Co z tym Mario?

Od dawna marzyłem o miejscu, w którym mógłbym dać ujście wszystkim emocjom i spostrzeżeniom towarzyszącym mi przy cotygodniowym romansie z Premier League. Ostatnimi czasy weekendy bywają dla mnie niestety mało przyjemnym czasem, gdyż śledzenie najlepszej piłkaskiej ligi świata z perspektywy kibica Liverpoolu jest często bardzo niewdzięcznym zadaniem. Od momentu przybycia pewnego Niemca w Melwood pojawiło się jednak światełko w tunelu prowadzącym ku lepszej przyszłości The Reds. Postanowiłem więc poświęcić mój blog na pokazanie Wam sytuacji na Anfield (i nie tylko) ze szwabskiej perspektywy, mimo że moje nazwisko to w tym kontekście wyłącznie zbieg okoliczności…

Od pewnego czasu jesteśmy zalewani kolejnymi plotkami na temat rzekomego transferu Mario Götze do Liverpoolu. Chociaż łatwiej jest chyba wymienić zawodników, który nie byli łączeni z The Reds, niż tych, który mają rzekomo trafić na Anfield, to ta plotka wydaje się zawierać w sobie ziarno prawdy. Prima Aprilis już jednak za pasem, więc czas na konkrety, o ile takowe istnieją.

Nie jest tajemnicą, że zamiana górniczego Dortmundu na stolicę Bawarii okazała się niezbyt udanym ruchem dla niemieckiego zawodnika. O ile pierwszy sezon w barwach monachijczyków był jeszcze względnie udany dla Mario, to w kolejnym mogliśmy już zauważyć widoczny spadek formy. Dodatkowym rozczarowaniem był fakt, że po strzeleniu gola na wagę Mistrzostwa Świata Götze niewątpliwie rozpalił apetyty kibiców bawarskiego zespołu. Mimo tej słabszej dyspozycji w poprzedniej kampanii, dziś Mario przyjąłby tamtą formę i pozycję w zespole z pocałowaniem ręki. Z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela, której doznał w październiku podczas meczu eliminacji do Mistrzostw Europy przeciwko Irlandii, wypadł ze składu na 4 miesiące, a po powrocie do pełnej sprawności okazało się, że Douglas Costa i Kingsley Coman na tyle dobrze zadomowili się w pierwszej jedenastce Bayernu, że dla mistrza świata nie ma już w niej miejsca. Dzięwięć ligowych występów na tym etapie sezonu to dla zawodnika tej klasy żałosny wynik. Już ostatniego lata Juventus sondował możliwość pozyskania Mario, a obecny, niezbyt korzystny stan rzeczy spowodował, że transferowa karuzela znowu ruszyła na dobre…

Od samego początku w kontekście transferu Götze najczęściej wymienianymi kierunkami były Dortmund i Liverpool. Niemiec niewątpliwie stanął na zakręcie kariery, a powrót na stare śmieci lub do Jürgena Kloppa wydaje się być świetnym rozwiązaniem, które pomogłoby Mario wrócić na szczyt. W ostatnich dniach kibice BVB dali z trybun jednak jasny przekaz na temat domniemanego powrotu wychowanka do ich ukochanego klubu.

imago-23459765_201604031601_full

“Mediolan, czy Madryt – tylko nie Dortmund! Spier****j Götze!” – tak można przetłumaczyć treść tego baneru. W związku z tym powrót Niemca do Borussii stanął pod dużym znakiem zapytania. Poza tym częściej wymienianą opcją były jednak przenosiny do Liverpoolu. Już dużo wcześniej w działach “rumours” brytyjskich brukowców można było wyczytać wzmianki na temat tego transferu, jednak prawdziwa bomba wybuchła po wywiadzie, którego wyceniany przez transfermarkt.de na 40 milionów euro zawodnik udzielił Sportbildowi. Na rodzimych i angielskich portalach roiło się od informacji, według których Götze na pytanie o kontakty z byłym menadżerem miał odpowiedzieć “Spytajcie Kloppa”. Nie dość, że rozmowa z Tobiasem Altschäfflem, miała miejsce już 9. stycznia, to nie znalazłem w niej takiej, ani podobnej wypowiedzi Mario. Powiedział on jedynie, że w sprawie jego przyszłości “wszystko jest otwarte”. Z ciekawości obejrzałem także jego wywiad dla stacji ZDF. Zawodnik zaznaczył w nim, że nowy menadżer Carlo Ancelotti będzie miał bardzo duży wpływ na jego decyzję dotyczącą przyszłości. Gdy dziennikarz zapytał się o jego kontakty z Kloppem, odpowiedział, że piszą do siebie, bo w końcu pracowali razem przez bardzo długi czas. Określił jednak tą korespondencję jako:

“Nic specjalnego”

Zdementował ponadto, jakoby miała ona dotyczyć przeprowadzki do Anglii. Jürgen Klopp także jest bardzo powściągliwy w komentowaniu domniemanego transferu. Nie ukrywam, że przyjąłbym Mario na Anfield z otwartymi ramionami i uważam, że ten transfer jest wielce prawdopodobny, ale po tych doniesieniach zacząłem podchodzić z rezerwą do wszelkich plotek. Nie bez znaczenia jest także transferowa nieporadność Liverpoolu w ostatnich latach. Z drugiej strony, może w tym przypadku milczenie jest złotem? Klopp wydaje się być także magnesem przyciągającym klasowych (szczególnie niemieckich) zawodników na Anfield.

W późniejszych dniach transfermarkt.de doniósł jednak, że w przypadku, gdyby Götze nie znajdował się w planach Ancelottiego, miałby on być dostępny za mniej więcej 30 milionów euro latem, natomiast według Mirrora sam zawodnik miał zdecydować się na przenosiny do Merseyside latem. Szał wśród kibiców The Reds pojawił się jednak jeszcze później. Paul Joyce i Tony Barrett, szanowane i wiarygodne źródła informacji z Anfield, donieśli, że Mario jest zdeterminowany, by trafić do Liverpoolu i stał się głównym celem trensferowym Jürgena, który miałby go pozyskać już za 15-20 milionów funtów. Ponadto miałby on trafić na Anfield już 1 lipca. Podobne informacje zostały przekazane przez wielu innych dziennikarzy.

klopp-gotze-cropped_1qtivljlv8x4y1txxgowy3ccqa

Wydaje się, że powrót pod skrzydła Kloppa byłby najlepszą szansą na powrót na piłkarski szczyt dla Mario Götze. W Premier League jego gwiazda mogłaby rozbłysnąć na nowo, a właśnie piłkarzy tej klasy potrzebują The Reds, jeśli myślą o powrocie do angielskiej i europejskiej elity. Jedynie jego obecna forma sportowa może budzić wątpliwości, bo przy szczęściu Liverpoolu do wielomilionowych transferów może się okazać, że już nie wróci do dyspozycji, jaką prezentował w barwach Borussii. Z drugiej strony w tym sezonie nie dostał prawdziwej szansy, by zaprezentować swoje umiejętności w barwach Bayernu, a poza tym Joachim Löw wciąż widzi w nim bardzo ważny element niemieckiej układanki, za co Götze odpłaca mu się świetną grą w narodowych barwach. To pozwala sądzić, że jego przeprowadzka na Anfield może okazać się strzałem w dziesiątkę. Ja osobiście podpisuje się oboma rękami pod tym transferem i mam nadzieję na jak najszybsze rowiązanie całej sprawy. Dodatkowym plusem byłaby bez wątpienia uniwersalność Niemca, który może grać jako klasyczna “10”, za napastnikiem, na obu skrzydłach, ale także jako grot formacji ofensywnej. Tercet Coutinho – Götze – Firmino za plecami Daniela Sturridge’a siałby postrach nie tylko w Anglii, ale i w całej Europie…

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

By | 2016-11-12T22:52:15+00:00 Kwiecień 7th, 2016|Liverpool, Slider, SZWABSKIM OKIEM|0 komentarzy

About the Author:

Lokalne wcielenie Petera Croucha. Podatny na kontuzje niczym Daniel Sturridge postrach orlikowych bramkarzy. Wiecznie zaspany przez NBA i zajęty co weekend przez Premier League student, zapatrzony w Stevena Gerrarda, tego grubego Ronaldo, Kevina Garnetta, Allena Iversona i Joe Allena, przede wszystkim Joe Allena.

Zostaw komentarz