Długa piłka i utrzymanie

Nie jest żadną tajemnicą, że Tony’ego Pulisa nie zatrudnia się w klubach, chcących budować drużynę na lata i przygotowywać ją do spektakularnych sukcesów. Celem zawsze było, jest i prawdopodobnie będzie utrzymanie, a jeżeli o to chodzi, to nie ma lepszego fachowca na Wyspach.

Co roku w Premier League mamy do czynienia z dobrymi menedżerami, którzy potrafią stworzyć solidne drużyny, ale mimo to nie udaje im się utrzymać swojej ekipy w lidze. Tony Pulis nie ma takich problemów. Jest powszechnie znany z tego, że za niewielkie pieniądze jest w stanie zbudować zespół, który z powodzeniem będzie walczył o pozostanie w lidze i może poszczycić się faktem, że nigdy nie zaznał smaku relegacji.

Wczoraj pisaliśmy tutaj o tożsamości zachowanej przez Eddiego Howe’a i jego Bournemouth. Walijczyk od lat nie ma problemów, z zachowaniem swojej. W erze Tiki-Taki, gry kombinacyjnej, wymieniania tysięcy podań, Pulis i jego zespoły pozostają na uboczu, wierne swoim przekonaniom i konsekwentnie grają swoje, czym przyprawiają kibiców drużyn przeciwnych o ból głowy. Ja znajduję się w tym niewielkim odsetku ludzi, którzy grę West Bromu po prostu podziwiają. Murowanie bramki, następnie szybka długa piłka i zdecydowany atak. Czy może być coś lepszego? Taktyka prosta, ciekawa, a jakże skuteczna. Dzięki niej piłkarze WBA stracili w lidze najmniej bramek, spośród wszystkich drużyn sklasyfikowanych za miejscami, premiowanymi grą w europejskich pucharach. Co prawda tylko Aston Villa strzeliła w lidze mniej goli, ale to obrona jest kluczem do utrzymania i Albion dobitnie to potwierdzają.

pulis_834801b

Pulis swoją politykę zaczął realizować już przed pierwszym pełnym sezonem na The Hawthorns. W zeszłym roku dał drugą młodość Darrenowi Fletcherowi z Manchesteru United, który naprawdę odżył w klubie, a przed sezonem 15/16 podobną szansę otrzymali inny piłkarz Czerwonych Diabłów  Jonny Evans oraz Rickie Lambert, któremu nie powiodło się w Liverpoolu. Oprócz tego szeregi zespołu zasilił silny i dynamiczny napastnik  Salomón Rondón, kupiony z Zenita St. Petersburg za sporą jak na West Brom – kwotę 12 milionów funtów. Żadnego pensa Pulis nie mógł jednak żałować, bowiem to właśnie Wenezuelczyk zapewnił zespołowi 11 bramek (licząc gole i asysty), co stanowi ponad 30 procent wszystkich ligowych trafień. Ponadto tylko James McClean i Darren Fletcher wykreowali kolegom więcej sytuacji, niż właśnie ściągnięty z Rosji zawodnik.

Z ligowej formy WBA ciężko wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Zespół potrafił wygrać trzy z czterech kolejnych spotkań, żeby później przegrać cztery z pięciu, co jest najlepszym podsumowaniem ich poczynań. Co ciekawe, ze wszystkich wygranych w tym sezonie spotkań, a było ich dokładnie dziesięć, ani razu nie zdołali zwyciężyć różnicą większą niż jedna bramka. Siedmiokrotnie wygrywali zaledwie 1:0, a aż cztery razy pozwalała na to bramka zdobyta przez wspomnianego już wcześniej Rondóna. Ta niemoc bramkowa nie może dziwić. 23 razy w tym sezonie miała miejsce sytuacja, w której drużyna w całym meczu nie potrafiła oddać celnego strzału na bramkę przeciwnika. Aż siedem razy był to właśnie West Brom. Warto dodać, że żadna inna drużyna nie dokonała tego więcej niż trzy razy.

Nie można zapomnieć także, że Pulis przeszedł w tym roku do historii, a raczej pozwolił zapisać się w niej młodemu Jonathanowi Leko, który w kwietniu stał się pierwszym piłkarzem urodzonym w 1999 roku, mającym szczęście rozpocząć mecz Premier League w pierwszym składzie. Byłem w toalecie, kiedy przyszedł trener i powiedział, że gram w wyjściowym składzie. komentował młody piłkarz – Byłem w kompletnym szoku, ale bardzo się cieszyłem. To wielka niespodzianka. Jeżeli Walijczyk pozostanie w klubie na kolejne lata, to z pewnością będzie mógł czerpać korzyści z takiego postępowania.

craig-dawson-goal-celeb-west-bromwich-albion-brom-tottenham-hotspur-spurs-premier_3455310

Najważniejszym momentem z perspektywy całego sezonu był jednak zremisowany 1:1 mecz z Tottenhamem, który niemal całkowicie zaprzepaścił szanse Spurs na mistrzostwo kraju. Bukmacherzy skazywali The Baggies na pożarcie, tymczasem od momentu straty pierwszej bramki rzucili się do odrabiania strat i całkowicie zdominowali podopiecznych Mauricio Pochettino, co nie zdarza się często. Wyrównanie Craiga Dawsona padło a jakże inaczej – po stałym fragmencie gry, po których piłkarze WBA zdobyli 35 procent bramek w tym sezonie i to nie uwzględniając rzutów karnych. Na remisie nie chcieli zresztą poprzestać, bowiem do końca spotkania jeszcze kilkukrotnie zagrażali bramce Llorisa, mimo to ostatecznie podzielili się punktami. Można było jednak odnieść wrażenie, że to Tottenham mógł cieszyć się z uratowanego punktu, a West Brom żałować, że nie udało się zgarnąć pełnej puli. Sam Pulis przyznał zresztą, że chciał zrobić wszystko, aby to Leicester City sięgnęło po mistrzostwo Anglii.

Kolejny sezon i kolejne utrzymanie to już prawdziwa domena Walijczyka. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że tak jak w przypadku Stoke City, właściciele klubu będą w końcu oczekiwali czegoś więcej i pożegnają doświadczonego menedżera. W przypadku The Potters skończyło się pomyślnie, ponieważ Mark Hughes dobrze przekształcił drużynę i zaliczył widoczny postęp. Jednak nikt nie da gwarancji, że w przypadku West Bromwich będzie podobnie, a przypuszczam, że skończy się kompletnie inaczej i wszyscy pożałują podjętej decyzji. Na razie jednak nie zanosi się na to i wszystko wskazuje, że Pulis rozpocznie kolejny sezon przy The Hawthorns. Czy jest w stanie powalczyć o cokolwiek innego niż utrzymanie?

***

Kliknij po więcej.

By | 2016-11-12T22:51:46+00:00 Maj 19th, 2016|Bez kategorii, EXCLUSIVE, West Bromwich Albion|0 komentarzy

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Zostaw komentarz