Szwajcarski klejnot wyrusza na podbój Premier League

18-latek wychodzący z tunelu Wembley, by już za kilka minut przypieczętować swój debiut w narodowym trykocie przed 90-tysięczną widownią. Tak przygodę z wielkim futbolem zaczynał Granit Xhaka, klejnot rodem z Szwajcarii, który już niebawem ponownie może powitać legendarny stadion – tym razem już jako piłkarz Arsenalu.

– Widzę wielkie podobieństwo pomiędzy Xhaką a Schweinsteigerem, który już w wieku 18 lat wdrapał się do pierwszej drużyny Bayernu – wypalił po zakończonych mistrzostwach U17 w 2009 roku Ottmar Hitzfeld. Młodzi Szwajcarzy odnieśli wielki sukces, a Granit był jednym z najlepszych zawodników czempionatu, wraz z kompanami pokonując po drodze takie reprezentacje jak Brazylia (z Neymarem oraz Coutinho) czy Niemcy (z Goetze i Ter Stegenem). Dwa lata później Szwajcarzy mogli powtórzyć podobny wynik na EURO U21, ale ostatecznie musieli uznać wyższość nieziemskich w tamtym okresie Hiszpanów.

Xhaka jest rodowitym mieszkańcem Bazylei. Nic zatem dziwnego, że to nad rzeką Ren postanowił rozpocząć swoją przygodę z futbolem. Do akademii szwajcarskiego zespołu dołączył w wieku 11 lat. Już wówczas szkółka była oczkiem w głowie właścicieli Basel. To tutaj pierwsze kroki stawiali tacy zawodnicy jak Xherdan Shaqiri, Zdravko Kuzmanović czy Ivan Rakitić.

xhaka

Na dziewiczy epizod w pierwszej drużynie ówczesny nastolatek musiał poczekać do 2010 roku. Wówczas Thorsten Fink postanowił postawić na kolejny talizman ze swojej akademii. Na początku sezonu szwajcarski pomocnik był zaledwie tłem dla reszty zespołu i dość często spędzał całe mecze na ławce. Pewna zmiana sytuacji nastąpiła w połowie sezonu, kiedy to Fink zaczynał powoli ufać Xhace i dawał mu okazję do gry przez pełne 90 minut. Przełomem okazała się kolejna kampania, kiedy to wkrótce po swoich 18-stych urodzinach zadebiutował (wraz z Shaqirim) w narodowej kadrze przeciwko Anglii na Wembley. Granit w tym okresie również posmakował po raz pierwszy Champions League, gdzie wraz z Basel wyeliminował z fazy grupowej Manchester United pod batutą Fergusona.

Po udanym roku otrzymał powołanie do kadry Olimpijskiej, ale co ciekawe – postanowił je odrzucić. Biorąc pod uwagę swój transfer do Borussii Mönchengladbach, chciał w spokoju móc przygotować się do kolejnego sezonu w zupełnie obcej lidze, ale już przetartej przez innych, młodych Szwajcarów. To głównie do niemieckiej Bundesligi wędrowały największe gwiazdy szwajcarskiej Super League i jak dotąd próżno szukać takich, którzy żałowaliby takiej decyzji.

W Niemczech Xhaka z każdym kolejnym rokiem czynił ogromne postępy, choć musiał przyzwyczaić się, że jego nowy zespół nie walczy o najwyższe laury w swojej lidze. Pomocnikowi jednak wróżono – tak jak to zwykle bywa w takich przypadkach – że niebawem dołączy do krajowego hegemona z Bawarii, który stara się zbierać najlepszych zawodników z własnego podwórka w swoim zespole. Tak się ostatecznie nie stało. W styczniu zaczynały pojawiać się plotki o dogadanym transferze z Arsenalem. Sam piłkarz nie ukrywał, że chce trafić na Wyspy.

– Każdy ma jakieś marzenie, które wyniósł z dzieciństwa. Gra w Premier League jest czymś takim. Czy się spełni? Czas pokaże. Nie chcę trafić do tej ligi z powodu pieniędzy. W przeciwnym razie nie odchodziłbym do Gladbach, tylko zostałbym w Bazylei.

xhakashaq

Już kilka miesięcy temu Szwajcar puszczał oczko w stronę Kanonierów. Sprawa dotyczyła numeru, z jakim Xhaka występował w Basel oraz Borussii. Koszulka z numerem „34” jest w Arsenalu zarezerwowana przez Francisa Coquelina, który – jak przyznał sam Granit – obiecał odstąpić mu ten trykot. Oczywiście wywiad przeprowadzony z klubowym magazynem Gladbach miał formę żartu, ale wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, w jakim kierunku zmierza przyszłość pomocnika. Trudność dla Kanonierów sprawiała klauzula w kontrakcie Xhaki (22 miliony funtów), którą aktywować można było dopiero za rok. The Gunners byli zmuszeni załatwić to polubownie i wpłacić tyle, ile zażyczy sobie Max Ebert, dyrektor sportowy Borussii Mönchengladbach. Ostatecznie stanęło – jeśli wierzyć brytyjskiej prasie – na 30 milionach funtów. To niemal podwoiło sumę, jaką niemiecki klub otrzymał od bliźniaka z Dortmundu w 2012 roku za Marco Reusa.

Pomimo tak młodego wieku Xhaka zebrał już ogromne doświadczenie. Oczywiście – w Niemczech nie zdobywał seryjnie tytułów (jego jedynymi sukcesami nadal są dwa mistrzostwa Szwajcarii oraz krajowy puchar), nie występował rok po roku w Lidze Mistrzów, ale liczba rozegranych meczów musi robić wrażenie. Ponad 200 występów klubowych oraz 40 dla reprezentacji, w tym także udział na Mistrzostwach Świata w Brazylii. To powoduje, że bez kozery można myśleć o Granicie, jako o nowym liderze Arsenalu w centralnej strefie boiska.

Latem Xhaka wyjedzie na Mistrzostwa Europy, podczas których stanie w szranki z Taulentem, swoim bratem reprezentującym Albanię, z której pochodzi jego matka (ojciec natomiast jest obywatelem Kosowa). Taulant postanowił wybrać inaczej niż Granit (pomimo 40 spotkań w młodzieżówce Helwetów) ze względu na wspomniane pochodzenie jednego z rodziców. Losowanie grup na EURO sprawiło niemałego psikusa i już 11 czerwca obaj bracia powalczą o turniejowe punkty. Jeśli pogrzebać dobrze w pamięci, na myśl przychodzą Mistrzostwa Świata w 2010 roku i starcie między Ghaną a Niemcami, w których to kadrach meczowych znaleźli się także dwaj bracia: Kevin oraz Jerome Boatengowie.

To spotkanie będzie miało także dodatkowy smaczek. Ostatnim razem, kiedy Granit wystąpił przeciwko kadrze Albanii, został wygwizdany przez fanów przeciwnej reprezentacji. Jak będzie teraz?

xhakaars

Z pewnością Xhaka pasuje do stylu Premier League. Potwierdzeniem, że walkę ma we krwi jest liczba upomnień jaką otrzymywał podczas pobytu w Bundeslidze. W 108 spotkaniach aż 29-krotnie otrzymywał żółty kartonik, zaś piec razy został bezpośrednio wyrzucany z boiska. Fanom Kanonierów momentalnie powinna zapalić się czerwona lampka i przypomnieć się sylwetka Jacka Wilshere’a.

Jak potoczy się kariera Szwajcara na Wyspach? Jeśli wierzyć ekspertom…

– Shaqiri to największy talent w kraju…oczywiście nie licząc Granita Xhaki – przekonywał jakiś czas temu Thorsten Fink, szkoleniowiec obu piłkarzy podczas pobytu w Bazylei.

Kolejny sezon z pewnością to zweryfikuje.

By | 2016-11-12T22:51:32+00:00 Maj 25th, 2016|Arsenal, Bez kategorii, Slider|0 komentarzy

About the Author:

Wielbiciel Mourinho, sympatyk Chelsea, maniak filmowy. Kolejność przypadkowa.

Zostaw komentarz