Jak owce idące na rzeź, czyli czy w tej bajce były smoki?

Koniec sezonu. Moment, gdy zdajesz sobie sprawę, że wypchana trotylem owca, którą pożarły potężne smoki zadziałała, a jednak Ciebie kolejny raz ktoś ubiegł. Lisek Chytrusek. Czas, w którym znowu trzeba napełnić owieczki prochem z armat i czekać, aż pułapka zadziała, aż coś zaskoczy. Smoki jednak rosną, a prochu coraz mniej. 

Cóż więc pozostało?

Zacznijmy jednak od początku. Czerwona drużyna stolicy kolejny raz zawiodła. I to nie częściowo. Tym razem, na całej linii. Cudem dotarła do głównej pieczary, by jak zwykle dać się spalić przez katalońskiego, trójgłowego smoka. Trofea? W poprzednich latach siwy pasterz, który przez lata dowodził armią, wracał z Tarczą. Tym razem jednak to się nie uda. Nastroje mieszkańców są tragiczne. Ci, którzy jeszcze niedawno czekali na triumf, obecnie czekają na głowę władcy tego grajdołu. Człowieka, który oszczędza na prochu, ponieważ smoki mu nie zagrażają. Skąd jednak ta sytuacja? Przecież wszyscy powinni się już przyzwyczaić – ambitne plany, chude owieczki i zgliszcza. Ten obraz towarzyszy nam już od lat.

Co więc się zmieniło?

A no właśnie. Król wypalił. Nie, nie z armat. Stwierdził, że jest zadowolony. Ma skarbiec pełen złota, a pasterz dba, by nie świecił on pustkami. Czynsz mieszkańców jest wysoki, a oni i tak chętnie przesiadują w jego grodzie. Nie potrzebuje prawdziwych kanonierów, dopóki gród prosperuje. A przecież rozbudowywanie zamku kosztowało życie wielu wybitnych rycerzy. Teraz twierdzy broni garstka, choć paru z nich ma już na swoim koncie kilka bestii. Czemu więc były dowódca nie rozmawia z władcą o większej armii, lecz woli szkolić giermków? Być może zagubił się już w tym, jaką rolę odgrywa w tej bajce. Ostatnimi czasy próbował wcielić się nawet w mędrca, jednak po negocjacjach prędzej zostanie wygnany.

Czy jest ratunek?

Ciężko wierzyć, że nagle pojawi się Jack na białym koniu, który przepędzi czyhające wszędzie potwory, a młody, utalentowany hiszpański obrońca za parę lat nie trafi do pieczary w Barcelonie. Tak więc wszyscy zginiemy? Nie. Trzeba jednak planu. Musi dojść do zamachu – władzę przejmie rosyjski książę. Pasterz musi dbać o swoje owce, jednak rycerzami musi dowodzić ktoś inny. Ktoś, kto ma charyzmę, pozbędzie się kulawych giermków i realnie powalczy o wytępienie bestii. Ktoś, kto podkradnie proch i wystrzeli gromkie salwy: „Niezwyciężeni, powrócimy!”. Ile jednak przyjdzie nam jeszcze na to czekać? Nie wiadomo. Oby tylko wcześniej obecni rycerze nie opuścili bram grodu…

By | 2016-08-08T01:31:08+00:00 Maj 1st, 2016|Arsenal, BLOGI, Slider|1 komentarz

About the Author:

Jak Edgar Davids widzę pixele w photoshopie, a latam po nim jak Bergkamp po Europie.Zajmuję się techniczną i wizualną częścią AE. Czasem, w przypływie chwili, coś tam naskrobię.

1 komenarz

  1. tybur 1 maja 2016 w 14:15- Odpowiedz

    Bardzo dobry tekst.

Zostaw komentarz