ostatnich Mistrzostw Świata. Brazylijczycy wreszcie się za to odegrali, choć w spotkaniu z nieporównywalnie słabszym rywalem. Reprezentanci ligi angielskiej znaleźli się tylko po stronie zespołu Carlosa Dungi  byli to Philippe Coutinho (Liverpool) i Willian (Chelsea). Obaj przebywali na boisku całe 90 minut, a pierwszy z nich swój występ okrasił dodatkowo hat-trickiem. Bardzo ciekawa jest obecna sytuacja w grupie, gdyż jeśli Brazylii powinie się noga w starciu z Peru, a Ekwador wygra pojedynek z Haiti, co jest aż nader prawdopodobne, to ośmiokrotni triumfatorzy tego turnieju mogą się z nim przedwcześnie pożegnać.

Ekwador 2:2 Peru

Spotkanie, mimo swojej średniej rangi, z pewnością nie zawiodło oczekiwań kibiców. Znalazło się w nim wszystko: niesamowita pogoń okraszona golami, szybka wymiana ciosów, różnokolorowe kartki. Jak powiedział kiedyś trener Czesław Michniewicz: “2:0 to najbardziej niebezpieczny wynik”. Jego wypowiedzi piłkarze reprezentacji Peru albo nie słyszeli, albo zlekceważyli, bo po prostu frajersko stracili prowadzenie, które dałoby im pierwsze miejsce w grupie. W drużynie Ricardo Garecy nie pojawił się żaden bywalec angielskich boisk, natomiast u Ekwadorczyków wystąpił tradycyjnie duet Valencia – Valencia (West Ham, Manchester United), który zresztą wypracował pierwszego gola, ale także gracze: Swansea  Jefferson Montero (88 minut) i Watfordu  Juan Carlos Paredes (tylko pierwsze 45 minut).

Urugwaj 0:1 Wenezuela

Najbardziej sensacyjny wynik tej kolejki? Na pewno. Dobitnie pokazał to obrazek szalejącego ze złości i rzucającego koszulką na ławce rezerwowych Luisa Suareza, któremu selekcjoner nie dał szansy na wejście. Gracz Barcelony miał być oszczędzany na fazę pucharową, jednak “dzięki” temu meczowi już wiadomo, że podopieczni Oscara Tabareza w niej w ogóle nie zagrają. Jedynego gola w spotkaniu strzelił snajper West Bromwich Albion, Jose Salomon Rondon. Grali jednak także inni piłkarze na co dzień występujący w angielskich klubach: pełne spotkanie rozegrali Adalberto Penaranda (na wypożyczeniu do Granady z Watfordu) i Christian Stuani (Middlesbrough), a 73 minuty zaliczył Gaston Ramirez, grający ze Stuanim w jednym klubie. Z ławki rezerwowych nie podniósł się napastnik Hull, Abel Hernandez.

Meksyk 2:0 Jamajka

Drużyna El Tri nie mogła mieć problemów z pokonaniem Jamajczyków, którzy w tej edycji Copa America nie strzelili jeszcze nawet bramki. I rzeczywiście, choć olbrzymia wygrana to nie była, a kadra ojczyzny Usaina Bolta wbrew przewidywaniom sprawiała jednak nieco problemów, to zapewniła Meksykanom pewny awans do kolejnej rundy.  W podstawowej jedenastce drużyny prowadzonej przez Juana Carlosa Osorio wybiegł zawodnik Watfordu, wypożyczony do FC Porto – Miguel Layun, a jednego z goli strzelił były zawodnik Manchesteru United, grający obecnie w Bayerze Leverkusen – Javier Hernandez. U Jamajczyków zagrali kapitan zespołu, znajdujący się na wylocie z Crystal Palace, czyli Adrian Mariappa, a także Michael Hector z Reading i Wes Morgan z Leicester.

Chile 2:1 Boliwia

Finisz tego meczu był niemożliwy. Absolutnie niepowtarzalny. W ósmej minucie doliczonego czasu gry na tablicy wciąż utrzymywał się wynik 1:1. Na gola Arturo Vidala odpowiedział Jhasmani Campos, zresztą w bardzo ładny sposób. Gdy sędzia już miał sięgać po gwizdek, właśnie tenże Campos stał się antybohaterem drużyny boliwijskiej: zagrał ręką w polu karnym. Jedenastkę w setnej (!) minucie pewnie wykorzystał Vidal. Gdyby doszło do remisu, Chilijczycy mogliby mieć olbrzymi problem z awansem, a tak – brzemię zrzucili na Boliwijczyków, którzy matematyczne szanse wciąż mają. 90 (a właściwie 100) minut w barwach Chile rozegrał Alexis Sanchez (Arsenal), tak samo jak były zawodnik Cardiff Gary Medel (obecnie Inter Mediolan).

Argentyna 5:0 Panama

Gdy Nicolas Otamendi otworzył wynik meczu, a później przez bagatela 40 minut na boisku nie działo się prawie nic godnego uwagi, wszyscy kibice reprezentacji Panamy mogli myśleć nawet o szansach na wyłuskanie punktu/ów Albicelestes. Zapomnieli jednak, że na ławce rezerwowych siedzi Lionel Messi, który w 26 minut od wejścia na murawę miał już na koncie hat-tricka. Dzieła zniszczenia dopełnił Sergio Aguero. W drużynie argentyńskiej grali tacy piłkarze jak: Marcos Rojo (dwie asysty!), Sergio Romero (obaj Manchester United), Ramiro Funes Mori (Everton), Nicolas Otamendi czy Sergio Aguero (obaj Manchester City) właśnie. 47 minut ponadto zagrał skrzydłowy Tottenhamu, Erik Lamela. Z tak znanymi graczami można naprawdę bić się o główną nagrodę.

Nie popisał się za to zawodnik Barcelony, Javier Mascherano:

Mascherano

Kolejny raport dotyczący angielskich zawodników na Copa America już w środę. A potem – faza pucharowa!

By | 2016-11-12T22:51:14+00:00 Czerwiec 11th, 2016|COPA ANGLIA|0 komentarzy

About the Author:

Pismak, grafik.

Zostaw komentarz