I like Mondays: 33. kolejka oczami Angoli

I like Monday będzie zbiorem opinii i szydery moich kumpli z pracy. Graham jest kibicem Tottenhamu, James z kolei kibicuje United, Rob to Liverpool, Aymen to Kanonier. W poniedziałek pracuje się tylko pozornie. Kiedyś doszliśmy do wniosku, że jest to Football Day i zaczynamy regularnie o 6:00. Telefon może poczekać, maile również. Jako kibic QPR byłem obiektem drwin i szydery w zeszłym sezonie, stąd też moje przywitanie z chłopakami wyglądało mniej więcej tak: ‚I know we are QPR & we are playing shit’. Teraz staram się dolewać oliwy do ognia.

Weekend był świetny dla Grahama, nie mógł być więc udany dla Jamesa. Na White Hart Lane doszło do masakry w sześć minut.

Graham wypalił od razu – James, wszystko ok? Oglądałeś? Poszło kilka fucków w odpowiedzi, a później było już tylko merytorycznie.

James: Nie powiem nic odkrywczego. Byliśmy gorsi, nic nam się nie należało, na nic nie zasłużyliśmy. Nasza gra to była gra w bok. Zero kreatywności, zero pomysłu. Wszyscy wiemy, jak grają Spursi. Ja nie widziałem żadnego planu, jak ich zatrzymać. Chcieliśmy utrzymywać się przy piłce i to by było na tyle. Wkurza widok LVG piszącego coś na kartce. Powinien wyskoczyć z ławki i pobudzać zawodników, podpowiedzieć coś. Najgorsze jest to, że za późno, żeby go zwalniać. Nie wyobrażam sobie, żeby został na Old Trafford na przyszły sezon. Wydał 150 mln, a naszymi najlepszymi zawodnikami są Lingard, Rashford i Martial. Francuz jest młody i ma jeszcze czas, Darmian to przeciętny obrońca, Schneiderlin to taka kopia Fellainiego, statystyki zapewne podobne, a Memphis zachowuje się jak pieprzona gwiazda. Na bycie graczem United trzeba sobie zasłużyć, trzeba pokazać charakter, tymczasem jedyne co pokazał to swoje samochody za grubą kasę.

3309CD1400000578-3532643-image-a-78_1460307906023

Patrząc na cały sezon to za Fergusona byliśmy pewni swoich umiejętności i zwycięstw. Była radość po zwycięstwach, to przecież coś normalnego. Teraz po zwycięstwie nad drużyną z góry tabeli jest jakaś niebywała euforia. Po City van Gaal nagle nie jest już zwalniany przez wszystkich. Szkoda gadać. To cholernie gówniane uczucie, kiedy wielki Manchester United staje się totalnym przeciętniakiem. Chodzi o jakość zawodników, ale i mentalność. Mają umiejętności, ale nie mają charakteru. Przydałby się nam Pochettino, a nie Mourinho. Kocham Mou za tę pewność siebie, za gierki przed meczami, ale mam wrażenie, że Rashfordy u niego zginą. Potch to z kolei gość, który uczy młodych myślenia. Przez dwa lata Rose czy Mason przestali być dzieciakami. My wyglądamy jak gówniarze w krótkich spodenkach.

Graham: Po pierwsze to Potch zostanie, bo niby po co miałby się ruszać z Londynu? Tottenham dał mu zaufanie i swobodę w budowaniu drużyny. Ma wpływ na wszystko. Spursi finansowo zbliżają się do najbogatszych. Za kilka lat wejdą na poziom Arsenalu z nowym stadionem. Londyn to Londyn, co można robić w Manchesterze? Zupełnie zmieniło się moje podejście do sezonu. Na początku marzyłem o top 4 i Champions League. Teraz już nic nam nie odbierze awansu. Później myślałem, że 100% planu to kwalifikacje do elity i wyprzedzenie Arsenalu. Mistrzostwo? Już nie w tym sezonie. Mamy lepszy zespół niż Lisy, ale przewaga jest zbyt duża. Oni wygrywają siłą rozpędu. Mamy lepszy zespół ogólnie i do nas będą należeć kolejne lata. Teraz to nas będą gonić, nawet Goonersi.

***

Aymen: Ten mecz z WHU był idealnym przykładem, że czas coś zmienić. Mieliśmy ten sezon w swoich rękach. Chelsea wyeliminowała się sama, Liverpool klasycznie za plecami, United i City słabo. Jak wygra Leicester to należy zapytać Wengera: jak to było możliwe? Czy jest w stanie wytłumaczyć na czym polegała ich przewaga nad nami? Mają więcej charakteru? Bo nie sądzę, żeby umiejętnościami przewyższali naszych zawodników? Mają lepszego managera? Dobrze mówił Keown, że u nas nie ma wojowników. Nie będę mówił o gościach typu Vieira, bo tacy rodzą się raz na 100 lat. U nas nie ma nikogo, kto angażowałby się choćby w 10% tak jak on. Kiedy czytam o 250 mln na koncie to szlag mnie trafia. Wenger boi się wydawać, jakby to były jego pieniądze. Pora znaleźć kogoś odważnego, kogoś takiego jak Klopp kto będzie żył przy linii, a nie tylko wbijał się w fotel lub walczył… z zamkiem. Jedyną satysfakcje, jaką ma to to, że wyrównaliśmy na White Hart Lane i tych dwóch punktów może zabraknąć Kogutom do tytułu. Chciałbym Simeone lub Dyche’a z Burnley.

[Zaczęliśmy trochę nabijać się z Dyche’a] Śmiejcie się, ale jak przychodził Wenger to nikt w zasadzie o nim nie słyszał. Dyche to świetny motywator i jeżeli tylko awansuje do Premier League to znajdzie się w gronie najlepszych menedżerów w Anglii. Simeone? Marzenie. Defensywa, zaangażowanie zawodników, sam styl to klasa światowa. Tego brakuje nam do wygrywania.

***

Rob: Klopp to dopiero pokaże nam LIverpool w przyszłym sezonie. Ze Stoke poszło gładko, grali płynnie i szybko. Nie liczę już na Champions League. Może jeżeli uda się przejść Borussię otworzy się szansa, ale dalej jest wielka Sevilla. Drużyna dużo mocniejsza niż my. Paradoksalnie to, że Klopp przejął drużyną w trakcie sezonu, a nie podczas okresu przygotowawczego wyszło nam na dobre. Została ściągnięta cała presja z niego i chłopaków. Teraz będzie mu łatwiej podjąć decyzję kogo się pozbyć, a kogo kupić. Origi wygląda bardzo dobrze i nie sądzę, żebyśmy potrzebowali napastnika. Mario wraca, jest DS. Jest jeszcze genialny zakup Rodgersa – Benteke.

– Rob słyszałeś o Kownackim? – zapytałem.
– A kto to jest?
– Polski napastnik.
– Nie, ja z Polaków znam tylko Lewandowskiego i Dudka i kilku imigrantów.

Na koniec. QPR wygrało z Charltonem i szczerze to coraz bardziej jestem na – In JFK we trust.

By | 2016-11-12T22:52:11+00:00 Kwiecień 11th, 2016|I LIKE MONDAYS|0 komentarzy

About the Author:

Kawa i angielska piłka. Tak zaczynam każdy dzień na Wyspach.

Zostaw komentarz