Przedłużą czy nie przedłużą?

Obecna kampania dla niemalże wszystkich sympatyków Chelsea jest istną drogą przez mękę, najczarniejszym koszmarem, po którym boimy spojrzeć się za okno. Oprócz słabej gry i fatalnych wyników jest jeszcze jedna sprawa, która gnębi fanów The Blues. Chodzi mianowicie o przedłużenie kontraktu Johna Terry’ego, klubowej legendy ze Stamford Bridge.

Eksperci są zgodni – Anglik jak najszybciej powinien dostać przed nos nowy kontrakt. Ba, w ogóle nie powinno być takich rozważań, ponieważ ta kartka papieru środkowemu obrońcy należy się jak psu buda. Podobnego zdania jest także Frank Lampard, czyli osoba, która doskonale wie, jak czuję się obecnie jego przyjaciel. Lamparda bowiem klub potraktował równie bestialsko, nie oferując mu nowej umowy po tym, jak drugi sezon w klubie zaczynał Jose Mourinho. Frank – tak samo jak John – również chciał zostać w klubie, ale zarząd był innego zdania i kopnął go w dupę. “John jest zawodnikiem, jakiego potrzebuje każdy klub. On utrzymuje pewien rodzaj relacji fanów z klubem, a także pomaga w rozwoju młodych graczy z akademii. Jest najlepszym obrońcą z jakim kiedykolwiek występowałem” – uważa były pomocnik Chelsea.

terry22232323

Odejście Terry’ego spowoduje, że szatnia Londyńczyków pozostanie bez naturalnego lidera. Po opuszczeniu drużyny przez Petra Cecha oraz Didiera Drogby przed tym sezonem, ze starej gwardii klubu pozostał tylko on. Jego cechy przywódcze w szatni i na boisku produkują wyjątkowe gratyfikacje dla klubu. Nawet jeśli jest coraz wolniejszy, coraz częściej ogrywany, coraz mniej klasowy – powinien zostać. Dla dobra siebie i klubu. To wręcz niezbędne.

Pomimo, że zarząd londyńskiego klubu aktualnie nie widzi potrzeby przedłużania tej umowy, to decyzję o przyszłości Anglika podejmie Antonio Conte, nowy menedżer Chelsea, który został oficjalnie ogłoszony nową zabawką Romana Abramowicza. Włoch rozpocznie pracę po 10 lipca, czyli kilkanaście dni po upływie wygaśnięciu kontraktu byłego kapitana Synów Albionu. To wręcz będzie zmuszało aktualnego selekcjonera Squadra Azzurra do podjęcia decyzji dużo szybciej. Jeśli zatrzyma obrońcę – momentalnie zaskarbi sobie sympatię u kibiców, którzy w przypadku słabszych wyników, miesiąc wcześniej wywieszą bannery z napisem „Conte out”.

W każdym udzielonym wywiadzie Anglik potwierdza, że chce zostać i oczekuje na ruch zarządu. Jeśli nie otrzyma żadnej oferty od władz – odejdzie. W grę wchodzi MLS, liga katarska lub chińska. O Anglii nie ma mowy. Jak sam stwierdził – nie mógłby tego zrobić, pękłoby mu serce.

Pomimo wszelkich (nieocenionych) walorów pod kątem mentalnym, trzeba się zastanowić, czy Terry jest potrzebny Chelsea na boisku. Wiemy, że w Londynie przed kolejnym sezonem dojdzie do wielkiej rewolucji, którą ma zarządzać Conte. Dla Włocha defensywa ma kluczowe znacznie. To dzięki niej odnosił sukcesy w Turynie, przystosowując do defensywy swój system gry w formacji 3-5-2. Antonio wówczas zauważył, że w swoim zespole posiada trzech klasowej światy obrońców i to z nich postanowił zbudować podstawę swojego mechanizmu. W stolicy Anglii w środku defensywy ma do dyspozycji Cahilla, Zoume (leczącego nadal kontuzję), Miazgę, Ivanovicia oraz właśnie Terry’ego. Sporo mówiło się o powrocie z wypożyczenia Andreasa Christensena, ale Duńczyk najprawdopodobniej zostanie na kolejny sezon w Bundeslidze. The Blues szukają także na rynku transferowym, głównie w Serie A. Jednak do tej pory wszystkie podejście zakończyły się fiaskiem, ponieważ ani Leonardo Bonucci ani Mats Hummels nie chcą opuszczać swoich aktualnych zespołów. Plotki pojawiały się także o Kostasie Manolasie z Romy, ale Rzymianie nadal nie mają pełnego prawa do piłkarza i nawet w przypadku otrzymania oferty w postaci 40 milionów euro (tyle żądają), połowa tej sumy poleci do Pireusu – gdzie ma miejsce siedziba poprzedniego pracodawcy Greka. Media donoszą, że nowy menedżer Chelsea już przygotowuje plan na kolejny sezon i zamierza w najbliższym czasie porozmawiać z Terrym i kilkoma innymi ważnymi postaciami drużyny. Wnioski z tej rozmowy będą mieć kluczowe znaczenie co do decyzji o nowym kontrakcie.

conte11

Z podobną sytuacją zmagał się inny menedżer The Blues (również włoskiego pochodzenia) – Claudio Ranieri. Przychodząc do klubu w 2000 roku musiał zdecydować, co zrobić z kontraktem Dennisa Wise’a. Wówczas Ken Bates, główny udziałowiec klubu do 2003 roku, chciał większej dyscypliny w szatni, co równało się z pozbyciem się charyzmatycznego Anglika. Wise został odpalony z klubu rok później, a kibice gorąco protestowali.

Cokolwiek przyszły menedżer The Blues nie zrobi, będzie musiał potwierdzić w dalszej pracy, że miał rację. Jeśli wybierze opcję nieprzedłużenia kontraktu – kibice się wściekną, nienawiść podczas pierwszych spotkań na Stamford Bridge spotęguje ogromną fale gwizdów, a rany będą goić się miesiącami. Jeśli Terry’ego pozostawi, momentalnie rzuci kamyczek do ogródka zarządu. Przed Conte czas wyborów. Na jego nieszczęście – żaden z nich nie daje gwarancji dobrego smaku.

By | 2016-11-12T22:52:14+00:00 Kwiecień 8th, 2016|Bez kategorii, Chelsea|1 komentarz

O autorze:

Wielbiciel Mourinho, sympatyk Chelsea, maniak filmowy. Kolejność przypadkowa.

1 komenarz

  1. Bartłomiej Stachnik 8 kwietnia 2016 w 18:56- Odpowiedz

    “Jeśli zatrzyma obrońcę – momentalnie zaskarbi sobie sympatię u kibiców, którzy w przypadku słabszych wyników, miesiąc wcześniej wywieszą bannery z napisem „Conte out”.”

    Moim zdaniem zaskarbić sobie sympatię kibiców takim ruchem owszem może, ale jeśli się na niego nie zdecyduje i tak wściekłość fanów zwróci się przeciwko zarządowi. Słabsze wyniki raczej również musiałyby chwilę dłużej potrwać zanim doszłoby do wyrzucania Włocha z klubu. To raczej kibice zawsze wykazywali większą cierpliwość od Abramowicza i też pragną wreszcie stabilizacji – przynajmniej względnej. A że na słabsze wyniki też są gotowi udowodnili w tym sezonie – chociaż wiadomo, że Conto to nie Mourinho, ale też ciężko wyobrazić sobie drugi podobny sezon w najbliższym czasie. (Nawiasem mówiąc, nie chodziło o miesiąc później?).

    Nie wydaje mi się też, żeby Conte miał podejmując decyzję zastanawiać się czy urazi kibiców czy zarząd. Powinien siąść i zastanowić się czy Terry jest mu w zespole potrzebny i czy widzi go jako czynnik, który może nieść wartość dodaną – oczywiście nie tylko biorąc pod uwagę aspekty sportowe. W końcu John to ikona tego klubu, przykład dla młodych i kapitan, jakich na świecie mało.Wierzę, że tak właśnie zrobi i uszanuję jego decyzję. A winić będę zarząd, który ze względu na to kim Terry jest w tym klubie, powinien przedłużyć mu kontrakt pięć minut po tym jak stawił się w gabinecie, a nie zostawiać tę decyzję nowemu menedżerowi.

    PS. Nie obraziłbym się, jakby kolor czcionki w komentarzach był troszkę ciemniejszy

Dodaj komentarz