Oszukać przeznaczenie

Tytuł wydaje się dość przewrotny, ale zapewniam, że taki nie jest. Przykład Aston Villi z tego sezonu pokazuje, że można oszukać przeznaczenie nie tylko unikając najgorszego, ale też pakując się w kłopoty, których nikt nie mógł przewidzieć. Ok, poprzedni sezon kończyli tuż nad kreską, przez krótki czas okupowali nawet miejsce spadkowe. Ale nie zwiastowało to jeszcze tego, co wydarzyło się w właśnie zakończonym sezonie. A zakończyło się katastrofą, bo tylko tak można określić spadek The Villans, klubu, który do tej pory grał we wszystkich sezonach Premier League.

Przed sezonem 2015/2016 z zespołu odeszło kilku zawodników, w tym dwóch z pierwszego szeregu – Delph oraz Benteke. I to uznaję za jeden z trzech głównych powodów obecnej sytuacji klubu z Birmingham. Jeśli sprzedajesz zawodnika, na którym opierał się cały pomysł na grę to musisz zapewnić jakieś subsydium – na przynajmniej takim samym poziomie. Czy Ayew bądź Gestede okazali się taką częścią zamienną? Co najwyżej tanią podróbką z Chin. I to jest drugi powód – brak odpowiednich wzmocnień. Można mówić, że teraz łatwo się wymądrzać, ale nie pozostaje nam już nic innego.

Ostatnim powodem spadku Aston Villi jest Remi Garde. Jak się okazało – nie wszystko co z Francji musi sprawdzić się w BPL. Nie okazał się drugim Wengerem, dwa zwycięstwa w dwudziestu spotkaniach na pewno nie przynoszą mu chluby. Villa nie była zespołem, który dało się jakość zdefiniować. Ciężko oglądało się ich potyczki, a kolejne porażki tylko pogarszały stan rzeczy. Czy gdyby został wcześniej zwolniony, to udałoby się utrzymać drużynę w najwyższej klasie rozgrywkowej? Jako, że nie jestem zwolennikiem “efektu nowej miotły” – odpowiem NIE, ale gdyby Francuz został, to w CV miałby wpisane “relegated with Aston Villa”.

4704023

 

Mam jednak nieodparte wrażenie, że prócz jakości, piłkarzom z Villa Park brakowało zwykłego szczęścia. Bournemouth, United x 2, Stoke x 2, Swansea x 2, Watford x 2, WBA, Crystal Palace, Leicester, Liverpool – to trzynaście porażek różnicą jednej bramki. To dość sporo. Nie wszystkie te mecze dało się wygrać czy zremisować, ale tych punktów mogło być trochę więcej i finisz sezonu mógłby wyglądać inaczej. No tak – szczęście sprzyja lepszym, a jego suma zawsze równa się zero. Mimo to jestem zdania, że w tym sezonie Aston Villa było mocno pokłócone z losem i może już w przyszłym sezonie rachunki zostaną wyrównane. Kto wie?

Jeśli Aston Villa chce za rok znów grać na Old Trafford czy Emirates, musi mocno przemeblować zespół. Championship jest dużo bardziej fizyczna, potrzebni tam są zupełnie inni zawodnicy o trochę innych umiejętnościach i walorach niż w Premier League. Warto zachować przy tym jednak zdrowy rozsądek ponieważ jest kilku zawodników z którymi warto zostać na dłużej.

Poniżej opinia przedstawiciela portalu Aston Villa Polska.

“Sezon, w którym ukochany klub gra fatalnie i zajmuje ostatnie miejsce ciężko ocenić inaczej niż źle. W ciągu tego roku wszyscy przecierali ze zdumienia z dwóch powodów. Fenomenalna gra Lisów i beznadziejna Lwów. Nie tak miało być, w założeniu to Villa po licznych transferach miała bić się o Ligę Europy, a Leicester był skazywany przez tzw znawców futbolu na walkę o utrzymanie. Niestety nabytki takie jak Gestede, Ayew, Veretout, Richards miały zastąpić Rona Vlaara, Christiana Benteke i Fabiana Delpha. Już pierwszym, szczęśliwie wygranym meczu z Bournemouth było widać brak pomysłu na grę i tak pozostało do końca sezonu. Jednak przełomowy był mecz z Leicester we wrześniu. Villa prowadziła z późniejszym mistrzem Anglii 2:0 po bramkach Grealisha i Gila, gdyby udało się dowieść zwycięstwo do końca Villa by przeskoczyła Lisy w tabeli. Niestety nie tylko nie udało się wygrać, ani nawet zremisować. 3:2. Był to mit założycielski Leicester, który pokazał, że potrafią ograć każdego w każdych warunkach, jak i jednocześnie klęska Aston Villi, z której nie potrafią się podnieść do teraz. Ani Tim Sherwood, ani Remi Garde, ani tym bardziej Eric Black, nie potrafili zmotywować drużyny i nauczyć ją jakiegokolwiek stylu. Dodając jeszcze poza boiskowe zajścia jak te z wielkim talentem- Grealishem, kapitanem- Richardsem i klubową legendą- Agbonlahorem, były tylko dopełnieniem koszmaru. Czy komuś z obecnej drużyny należą się pochwały za sezon? Na pewno Jordan Ayew, kilka jego indywidualnych akcji dało nam 50% punktów. Drugim jest Ashley Westwood, który chyba jako jedyny nigdy nie odpuszcza. Czy za rok wrócimy do Premier League? Nie będzie łatwo bo obok nas spadają również Norwich i Newcastle, więc pozostaje nam walczyć o baraże.”

By | 2016-11-12T22:51:54+00:00 Maj 16th, 2016|EXCLUSIVE|0 komentarzy

O autorze:

Dodaj komentarz