Co z medalem dla Wasyla?

Siedem punktów przewagi nad Tottenhamem sprawia, że już dzisiaj sympatycy Leicester City mogą szykować szampana i przygotowywać się do wielkiej fety, z okazji wygrania Premier League. Już w ten weekend piłkarze Lisów mogą zapewnić sobie medale mistrzowskie, a wśród nich Marcin Wasilewski, który jeszcze nie rozegrał wymaganej przez ligę liczby spotkań. Pojawia się więc pytanie: Co z medalem dla Wasyla?

Jak doskonale wiemy, dawniej aby otrzymać medal, zawodnik musiał rozegrać co najmniej 10 spotkań w sezonie, później przepis ten nieco złagodzono, a minimalna liczba rozegranych meczów, została zmniejszona do pięciu. Nawet nowe przepisy nie pomagają jednak Polakowi. Duet Huth-Morgan nie dał mu zbyt wielu szans na zaistnienie, a Claudio Ranieri tylko dwukrotnie dał mu szansę wybiegnięcia na boisko, przy czym aż dziewiętnastokrotnie zabierał go na ławkę rezerwowych. Co prawda zostały jeszcze trzy spotkania, ale ciężko przypuszczać, że Włoch nagle da grać Wasilewskiemu, skoro nie zdecydował się na to nawet podczas w pełni kontrolowanego spotkania ze Swansea. To wszystko nie świadczy jednak o tym, że nasz rodak będzie musiał obejść się smakiem.

W rzeczywistości klub otrzymuje od ligi 40 mistrzowskich medali i sam może rozporządzać ich rozdawaniem. Co prawda oficjalnie liga wymaga pięciu rozegranych spotkań, ale wielokrotnie zdarza się, że idzie w tym przypadku na ustępstwa, jeżeli chodzi o piłkarzy kontuzjowanych przez długi okres czasu czy rzadziej rezerwowych. Przecież inny Polak — Tomek Kuszczak nigdy nie rozegrał wymaganej ilości spotkań w barwach Manchesteru United, a w przypadku wygranej klubu w rozgrywkach ligowych, medal otrzymywał. Czy tak samo będzie z Wasilewskim? Być może, ale Premier League w zupełnie inny sposób traktuje bramkarzy, niż zawodników z pola, więc nie można być tego w stu procentach pewnym.

Ja jestem jednak przekonany, że Marcin swój medal otrzyma. W zeszłym roku Jose Mourinho głośno wypowiadał się na temat zawodników, którzy nie rozegrali wymaganej liczby spotkań. Portugalczyk mówił, że każdy zawodnik, który rozpoczyna sezon z klubem jest Mistrzem i powinien otrzymać pamiątkę. Chelsea rozwiązała ten problem w bardzo prosty sposób. Klub zakupił repliki mistrzowskich krążków i nikt nie musiał czuć się pokrzywdzonym. Czy podobnie będzie w tym roku na King Power Stadium? Jestem pewien, że tak bowiem właściciel klubu — Vichai Srivaddhanaprabha dał się poznać, jako człowiek działający ze sporym rozmachem. Feta będzie więc pewnie huczna i dopracowana w każdym najmniejszym detalu. Medal dla każdego także się znajdzie.

Swoją drogą to jeden z najgłupszych i najbardziej krzywdzących przepisów w Premier League. Piłka nożna jest sportem drużynowym i według mnie mistrzem jest każdy zawodnik, od tego który zagrał minutę, do tego który żadnej minuty nie opuścił. Niby przepych i wielkie pieniądze widoczne są na każdym kroku, a ostatecznie wychodzi na to, że brakuje na kilka dodatkowych medali? Złośliwi stwierdzą, że w zeszłym sezonie pokryliby ich koszty z samych kar, które musiał zapłacić Jose Mourinho. Miejmy nadzieję, że w przyszłości coś się pod tym względem zmieni, bo z pewnością będziemy mogli uniknąć wątpliwości i ewentualnych przykrych sytuacji.

By | 2016-08-10T00:01:12+00:00 Kwiecień 26th, 2016|Bez kategorii, Leicester City|0 komentarzy

About the Author:

Pasjonat wyspiarskiego futbolu od Brunton Park po Old Trafford.

Zostaw komentarz