Wielkie pieniądze na stole

Znamy już wszystkie trzy drużyny, które pożegnają się po tym sezonie z Premier League. Znamy już także dwóch beniaminków na kampanię 16/17. Na szczycie angielskiej piłki pozostało jednak jeszcze jedno miejsce, o które cztery ekipy powalczą, w rozpoczynającej się dzisiaj fazie Play-Off!

Format fazy Play-Off

Słowem wstępu warto przybliżyć wszystkim zasady, jakie panują w barażach. Mierzą się w nich cztery najlepsze drużyny każdej ligi, które nie zagwarantowały sobie awansu bezpośredniego. Mecze półfinałowe odbywają się w formie dwumeczu, pierwsza drużyna rozgrywa pojedynek z czwartą, a druga z trzecią. Zespół, który sklasyfikowany był w tabeli wyżej, pierwszy mecz będzie musiała zagrać na wyjeździe, a drugi na własnym obiekcie. W przypadku remisu w takiej rywalizacji, odbywa się dogrywka, a następnie rzuty karne. Od 2000 roku, na wniosek prezesa Ipswich Town Davida Sheepshanksa, zniesiono zasadę bramek strzelonych na wyjeździe. Wcześniej w 1997 i 1999 roku, jego zespół dwukrotnie odpadał przez nią z zawodów. Finaliści spotkają się na Wembley, gdzie rozegrają jedno, decydujące starcie.

Wielkie pieniądze na stole!

Middlesbrough oraz Burnley już zapewniły sobie miejsce na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Anglii i tym samym na jakiś czas zabezpieczyły swoją przyszłość finansową. Ten aspekt na pewno jest kluczowy w oczach właścicieli czterech pozostałych klubów, które mają jeszcze szansę na wywalczenie promocji. Ostateczny triumf na Wembley wiąże się z dodatkowymi przychodami, w granicach 100 milionów funtów za sezon oraz dodatkowym zastrzykiem gotówki w wysokości kilkudziesięciu milionów, w postaci parachute payment, jeżeli będzie to jedyny sezon w Premier League. Nie muszę chyba dodawać, że jeżeli drużynie tej uda się utrzymać, to korzyści finansowe będą jeszcze większe, więc gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę!

Okrągła pięćdziesiątka

Do tej pory 49 zespołów występowało w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii, odkąd została ona przemianowana na Premier League. W tym roku lista ta może zostać uzupełniona o 50. zespół, bowiem szansę na awans wciąż zachowało Brighton and Hove Albion, które co prawda grało już w First Division, ale nigdy nie zaznało zaszczytu gry pod szyldem PL. W tym roku było bardzo blisko, ale remis w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego sprawił, że to Middlesbrough dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, wywalczyło promocję, a podopieczni Chrisa Hughtona muszą walczyć w barażach, zresztą nie po raz pierwszy.

Brighton można uznać za faworyta całych rozgrywek. Jeszcze w zeszłym sezonie walczyli o utrzymanie, co z trudem udało się osiągnąć, a bieżącą kampanię rozpoczęli już od rekordowej serii 21. spotkań bez porażki! Nawet jeżeli późniejszy kryzys osłabił nieco ich pozycję, to 14 gier bez przegranej, którymi z kolei zakończyli rozgrywki, może robić ogromne wrażenie. Chris Hughton z pewnością będzie mógł liczyć na Anthony’ego Knockaerta, który co prawda w meczu z Boro nie pokazał się z najlepszej możliwej strony, ale wkład w drużynę w trakcie sezonu był nieoceniony. Miejmy tylko nadzieję, że nie powrócą do niego złe doświadczenia i wspomnienia z przegranych play offów z Watfordem. Z przodu jego akcję będzie miał finalizować Tommer Hemed, najskuteczniejszy strzelec drużyny, który 17 razy trafiał w tej kampanii do siatki. Doświadczenie w barażach zdecydowanie przemawia za The Seagulls. Grali w nich czterokrotnie, wygrywając w 1991 i 2004 roku, oraz odpadając w półfinałach w 2013 i 2014 roku.

Fani Sheffield czekają na awans do najwyższej klasy rozgrywkowej już 16 lat! Mało kto spodziewał się ich obecności w najlepszej szóstce, ale oni ciągle robili swoje i mogą sprawić sporą niespodziankę. Klub uporał się już z długami i może spokojnie budować swoją przyszłość sportową. Uwagę warto zwrócić na świetną formę na własnym obiekcie, gdzie przegrali tylko dwukrotnie w całym sezonie. Jeżeli Brighton przetrzyma więc mecz na Hillsborough, będzie mogło z optymizmem patrzeć w przyszłość. Menedżer The Owls Carlos Carvalhal będzie z pewnością liczył na swojego najskuteczniejszego strzelca Fernando Forestieriego, który zdobył 15 ligowych bramek i ustępującego mu jedynie o dwa trafienia Gary’ego Hoopera. Nie można jednak zapomnieć o wpływie, jaki na zespół miał w tym sezonie Barry Bannan. Historia Wednesday w Play-Offach nie jest tak bogata. Uczestniczyli w nich tylko raz, ale zdołali wygrać i w 2005 roku awansować do Championship.

Hillsborough: Sheffield Wednesday v Brighton – Piątek, 13 maja, godz. 20:45 (Transmisja: Sky Sports 1 HD)

Falmer Stadium: Brighton v Sheffield Wednesday – Poniedziałek, 16 maja, godz. 20:45 (Transmisja: Sky Sports 1 HD)

To nie tak miało być

Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie spodziewał się, że będziemy mogli zobaczyć te dwa zespoły w fazie Play-Off. Hull City było murowanym faworytem do bezpośredniego awansu i przez sporą część sezonu utrzymywało swoją przewagę nad resztą stawki, a sytuacja Derby County wskazywała bardziej na wypadnięcie z najlepszej szóstki i konieczność poczekania na swoją szansę przez kolejny rok. Ostatecznie jednak oba zespoły okazały się być sąsiadami w ligowej tabeli i w meczu półfinałowym powalczą między sobą o miejsce na Wembley.

Fani Derby County przeżyli w tym sezonie prawdziwy rollercoaster. Już w pierwszym meczu sezonu, poważnej kontuzji doznał Will Hughes, jeden z filarów zespołu. Wydawało się jednak, że maszyna skonstruowana przez Paula Clementa będzie w stanie przeżyć tę usterkę i nadal funkcjonować w odpowiednim rytmie. Spadek formy sprawił jednak, że nastroje wokół drużyny diametralnie się zmieniły, a w lutym Clement pożegnał się z posadą. Zastąpił go Darren Wassall, człowiek od lat związany z klubem, który miał uporządkować wszystko i ratować szanse na grę w barażach. Udało się wręcz fantastycznie, bowiem The Rams pod jego wodzą wrócili do gry i na kilka kolejek przed końcem byli pewni gry o awans. Tymczasowy menedżer z pewnością będzie liczył na Toma Ince’a, który w końcu rozgrywa sezon na miarę talentu i wielkich oczekiwań. 12 bramek i osiem asyst stawia go niemal na szczycie klasyfikacji kanadyjskiej w klubie, tuż za Chrisem Martinem. Oprócz tego powrót na boisko Willa Hughesa powinien dać drużynie solidnego kopa i wsparcie przed kluczowymi spotkaniami. W barażach grali dotychczas czterokrotnie, wygrywając je w 2007 roku, odpadając w finale w 1994 i 2014 roku oraz w półfinale w 2005.

Hull jest drużyną, której większość zawodników zna doskonale realia Premier League i przez większą część sezonu wydawało się, że wystarczy to na zagwarantowanie sobie bezpośredniego awansu. Seria 10. spotkań bez porażki w marcu i kwietniu sprawiła jednak, że dystans do czołowej trójki zrobił się zbyt duży, a baraże stały się rzeczywistością. Derby z pewnością będzie musiało dobrze przygotować się na starcie na KC Stadium, bowiem w lidze Tygrysy przegrały tam tylko raz, tracąc przy tym zaledwie 12 bramek, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze! Steve Bruce ma wielu zawodników na których może polegać i liczyć na ich wysoką jakość. Na przód wysuwa się jednak zdecydowanie, strzelec 20 ligowych bramek Abel Hernandez, który dodatkowo jest w sporym gazie, a w każdym z ostatnich pięciu spotkań, trafiał do siatki rywali. Dobra seria, jeżeli zostanie podtrzymana, może być kluczowa w ostatecznym rozrachunku. W Play-Offach mierzyli się do tej pory dwukrotnie. Pierwszy raz, kiedy udało im się zwyciężyć w 2008 roku, a drugi kiedy w 2001 roku odpadli w półfinale. Bruce musi wiedzieć, że nikt nie będzie przyjmował usprawiedliwień. Kolejny rok w Championship może zakończyć jego przygodę z klubem.

Pride Park Stadium: Derby v Hull – Sobota, 14 maja, godz. 13:30 (Transmisja: Sky Sports 1 HD)

KC Stadium: Hull v Derby – Wtorek, 17 maja, godz. 20:45 (Transmisja: Sky Sports 1 HD)

By | 2016-11-12T22:51:55+00:00 Maj 13th, 2016|Bez kategorii|0 komentarzy

O autorze:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Dodaj komentarz